Archive for Czerwiec, 2009

Klucz do sukcesu, czyli monitoring rynku pracy

Poszukując pracy, nierzadko łapiemy się na tym, że nie do końca rozumiemy, kogo poszukuje się w gąszczu ogłoszeń. Dzieje się tak z dwóch powodów: mamy problemy z językiem angielskim (a to w tym właśnie języku tworzona jest nomenklatura większości stanowisk korporacyjnych), a jeśli domyślamy się nawet o jakiego typu stanowisko chodzi, nie potrafimy sprecyzować obowiązków z nim związanych. Zdarza się jednak i tak, ze mamy do czynienia z zupełnie nowymi zawodami, „szytymi” na miarę XXI wieku.

Pan Hubert, czyli kreatywność na krawędzi legalności

Gdy skandalizująca powieść Michała Witkowskiego „Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej” zagościła na deskach Teatru Śląskiego, udałam się niezwłocznie zobaczyć spektakl w reżyserii Jarosława Tumidajskiego. Główny bohater, a zarazem narrator, pan Hubert znany również jako Barbara Radziwiłłówna, działa na Śląsku na przełomie lat 80. i 90. To po części małomiasteczkowy biznesmen, a po części drobny mafioso. Jeszcze za PRL-u wchodzi na pół legalne ścieżki zarobku: handluje wszystkim, włącznie z kradzionymi chryzantemami, jest też właścicielem kina, oferującego filmy wideo oraz budki z zapiekankami (daleką od zachowywania standardów BHP). Prowadzi ciemne interesy w swoim lombardzie, jest cinkciarzem i egzekutorem długów. To człowiek–instytucja na miarę powikłanych lat transformacji, końca socjalistycznego ustroju w Polsce oraz kształtowania się nowych zasad kapitalizmu. Niepewne czasy wymagały od pana Huberta niezwykłej kreatywności i pomysłu na siebie. Jego pazerność i chęć ustawienia się w życiu, wykorzystania ogólnego bałaganu dla wzbogacenia się, wywołują gorzki uśmiech na twarzy czytelnika lub widza. Rozliczne interesy bohatera doprowadzają go w końcu do bankructwa. Jego pogmatwana osobowość nadaje i dziełu literackiemu, i teatralnemu, znamion groteski i staje się przyczynkiem do rachunku sumienia, mitu oraz przeszłości.

Kryzys, czyli gotowi na wszystko

Piszę o tym wydarzeniu  kulturalnym nie bez powodu. Kryzys stał się ulubionym tematem mediów i mówi się o nim w bodaj każdym kontekście. Zmniejszyła się dynamika rynku pracy i wiele osób kombinuje, aby zatrudnienia nie stracić, w ogóle je zdobyć lub – a jakże!- awansować. Co więcej, sytuacje takie jak ta, naznaczone brakiem stabilności społeczno-gospodarczej, od wieków dawały pole do popisu wszelakim „panom Hubertom”. Niemniej warto podkreślić elastyczność osób pokroju Barbary Radziwiłłówny z Jaworzna Szczakowej. Zmieniające się warunki życia, postępujące technologie, rotacje na politycznym szczycie – to zasadnicze powody znikania, trwania czy rodzenia się pewnych zawodów. Zapotrzebowanie na konkretnych fachowców, specjalistów, kierowników, podlega przewidywalnym w pewnym stopniu, trendom rynku pracy. Bezcenna w każdym czasie jest wszechstronność kandydata lub pracownika oraz ich nieustająca gotowość do podnoszenia kwalifikacji lub do przekwalifikowania się w razie konieczności.

Po angielsku, czyli lepiej?

Niedługo przed wstąpieniem Polski do UE, Rządowe Centrum Studiów Strategicznych wyodrębniło te obszary gospodarki, które rozwijać się będą najdynamiczniej. Zaliczono wówczas do nich: informatykę, telekomunikację, biotechnologię, ochronę środowiska eksploatację morza i dna morskiego, obsługę procesów integracji regionalnej, nowoczesne operacje finansowe, e-banking, e-commerce, domową opiekę zdrowotną nad osobami niepełnosprawnymi, nieuleczalnie chorymi i starszymi, przemysł rozrywkowy, edukację.

Dziedziny te, powiązane w dużej mierze z wejściem międzynarodowych koncernów na polski rynek, wprowadziły anglojęzyczne nazewnictwo większości stanowisk pracy. Jest to wynik zarówno mody, umiędzynaradawiania się marek, obowiązku znajomości tego języka w przypadku pracy w zagranicznej firmie i konieczności porozumiewania się ze współpracownikami oraz kontrahentami. Zagraniczne nazewnictwo, jak wykazują liczne badania socjolingwistyczne, ma też inną funkcję: jako swoisty eufemizm podnosi prestiż stanowiska, nobilitując je, dodając mu ważności i fachowości.

Dochodzi jednak do tego, że osoby poszukujące pracy, miewają wyraźny problem z rozszyfrowaniem nazwy stanowiska, umieszczonego w ogłoszeniu. Jeśli zaś wiedzą, o jakie stanowisko chodzi, to nie do końca są w stanie sprecyzować zakres obowiązków je charakteryzujących. Może być i tak, że mamy do czynienia z zupełnie nowym zawodem, dotąd rzadko spotykanym na rodzimym rynku i potrzebujemy wyraźnego opisu, na czym polega tego typu praca. Nawet jeżeli takie kwestie mogą się wydać pracodawcy błahe, na dłuższą metę okazują się mieć duże znaczenie: na ogłoszenia nie aplikują osoby spełniające kryteria, bo pracodawca zbyt słabo zdefiniował, kogo tak naprawdę poszukuje. Wskazane byłoby zatem podawanie nazwy angielskiej i jej polskiego odpowiednika lub dokładne opisanie stanowiska, np. Business Development Manager – menedżer ds. rozwoju, Business unit manager (BU manager) – kierownik oddziału, Chief Accountant – główny księgowy. Będzie to korzystne dla obydwu stron.. I tak, choćby Chief Knowledge Officer (CKO), czyli dyrektor ds. zarządzania wiedzą, to młoda funkcja wyodrębniona w Stanach dopiero na początku lat 90. CKO ma za zadanie zaplanować i wdrożyć system przekazywania wiedzy w firmie i poza nią. Musi zadbać również o techniczną infrastrukturę informacyjną firmy (internet, ontranet, tematyczne bazy danych). Gdy zaś dane przedsiębiorstwo ma charakter wielokulturowy, CKO ma za zadanie tworzyć platformę porozumienia i współpracy ponad różnicami etnicznymi, a także językowymi.

Nowe zawody, czyli wąskie specjalizacje i rynkowe nisze

Tym bardziej, że nowych (czasem nietuzinkowych) zawodów nie brakuje. Wraz z podnoszeniem standardów życia rozwija się branża usług dla zwierzaków. Hotele dla zwierząt, salony piękności dla pupili, a także zwierzęce usługi pogrzebowe. I tak już nie tylko studenci mogą dorobić jako dog-sitter lub cat-sitter, ale istnieje osobna profesja poświęcona w całości dbaniu o wygląd pupila. Groomer, bo o nim mowa,  jest osobą, która ma dbać o urodę psów. Odpowiada za kompleksową pielęgnację pupili (czesanie, strzyżenie, obcinanie pazurów). W Polsce dopiero raczkuje również zawód tresera psów, a zapotrzebowanie jest spore i warunki finansowe przyzwoite. Co raz popularniejsza staje się także profesja zoopsychologa – behawiorysty. Jest to doradca, który pomaga właścicielowi, opiekunowi zwierzęcia stworzyć dobrą relację pomiędzy nim a zwierzęciem oraz zredukować niepożądane zachowania pupila. Wspomaga wybór zwierzaka, jego wychowanie i socjalizację.

Zestresowane społeczeństwo, oprócz bycia bliżej natury poprzez kontakt ze zwierzętami, coraz częściej relaksuje się u terapeuty oddechowego. Nastawiać się bardziej pozytywnie możemy także u wróżbity, refleksologa, radiestety, astrologa i bioenergoterapeuty, które to zawody zostały juz oficjalnie wpisane na listę profesji. Tym, którzy chcą poprawić własny wizerunek, a maja problem z robieniem zakupów może przydać się rada personal shoppera. Osobom niepełnosprawnym oraz starszym pomagają specjaliści od hipoterapii, dogoterapii czy felinoterapii. W branży edukacyjnej z kolei nie brak teletutorów, organizacje pozarządowe wspierają fundraiserzy, piszący wnioski i pozyskujący fundusze na projekty non-profit. Niewyczerpanym źródłem pomysłów na nowe specjalizacje zawodowe jest niewątpliwie Internet. Branża informatyczna wchłania  testerów gier, infobrokerów, traffic managerów (śledzących ruchy użytkowników sieci na danej  stronie internetowej), screendesignerów (projektujących układy ekranów w programach komputerowych i grach). Pełne ręce roboty, szczególnie w e-bankingu, ma antyhaker.

W nieco większe zdumienie mogą wprawić zwykłego zjadacza chleba (ale nie pracowników portali związanych z aktywnym poszukiwaniem pracy) profesje testera instalacji sanitarnych, łapacza kur, montażysty dzwonków, fileciarza ryb białych, operatora wiertarki horyzontalnej, specjalisty od wytyczania tras przewodów, rozbieracza drabin, czy wreszcie zawijacza kiełbas. Na liście nowych zawodów zagościć mają także juhas i baca. Globalna wioska wytworzyła warunki do pracy dla menedżerów wielokulturowości. Wciąż wiele emocji i kontrowersji wzbudza stanowisko specjalisty ds. klonowania. Koszmarem, szczególnie tych nierzetelnych pracowników różnych firm, są pojawiający się znienacka „tajemniczy klienci”. Badają jakość wykonywanej pracy i zgłaszają do kierownictwa firmy raporty o niedociągnięciach personelu.

Szansa na dobra pracę, czyli ciągły monitoring rynku pracy

W wielu przypadkach zastanowić należałoby się, czy mamy do czynienia z nowymi zawodami, czy tylko z wąskimi specjalizacjami w ramach znanych nam już profesji. Aktualizowanie oficjalnego spisu zawodów ma miejsce w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej średnio raz na dwa lata (w 2007 roku zawierał 1770 pozycji). Zawodów-kandydatów do figurowania w rejestrze nie brakuje, co dowodzi elastyczności społeczeństwa oraz kreatywności w poszukiwaniu zatrudnienia. Przy tym trzeba zaznaczyć, że angielska nomenklatura towarzyszy zarówno zawodom powstającym w odpowiedzi na rzeczywiste zapotrzebowanie społeczno-ekonomiczne, jak i tym, dla których ciężko jest sprecyzować rodzimy ekwiwalent.

Kryzys skłonił już ponad milion Polaków do pracy na dwa etaty. Z reguły takie rozwiązanie wybierają pielęgniarki, lekarze oraz nauczyciele. Konkurencyjność na rynku pracy sprowadza się dziś do wszechstronności, wycelowaniu w niszową profesję lub gotowości do podnoszenia kwalifikacji lub ewentualnej zmiany branży.

Rozwój technologii, wzrost migracji, starzenie się społeczeństw, wzrost poziomu edukacji obywateli, trendy biznesowe i konsumenckie obligują współczesne społeczeństwa do ciągłego monitorowania ruchów w obszarze rynku pracy oraz niezwłocznej reakcji na nie. Minęły bowiem złote czasy zasady „czy stoi, czy leży – tysiąc złotych się należy”, a kreatywność na kształt działań pana Huberta ostatecznie doprowadzi nie gdzie indziej, jak tylko do smutnego finału.

Anna Ciepiel

Źródła:

Pełen wykaz „zawodów przyszłości”:

http://www.pollub.pl/0pliki/nowe_zawody_CRC-5758479A.pdf

http://www.wup.lublin.pl/wup/foty/fckeditor/File/ciz/poradnictwo/kluby/nowe_zawody.html

www.kig.pl/doc_pdf/renowator/e-mentor.doc

http://www.doradztwozawodowe.pdg.pl/sz/Nowe%20zawody%20przyszloscia%20rynku%20pracy.pdf

http://praca.wp.pl/kat,18459,title,Nowe-rokujace-zanikajace-czyli-o-zmianach-jakim-podlegaja-zawody,wid,1659168,wiadomosc.html

http://www.spis.pl/s/id,4064,Nowe-zawody-na-rynku-pracy

http://anianowezawodyy.bloog.pl/

, , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Od praktykanta do pracownika, czyli jak zostać po praktyce

Rozpoczęły się wakacje, czas wypoczynku i relaksu, ale nie tylko. Dla wielu studentów jest to czas intensywnej pracy i kształtowania swojej ścieżki kariery.  Tych wyczekiwanych kilka miesięcy może stać się szansą na zdobycie doświadczenia zawodowego, wymaganego przez wielu pracodawców lub pierwszej pracy związanej z kierunkiem studiów. Coraz częściej spotykamy się z sytuacją, gdzie piękny dyplom wyższej uczelni to zdecydowanie za mało, gdy w CV rubryka „doświadczenie zawodowe” świeci pustką. Dlaczego więc nie skorzystać z okazji do odbycia wartościowych praktyk? Może bowiem przyjść dzień, w którym takie praktyki zadecydują o zatrudnieniu w wybranej przez nas firmie. Warto więc wykorzystać nadarzające się okazje do odbycia praktyk, a przy tym skorzystać z naszych rad i wskazówek: jak odpowiednio dobrać praktykę do swojej osobowości, jak najlepiej wykorzystać czas praktyki oraz jak zostać pozytywnie zapamiętanym w firmie.

PRAKTYKA ≠ STAŻ

Zacznijmy od tego, że praktyka i staż, mimo wymiennego stosowania tych terminów, to dwa odmienne pojęcia, a co za tym idzie zakres obowiązków i odpowiedzialności w tym względzie także znacznie się różni.

Staż jest zwieńczeniem procesu edukacji i przygotowaniem do przyszłej pracy. Obowiązki stażysty niczym się nie różnią od zadań normalnego pracownika, ale odpowiedzialność za wykonywaną pracę także jest taka sama. Czas pracy obejmuje pełny etat (8 godzin dziennie), a okres trwania takiego stażu to zazwyczaj 3-12 miesięcy. Szczególnym rodzajem stażu jest „staż absolwencki”, którego dodatkową zaletą oprócz zdobycia doświadczenia jest również wynagrodzenie, które wypłaca Urząd Pracy, bez względu na to, czy pracujemy w firmie państwowej, czy prywatnej.

Praktyka, w odróżnieniu od stażu, jest uzupełnieniem edukacji poprzez zdobycie doświadczenia zawodowego i nabycie praktycznych umiejętności. Pracodawcy organizują praktyki dla studentów z myślą o wzmożonych urlopach pracowników lub o darmowej pomocy dla swoich specjalistów i managerów. Co raz częściej przedsiębiorcy wykorzystują praktyki jako formę testowania przyszłych pracowników, nie ponosząc żadnych kosztów. Mają możliwość obserwowania kandydata podczas pracy, sprawdzania go w różnych, czasem zaskakujących sytuacjach i ocenienia jego przydatności dla firmy. Biorąc pod uwagę choćby ostatni sposób wykorzystywania praktyk przez pracodawców, warto się starać, by zyskać szansę na zatrudnienie lub przynajmniej pozostawić po sobie pozytywne wrażenie.

RODZAJE PRAKTYK – WYBIERZ TĘ, KTÓRA NAJLEPIEJ DO CIEBIE PASUJE

Wybierając praktykę, należy dostosować ją do swojej osobowości i oczekiwań, inaczej bowiem może dojść do zerwania praktyki, jeśli zadania, jakie otrzymamy okażą się dla nas nieoczekiwane. Aby pomóc w wyborze tej, jakże cennej, formy zdobywania doświadczenia, przygotowaliśmy dwa zestawienia rodzajów praktyk.

Rodzaje praktyk:

· Obowiązkowe – organizowane są przez uczelnię, która podpisuje z pracodawcą porozumienie określające czas i zakres obowiązków w czasie odbywania danej praktyki przez studenta. Takie działania co prawda upraszczają drogę do praktyki jednak najczęściej są niewygodne dla obu stron gdyż pracodawcę obowiązuje umowa, a przecież nie musi on w danym momencie potrzebować pracownika. W związku z tym nie zorganizuje też odpowiednio pracy dla praktykanta, a praktyka będzie nużąca i mało ambitna; dlatego też zazwyczaj odbywana jest bez pojawiania się studenta w pracy, a głównym celem jest w tym przypadku jedynie zdobycie zaświadczenia (uczelnie coraz częściej rezygnują z tego typu praktyk).

· Dobrowolne – wszystkie formalności załatwia student, co może być w niektórych przypadkach uciążliwe, jednak ten typ praktyk jest najbardziej wartościowy z kilku względów: po pierwsze sam wybierasz firmę, która cię interesuje i dział, w którym chcesz pracować; po drugie firma bez jakiegokolwiek przymusu (związanego z zawartym między nią, a uczelnią porozumieniem) decyduje, czy potrzebuje w tym momencie pracownika i czy ty jako kandydat, posiadasz odpowiednie umiejętności i wiedzę do pracy w danym dziale; w związku z tym rzadko dochodzi do nieporozumień, a praktyka jest dobrze zorganizowana i interesująca dla studenta.

· Wakacyjne („jarzynobranie”) – praktyka odbywa się w czasie wakacji, gdy wielu pracowników wyjeżdża na urlopy, a firma szuka kogoś, kto ich zastąpi; w tym przypadku najłatwiej jest starać się o praktykę, która zapewni nam dużo więcej doświadczenia (zadania normalnie wykonywane przez pracowników), dodatkowym ułatwieniem jest fakt, że w tym okresie firma nie podejmuje działań strategicznych i może poświęcić więcej czasu praktykantowi.

· Całoroczne – najczęściej organizowane są przez większe firmy, które wpisują praktykantów w swoją strukturę organizacyjną, co oznacza, że są oni potrzebni przez cały rok w różnych działach i na rozmaitych stanowiskach.

· Zagraniczne – praktyki realizowane za granicą, odbywane zarówno w czasie wakacji, jak i w trakcie roku akademickiego, szczególnie wartościowe ze względu na możliwość zdobycia umiejętności językowych, wiedzy oraz doświadczenia w pracy w innym otoczeniu kulturowym.

Podział praktyk ze względu na charakter wykonywanych czynności

Rodzaj praktyki

Tworząca wartość

Nadrabiająca zaległości

Zapoznawcza

Definicja

Praktykant realizuje ściśle zdefiniowane projekty o zróżnicowanym poziomie trudności. Nastawienie na długookresową współpracę.

Praktykant realizuje, drobne najczęściej zaległe zadania. Nastawienie na krótkookresową współpracę z praktykantem.

Praktyka nastawiona na zapoznanie praktykanta z funkcjonowaniem większości działów firmy. Praktykant realizuje projekty charakteryzujące się małym stopniem trudności. Nastawienie na długookresową współpracę. Praktyki w dużym stopniu inżynierskie.

Przykładowe czynności

Współuczestniczenie w realizacji rzeczywistych projektów architektonicznych, informatycznych, raportów etc.

Wykonywanie zaległej, częstokroć monotonnej pracy biurowej, parzenie kawy.

Kompleksowe poznawanie procesów firmy. Przyuczanie do zawodu.

Zalety

Przekładanie wiedzy na realizację konkretnego projektu, rozwój umiejętności, odpowiedzialność za wykonywane czynności, znaczne szanse na zatrudnienie.

Niewielkie szanse nauki, poszerzenia horyzontów wiedzy.

Kompleksowe zapoznanie się z praktycznym zastosowaniem posiadanej wiedzy. Znaczne szanse na zatrudnienie.

Wady

Częstokroć praktyka bezpłatna.

Monotonność wykonywanych zadań. Nieznaczne szanse na zatrudnienie.

Zapoznanie się ze wszystkimi działami firmy również tymi, które nie leżą w kwestii zainteresowania praktykanta.

KORZYŚCI ZWIĄZANE Z PRAKTYKĄ, CZYLI CO BĘDZIESZ Z TEGO MIEĆ

Praktyka to nie tylko zaświadczenie czy kolejna pozycja w CV, zdobywanie doświadczenia zawodowego tą drogą niesie ze sobą o wiele więcej korzyści niż się to wydaje. A oto niektóre z nich:

· Rekrutacja – zapoznanie się z procesem rekrutacyjnym oraz związanymi z nim testami, rozmowami kwalifikacyjnymi, zadaniami praktycznymi, czyli wszystkim tym, czego możemy się spodziewać podczas  normalnej selekcji pracowników, jednym słowem mamy możliwość sprawdzenia się w tego typu sytuacjach oraz przećwiczenia sposobu, w jaki chcemy się zaprezentować przyszłemu pracodawcy.

· Wiedza przekuta w praktykę – przełożenie zdobytej wiedzy na praktyczne działania oraz jej pogłębianie i uzupełnianie, wykorzystanie zdobytych wiadomości i własnych pomysłów w działalności firmy, sprawdzenie jak teoria, którą usilnie chcą nam przekazać wykładowcy, ma się do rzeczywistości.

· Kariera – możliwość sprawdzenia na własnej skórze, jak wygląda praca w danej branży, dziale lub na danym stanowisku i z czym się wiąże, na tej podstawie możemy ocenić swoje predyspozycje oraz doprecyzować oczekiwania i skorygować planowaną ścieżkę kariery.

· Doświadczenie – zdobycie doświadczenia zawodowego w konkretnym dziale na określonym stanowisku przed ukończeniem studiów, możliwość odbycia darmowych szkoleń realizowanych w firmie.

· Umiejętności i rozwój – zdobycie wielu umiejętności cenionych przez pracodawców (umiejętności analityczne, organizacyjne, zarządzanie czasem i projektami, praca w zespole, praca pod presją czasu, prowadzenie negocjacji) oraz rozwijanie cech które są szczególnie ważne w pracy (odpowiedzialność, samodzielność, dotrzymywanie terminów, komunikatywność), możemy również obserwować jak funkcjonujemy w realnej pracy, jak działa na nas otoczenie i stale się rozwijać.

· Referencje i kontakty – zdobycie referencji, które możemy wykorzystać do przekonania przyszłego pracodawcy o tym, że jesteśmy właściwą osobą na dane stanowisko, jest to bowiem potwierdzenie umiejętności, cech i kwalifikacji jakie wymieniamy w CV; podczas odbywania praktyki poznajemy wielu ważnych ludzi i poszerzamy swoje kontakty, które w przyszłości w wielu sytuacjach mogą się przydać.

· Praca – wiele firm oferuje możliwość zatrudnienia po odbyciu praktyk, warto więc wykorzystać tą możliwość; jeśli jednak nie zostaniemy zatrudnieni to nic straconego, praktyka na podstawie umowy o pracę wlicza się do okresu zatrudnienia, od którego zależy prawo do urlopu i jego wymiar.

AKCJA – REAKCJA CZYLI RELACJE MIĘDZY PRAKTYKANTEM I MANAGEREM

Jak już wspomniałam, relacje praktykant – manager to wartość sama w sobie, korzyść dla każdej ze stron. Manager zyskuje nowe, świeże spojrzenie na swoją pracę, a praktykant otrzymuje w zamian opiekę merytoryczną i zdobywa cenne doświadczenie. Warto więc skupić się na relacjach między praktykantem i managerem, którzy współpracując razem mają na siebie duży wpływ. Jak to bywa w relacjach międzyludzkich, akcja wywołuje reakcję, czyli każde zachowanie praktykanta czy managera powoduje reakcję drugiej strony. Wysokie wymagania stawiane przez managera mają odzew w ambitnej pracy praktykanta. Z taką myślą najczęściej managerowie przygotowują zadania dla praktykantów. Należy więc mieć na uwadze to, czego oczekuje od nas opiekun w czasie odbywania praktyki, bowiem każdy wysiłek oraz inwencja twórcza z naszej strony na pewno zostaną zauważone i docenione. W ten sposób łatwo jest nie tylko stworzyć pozytywne wyobrażenie o nas w oczach managera, ale również nawiązać pozytywny kontakt z managerem, który wystarczy później jedynie podtrzymywać i rozwijać. Jak to robić?

Warto znaleźć porozumienie z opiekunem nie tylko na płaszczyźnie zawodowej, ale także odkryć wspólne tematy nie dotyczące pracy. Jeśli uda nam się stworzyć dobre relacje z managerem zarówno w sferze zawodowej jak i prywatnej, mamy o wiele większe szanse, że otrzymamy propozycję zatrudnienia po odbyciu praktyki. Pamiętajmy, że praca i wysiłek włożony w realizację zadań to nie wszystko. Pozytywne relacje z managerem i resztą pracowników również są bardzo cenne. Atmosfera w pracy jest przecież tym, co w dużej mierze stanowi o efektywności pracowników, która jest bardzo ważna dla funkcjonowania firmy, a więc także dla managera. Postaraj się zatem „nadawać na tych samych falach” z ludźmi otaczającymi Cię w czasie odbywania praktyki.

KILKA RAD DLA PRAKTYKANTA, CZYLI JAK PO PRAKTYCE ZOSTAĆ W FIRMIE

Wielu praktykantów marzy o tym, by po zakończeniu praktyki otrzymać propozycję zatrudnienia lub przynajmniej pozostawić po sobie pozytywne wrażenie w firmie. Jak to zrobić? Co jest ważne w czasie praktyki, na co zwrócić uwagę, jak się zachować, czego oczekuje manager? Każdy z managerów zwraca uwagę na inne cechy i zdolności praktykanta. Istnieje jednak zestaw uniwersalnych umiejętności i cech szczególnie ważnych dla wszystkich managerów. Są to między innymi:

· Inicjatywa i aktywność w pracy

· Zainteresowanie branżą

· Pracownicze obycie (umiejętność wykonywania ciężkich, czasami nudnych zadań)

· Umiejętność pracy w grupie i znalezienia swojego miejsca w hierarchii firmy

· Elastyczność i umiejętność adaptacji do zmieniających się warunków

· Pasja w wykonywaniu powierzonych zadań

· Szybkie przyswajanie wiedzy i nabywanie nowych umiejętności

· Samodzielność

Wszystko to zwiększa szanse na pozostanie w firmie po zakończeniu praktyki. Atutem praktykanta jest więc jego zapał do pracy i motywacja oraz zaangażowanie w wykonywane zadania.

Drogi praktykancie pokaż, że Ci zależy, nie bój się zadawać pytania, wykaż zainteresowanie pracą, znajdź wspólny język z pracownikami firmy. Jeśli znajdziesz się w zaskakującej, może nawet trudnej sytuacji, nie rezygnuj, to może być test twoich umiejętności adaptacji do nowych warunków. Nie bój się nowych zadań i wyzwań, jakie przed Tobą postawi manager. Bądź wytrwały, wykaż się kreatywnością, zaskocz managera nowym pomysłem, świeżym spojrzeniem na firmę i jej funkcjonowanie na rynku. Postaraj się nauczyć jak najwięcej w czasie praktyki, wykorzystaj szansę, jaką otrzymałeś. I ostatnia już, rada. Myśl pozytywnie, miej wiarę w siebie i swoje umiejętności, jeśli zostałeś wybrany spośród wielu kandydatów na praktykę, to oznacza, że jesteś właściwą osobą na to miejsce. A co najważniejsze, staraj się i przykładaj do pracy, ale nie za wszelką cenę. To, że nie masz doświadczenia i jesteś tylko praktykantem nie oznacza, że jesteś gorszy. Każdy z pracowników, czy to niższego czy wyższego szczebla zaczynał kiedyś swoją karierę zawodową podobnie jak ty dzisiaj. Znaj więc swoją wartość i SZANUJ SIĘ, a praktykę potraktuj jak szansę na rozwój, a nie obowiązek. To czego mogę Wam drodzy Praktykanci życzyć, to aby praktyka stała się dla Was taką samą przyjemnością jak dla mnie.

Anna Pietraszko

, , , ,

Brak komentarzy


Pakiet pogrzebowy, implanty i słodka zemsta

Kryzys wyzwala w pracodawcach i pracownikach niezwykle intensywne zachowania twórcze. Zaś w tych zwolnionych- chęć zemsty, nawet w najbardziej niekonwencjonalny sposób.

Kryzys obejmie kolejne 6 do 8 lat

Niezaprzeczalnie trwa kryzys zatrudnienia. Jak informuje Juan Somavia, dyrektor generalny Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP), taka sytuacja może się utrzymać przez najbliższe 6 do 8 lat. Zwracając się do przedstawicieli rządów, pracodawców oraz związków zawodowych, obradujących w Genewie, postulował przyjęcie Ogólnoświatowego Paktu Zatrudnienia (powstałego w wyniku konsultacji trójstronnych). Zdaniem Somavii, jest to jedyna realna szansa ratowania miejsc pracy.
– Przywódcy polityczni nie poświęcili wystarczającej uwagi ludzkim i socjalnym skutkom tego przesunięcia w czasie. Dominująca polityka gospodarcza generalnie nie uwzględniała wartości, którymi kieruje się MOP. Przeceniano samoregulacyjne zdolności rynku i nie doceniano roli państwa. Szacunek dla pracy i usług socjalnych uległ dewaluacji – podkreślił Somavia (podaję za portalem Gazeta.pl).

Derekrutacja, żal i chęć zemsty

Zwolnienia w pierwszej kolejności dotknęły pracowników czasowych, słabo wykwalifikowanych, mało „strategicznych” w działalności firmy. Nawet duże koncerny zmuszone były do częściowych redukcji etatów lub propozycji wcześniejszych zwolnień pracowników w wieku przedemerytalnym. Wielu z nich, określanych dziś mianem „grupy 50+”, ma problemy z odnalezieniem się na rynku pracy. Co prawda, ruszają akcje polityki społecznej zorientowane na pomoc zwolnionym i długotrwale bezrobotnym. Dotyczą one głównie poradnictwa zawodowego oraz darmowych szkoleń podnoszących kwalifikacje. I nawet jeśli firmy oferują derekrutowanym działania outplacementowe, a psycholodzy społeczni twierdzą, że zwolnienie to nie koniec świata, pracownik tracący płynność finansową i dotychczasowy rytm życia, czuje zagrożenie i wyobcowanie. Jeżeli dodatkowo zwolnienia przebiegały w atmosferze żalu, gniewu, kłótni, odzyskiwania zaległych grantów drogą sadową, nie będzie nikogo dziwiło pragnienie zemsty zwalnianego na przełożonym.

Wendetta poprzez donos i inne „haczyki” na byłego szefa

W tej materii byli pracownicy wykazują nie lada inwencję. Najpopularniejszą formą szkodzenia byłemu pracodawcy jest bez wątpienia rozpowszechnianie mało pochlebnych opinii o firmie. Eks-pracownicy czynią to bezpośrednio, w kontakcie z klientami pracodawcy lub anonimowo – w Sieci. W Internecie nie brak bowiem miejsc, w których rozwścieczony niesprawiedliwością eks-pracownik, może ocenić byłego szefa (oczywiście wysoce nieprzychylnie), odradzić szukającym pracy ubieganie się o posadę w dotychczasowej firmie zwolnionego, wypowiedzieć się negatywnie o działaniach firmy. Anonimowość Sieci sprzyja wyładowaniu emocjonalnemu pracowników (np. serwis od8do16.pl).

Równie powszechna jest wendetta poprzez donos. Rok 2008 zaowocował wpłynięciem do Państwowej Inspekcji Pracy niemal 34 tysięcy skarg na pracodawców! Najwięcej zażaleń zgłaszali zwolnieni pracownicy. Przekazywane przez nich informacje o nieprawidłowościach zwykle odwoływały się do nieprzestrzegania zasad BHP lub kłopotów z wyegzekwowaniem należnych wynagrodzeń. Dobrym „haczykiem” na byłą firmę jest też donos o nielegalnym oprogramowaniu w przedsiębiorstwie.

Najboleśniejszy cios może zadać firmie zwalniany specjalista

Niejeden bez wahania usuwa z systemu ważne (stworzone lub zgromadzone przez siebie) informacje. Niektórzy bezpardonowo wynoszą z pracy strategiczne bazy danych i kontaktów. W związku tym, w kolejnym miejscu zatrudnienia, nie mają problemu z przejmowaniem klientów poprzedniego pracodawcy. Zdecydowanie większej „kreatywności” wymaga wpisanie nazwiska szefa na listę mailingową lub listę uczestników forum serwisów pornograficznych. Podkradanie firmowego mienia oraz eksploatacja służbowych urządzeń do celów prywatnych również nie należą do rzadkości.

Wydaje się, że ilu zwolnionych w aurze konfliktu i pretensji, tyle pomysłów na zemstę. I choć tak naprawdę nikomu nie przynosi ona wymiernych korzyści, jest stara jak świat, zapisana w kulturze i chyba niemożliwa do wyplenienia.

Kryzys rozbudza kreatywnie?

Pomysłowość może mieć jednak także bardziej pozytywny aspekt. Bezrobotni wykazują skłonność do ciekawych i twórczych rozwiązań w ramach aktywnego poszukiwania pracy. Na pewno uwagę pracodawcy zwróci CV wypisane na ubraniu albo doświadczenie zawodowe i motywacje do podjęcia pracy wyśpiewane w klipie umieszczonym w You Tube. Osobiście słyszałam o pracodawcach, którzy od ręki odrzucają klasyczne, standardowo sporządzone dokumenty aplikacyjne. Wymagają od kandydatów zaskoczenia, informacji i atrakcyjności przekazu oraz nietuzinkowego sprzedania siebie. Jest to jednocześnie pierwszy sprawdzian umiejętności i kreatywności potencjalnego pracownika.

Pracować! Nie siadać!

W dobie kryzysu wielu pracodawców szuka niezawodnej metody mobilizacji pracowników do większej wydajności. W związku ze zmniejszeniem załóg na skutek redukcji oraz konieczności zwiększenia produkcji, a także sprzedaży towarów i usług, oczekuje się od podwładnego przysłowiowej „pracy za dwóch”. I tak na przykład w fabryce Canona pracuje się… na stojąco (wieść podał serwis Gizmodo.com). Prezes Canon Electronics, Hisashi Sakamaki, widzi w usunięciu z firmy miejsc siedzących przyczynek do wzrostu efektywności pracy. Co więcej, twierdzi, że takie posunięcie wytworzy głębsze relacje między pracownikami oraz zacieśni te już powstałe [sic!]. Pracownicy nie mogą więc usiąść i odpocząć, a do tego powinni poruszać się w czasie pracy nie wolniej niż 5 metrów na 3,6 sekundy. Jeżeli nie zachowają tego tempa, włączy się alarm oraz sygnał świetlny informujący wszystkich o niesubordynacji danych osób. Pracowniczą mobilizację wspierają hasła umieszczone na podłodze: „Pośpiesz się! Bez tego firma i świat zginą”. Na razie nie wiadomo, na ile powzięte działania, zachęcające do większej wydajności, sprawdzają się w praktyce. Tajemnicę Poliszynela stanowi fakt, że przykład w firmie Canon nie idzie z góry – prezes z krzesła wszak nie zrezygnował.

Petent = Klient?

Zdecydowanie lepszych metod imają się stołeczne urzędy w Polsce. Cyklicznie organizują konkursy na najlepszy Wydział Obsługi Mieszkańców. Zachętą, mobilizującą urzędników do stawania w szranki, jest nagroda w wysokości 3,5 tysiąca złotych dla każdego pracownika zwycięskiego ośrodka. Ocena pracy powstanie na podstawie specjalnych kontroli przeprowadzonych w wydziałach. Ponadto, warszawiacy będą mogli wyrazić swoje opinie w ankietach. Do konkursu stanęło szesnaście warszawskich urzędów dzielnicowych – podała Gazeta. pl.

Konkurs ma wyplenić nieprofesjonalne zachowania pracowników urzędów w kontakcie z petentami (np. żucie gumy, picie kawy, bagatelizowanie sprawy interesanta podczas rozmowy). Sami urzędnicy zdają sobie sprawę, że instytucje publiczne co prawda nie muszą walczyć o klientów, ale także powinny dbać o swój wizerunek. Z kolei zadowoleni, szybko i skutecznie obsłużeni klienci, nie tworzą kilometrowych kolejek. Dobrą inicjatywą jest nie tylko likwidacja barier architektonicznych budynków urzędów, ale i dokształcanie urzędników tak, aby byli w stanie pomóc każdemu interesantowi. Dlatego też, niektórzy stołeczni urzędnicy znają język migowy, a inni wykazują wiele zrozumienia dla nietypowych potrzeb klientów, szukając dla nich choćby… egzorcysty.

CSR i EB bez granic: Viagra za darmo

Nie tylko urzędnicy zwiększają dozę życzliwości dla klienta w czasie kryzysu. „The New Scientist” donosi, że amerykański koncern farmaceutyczny Pfizer zaoferował zwolnionym po 1 stycznia 2009 roku… darmowy środek na erekcję. Pobudki, które rzekomo kierują Pfizerem, są dość szlachetne – zakładają bowiem chęć niesienia pomocy bezrobotnym w ciężkich czasach. Jednak, kiedy przyjrzeć się bliżej „ofercie”, dowiemy się, że jest ona skierowana tylko do tych osób, które już wcześniej zażywały leki tej firmy, a po 1 stycznia bieżącego roku zostały zwolnione z pracy. W rezultacie straciły ubezpieczenie zdrowotne i możliwość kontynuacji terapii medykamentami Pfizera. I kiedy już wydawać by się mogło, że oto klasyczny przypadek wdrażania społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR), okazuje się, że darmowa Viagra, jest niczym przysłowiowy kij, który zawsze ma dwa końce. Za dobroczynnością stoi bowiem chęć utrzymania klientów.

Działania Pfizera mają na celu głównie utrzymanie przy sobie klientów, którzy w ramach oszczędności mogą kupować tańsze leki konkurencji. Analitycy rynkowi uważają, że rozdawanie leków za darmo może wzmocnić lojalność klientów do marki Pfizera w czasach kryzysu gospodarczego – komentuje za amerykańską prasą internetowa Gazeta.pl. Troska o sprawność seksualną zderekrutowanych to jedno, a haczyk na klienta – drugie. Swoją drogą, ciekawa to sprawa, gdzie krzyżuje się instynkt samozachowawczy z rynkowym, a na działalności charytatywnej buduje się wieloletnią strategię lojalnościową marki.

Silikonowe bonusy

Pozostając w kręgu medycyny, warto wspomnieć o problemie czeskiej służby zdrowia i jego nietypowym rozwiązaniu. Kłopot tyczy się deficytów kadrowych, szczególnie wśród pielęgniarek. Toteż do umowy o pracę i należnego wynagrodzenia, proponuje się każdej pielęgniarce, darmową operację plastyczną piersi (według informacji portalu RynekZdrowia.pl). Warunkiem koniecznym do uzyskania nietypowego grantu jest podpisane i wypracowanie przez daną pracownicę trzyletniego kontraktu. Praskie media donoszą, że „przynęta” okazała się nadzwyczaj skuteczna: wszystkie stanowiska pielęgniarskie zostały niezwłocznie obsadzone. Bonus jest atrakcyjny ze względu na swą elastyczność. Każda pani może go spożytkować na dowolny zabieg plastyki biustu. Operacjom korekty piersi (kosztującym niemal 2000 euro) poddało się dotychczas dziewięć czeskich pielęgniarek. Dziennik „Lidove Noviny” podał, że kliniki nie ograniczają się jednak do finansowania zabiegów plastycznych, ale również zapewniają pielęgniarkom dopłaty do czynszu i żłobków dla dzieci.

Pogrzeb gratis?

Można by sądzić, że kuszenie klienta środkami usprawniającymi erekcję lub gwarantowanie pracownicom opłaty zabiegów korygujących biust to stosunkowo kontrowersyjne posunięcia biznesowe. Okazuje się jednak, iż propozycje idące o wiele dalej, bo zahaczające wręcz o makabrę, mogą zyskać uznanie… związków zawodowych. Stało się tak we Włoszech, gdzie 829 pracowników firmy Costan, otrzymało tzw. pakiet pogrzebowy. Dziennik „Il Giornale” podał, że suma określająca pakiet „może zostać przekazana rodzinie zmarłego pracownika lub na cel dobroczynny poświęcony jego pamięci”. Szczególnie interesujące jest to, że zapis z nietypowym „bonem pracowniczym” został przez związkowców okrzykniętym jednym z „najlepszych pakietów socjalnych” we Włoszech. Gwaranty socjalne zawierają także dodatki za nadgodziny i pracę w systemie nocnym oraz wsparcie finansowe na rzecz niepełnosprawnych. Costan nie jest jednak pierwszą firmą, która wzięła w swoje ręce problem pracowniczych pochówków.

Jedno z przedsiębiorstw spod Werony już wcześniej zawarło porozumienie z firmą pogrzebową, zapewniające swoim pracownikom oraz członkom ich rodzin pochówek w „okazyjnej” cenie (2449 euro). Koszty obejmują trumnę z modrzewia, druk i rozlepienie klepsydr, kwiaty, zaproszenia na pogrzeb oraz pochówek – uzupełnia Gazeta.pl. Włoska prasa do takich nowin pomocy socjalnej podchodzi dość sarkastycznie. I nie ma się czemu dziwić. Nie są to przecież działania profilaktyczne pracodawców na rzecz zdrowia. Wzbudzają też podejrzenia o „handel” zgonami, co nastręcza nie lada rozterek natury moralnej.

Jak widać, zarówno u pracodawców, jak i u pracowników, poziom kreatywności w kryzysie wzrasta. Nie zawsze jednak w tym najlepszym wydaniu.

Anna Ciepiel

Inspiracji dostarczyły mi artykuły z portalu Gazeta.pl:

Mimo zwolnień, pensje rosną; Jeśli idzie o pensję, rozmiar ma znaczenie
Firmy wolą szczupłych pracowników
Kliniki nęcą pielęgniarki darmowymi operacjami kosmetycznymi
Kuszą pielęgniarki implantami
Prezent od fabryki – bon dla pracownika na własny pogrzeb
Urzędnicy pomogą znaleźć nawet egzorcystę
W Canonie pracują na stojąco
Bezrobotni dostaną viagrę

oraz artykuł z portalu Rynekzdrowia.pl – Czym w Czechach kuszą pielęgniarki? i portal Od8do16.pl.

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

1 komentarz



SetPageWidth