Author Archive

Dłuższy urlop macierzyński od 1 IX 2013

Wydłużyć urlop macierzyński do 12 miesięcy będzie można od 1 września 2013 r. a po 20 tygodniu urlopu będzie można łączyć go z pracą zawodową. Tak przynajmniej orzekł minister pracy. Nie bardzo wiadomo, czy panie korzystające z tego prawa będą miały z czym godzić swój urlop, bo rok 2013 na rynku pracy zapowiada się nieciekawie.

W największym skrócie – po 1 września 2013 r. półroczny urlop macierzyński (20 tygodni podstawowych i sześć dodatkowych) będzie można wydłużyć o kolejne 26 tygodni. Ustawa obejmie wszystkich, którzy 1 września będą mieli prawo do urlopu macierzyńskiego. Nawet jeśli  1 września kobieta będzie w ostatnim tygodniu urlopu, będzie mogła przedłużyć go o kolejne pół roku.

Aby skorzystać z rocznego urlopu macierzyńskiego płatnego w wysokości 80 proc. przez cały rok, trzeba zgłosić taką chęć na 14 dni przed planowaną datą porodu. Jeśli przyszła matka tego nie zrobi – będzie otrzymywać świadczenie w wysokości 100 proc. przez pierwsze pół roku. Jeśli później będzie chciała urlop przedłużyć, będzie otrzymywać przez kolejne pół roku świadczenie w wysokości 60 proc.

Co ciekawe – drugą część urlopu będzie można wykorzystać w ratach a ponadto będzie możliwość wymieniania się między rodzicami urlopem, także w dodatkowej jego części.

Od 20. tygodnia urlopu będzie można łączyć pobieranie zasiłku macierzyńskiego z pracą zawodową w wymiarze do połowy etatu – wówczas wypłacana będzie połowa zasiłku.  Ma to zachęcić do stopniowego powrotu do pracy zawodowej. Sęk w tym, że sytuacja na rynku pracy wygląda na mało sprzyjającą dla młodych matek a pracodawcy raczej nie wykazują zapału na myśl o rocznej nieobecności pracownicy i trudno im się dziwić.

4 komentarzy


Work Express na Wirtualnych Targach Pracy

Work Express po raz kolejny pojawia się na na Wirtualnych Targach Pracy portalu pracuj.pl. Organizowane dwa razy w roku Targi to internetowa przestrzeń, w której pracodawcy przedstawiają swoje firmy oraz oferty pracy na specjalnych „stoiskach” – podobnie jak na tradycyjnych targach. Mogą przedstawić swoją firmę i jej programy kariery, porozmawiać z odwiedzającymi targi, otrzymać od kandydatów CV. Odwiedzając Targi kandydaci mogą nie tylko zapoznać się z profilem pracodawcy, odnaleźć aktualne oferty pracy i wysyłać CV, mają też okazję zadawania pytań pracodawcom.

Obecnie w Targach bierze udział 135 firm, wśród nich oczywiście nasza agencja. Podczas ostatniej edycji Targi odwiedziło ponad 300 tys. użytkowników. W tym roku organizatorzy zdecydowali się wykorzystać coraz większą popularność technologii 3D na świecie i zaprosili, zarówno kandydatów jak i pracodawców, do zupełnie nowej, trójwymiarowej przestrzeni targowej. Wirtualne Targi Pracy w nowej formule – 3D odbywają się w dniach 18-22 października. Nasze stoisko znajduje się w pokoju „doradztwo personalne”

Wirtualna Forma targów jest przyjazna dla kandydatów i w szybki sposób umożliwia przejrzenie wszystkich informacji. Nasze stoisko to nie tylko źródło aktualnych ofert pracy, ale także spora dawka wiedzy o Firmie. Można przeczytać na temat kariery w Work Express i poznać nasze porady. Mówimy otwarcie o problemach pracy tymczasowej za granicą i doradzamy jak ich unikać. Na forum odwiedzający targi mogą także zadawać pytania, na które odpowiedzą nasi specjaliści, którzy, na co dzień przeprowadzają rekrutacje. Odzwierciedlanie rzeczywistości w świecie wirtualnym to bardzo atrakcyjna forma komunikacji oraz oszczędność czasu osób poszukujących nowych wyzwań zawodowych. Wirtualna forma targów daje możliwość bycia tam, gdzie czasem trudno dotrzeć osobiście.

Zapraszamy!

Brak komentarzy


Work Express na Forum Pracy, Biznesu i Kultury w Łodzi

15 i 16 października, pod patronatem Ambasady Francji w Polsce, odbyło się w Łodzi Forum Pracy, Biznesu i Kultury. To pierwsze takie wydarzenie, którego organizatorem była Alliance Française, łódzka Manufaktura oraz Polska Izba Przemysłowo-Handlowa we Francji.

Work Express był Partnerem Głównym Forum. Na miejsce wydarzenia organizatorzy wybrali łódzką Manufakturę. Celem było stworzenie płaszczyzny wymiany kontaktów pomiędzy pracodawcami regionu a studentami, absolwentami uczelni wyższych oraz osobami poszukującymi pracy. Wystąpieniom towarzyszyły liczne wydarzenia kulturalne.

Wystąpienia przedstawicieli naszej agencji koncentrowały się na praktycznych zagadnieniach, związanych z zatrudnieniem w krajach Unii. Przez dwa dni reprezentowali nas Marcin Bryła, Magda Kwiecień, Karolina Sowa i Wiola Jankowska. W piątek Michał Soja wziął udział w dyskusji: „Pracodawca zagraniczny; zrozumieć znaczy polubić. Różnice kulturowe” a Marcin był uczestnikiem panelu: „Jak zrobić karierę w Łodzi i regionie”. W sobotę Michał i Wiola zaprezentowali oficjalnie naszą Agencję oraz poprowadzili prezentacje „W jakich zawodach możesz dziś legalnie pracować we Francji i Belgii?”

Forum zostało zaplanowane jako impreza cykliczna, która ma pomóc pracodawcom w znalezieniu pracowników, stażystów i praktykantów odpowiadających potrzebom kadrowym.

Serdecznie zapraszamy na kolejne edycje!

, , , , , ,

Brak komentarzy


Pierwsza pomoc? To prostsze niż myslisz!

Co jest najczęściej zaniedbywanym, a nakazanym przez prawo, obowiązkiem w Polsce? Zaniedbywanym, oznacza w tym przypadku, że nawet osoby chcące go wypełnić jak najlepiej, najczęściej nie mają wystarczających umiejętności i w efekcie – zamiast pomóc – szkodzą. Z drugiej strony, jeśli nie podejmą takiej próby, grozi im odpowiedzialność karna. Sytuacja jak u Kafki, a mowa o udzielaniu pierwszej pomocy. Tej wiedzy brak większości Polaków.

Kursy pierwszej pomocy są u nas coraz bardziej popularne, jednak ciągle zbyt mało osób bierze w nich udział. Dla wielu uczestników, są one dokuczliwą koniecznością, którą trzeba „odfajkować” na polecenie pracodawcy. Tymczasem udzielenie pierwszej pomocy jest w Polsce regulowanym prawnie obowiązkiem a za jej zaniechanie grożą sankcje karne. Umiejętność przywracania akcji krążeniowo-oddechowej jest szczególnie ważna dla osób, które zawodowo zajmują się opieką nad osobami starszymi lub chorymi. Dlatego Work Express zorganizował cykl szkoleń z pierwszej pomocy dla opiekunów osób starszych, delegowanych do pracy w Niemczech.

Pierwsze zajęcia odbyły się w czwartek 12 sierpnia, w nowym biurze Rekrutacji Zagranicznych przy ulicy Mickiewicza 13 w Katowicach. Obok najważniejszego punktu, czyli ćwiczeń z resuscytacji krążeniowo-oddechowej, prowadzący szkolenie, dyplomowany ratownik medyczny, poruszał również takie tematy jak: najczęściej występujące rany i urazy u osób w wieku podeszłym, choroby wieku starczego i ich wpływ na stan zagrożenia zdrowia i życia czy zapobiegania wypadkom w czasie opieki nad ludźmi w podeszłym wieku.

– Celem szkolenia było poszerzanie wiedzy i umiejętności praktycznych w zakresie udzielania pierwszej pomocy. Zaczęliśmy od najprostszych i równocześnie najważniejszych czynności, jak np. udrożnienie górnych dróg oddechowych. Umiejętności te są bardzo ważne, ponieważ w zeszłym roku aż 11% osób zmarło tylko dlatego, że nikt nie udrożnił im dróg oddechowych. Wystarczą naprawdę minimalne umiejętności, żeby móc uratować komuś życie – mówi instruktor.

Szkolenie zrealizowane dla opiekunek osób starszych ma szczególny charakter. Po 65 roku życia występują specyficzne schorzenia, typowe dla wieku starczego, a zmiany w organizmie powodują, że stan zagrożenia życia może występować częściej. Pracując z osobami w podeszłym wieku, istnieje większe prawdopodobieństwo, że taka sytuacja się zdarzy. Potwierdzają to uczestniczki kursu – opiekunki zatrudnione przez Work Express:

– Nigdy wcześniej nie miałam okazji wzięcia udziału w kursie pierwszej pomocy. Takie szkolenia są potrzebne, żeby móc pomóc w razie jakiegoś nieszczęścia. Jest to szczególnie ważne przy opiece nad osobami starszymi, które są bardziej narażone na upadki i urazy. Zdecydowałam się na udział w tym kursie, bo ta wiedza mi się przyda, będę wiedziała jak zachować się w sytuacji zagrożenia – mówi pani Krystyna Tyrańska z Mikołowa.

Kurs zorganizowany przez Work Express był skoncentrowany przede wszystkim na udzielaniu pomocy osobom starszym, co pozwoliło na przeprowadzenie go podczas jednego dnia. Tego typu szkolenia trzeba jednak powtarzać co 2 lata. – Jakiś czas temu miałam szkolenie z zakresu BHP, brałam też udział w tak zwanych ulicznych kursach pierwszej pomocy. Uważam, że najważniejsza jest praktyka, to trening czyni mistrza, dlatego najlepiej, żeby te umiejętności ćwiczyć systematycznie. Nigdy nie znalazłam się w sytuacji, w której byłabym zmuszona udzielić pierwszej pomocy, ale jeśli się to zdarzy, będę wiedziała jak się zachować. Jestem osobą odpowiedzialną i wiem, że w mojej pracy ważna jest umiejętność udzielenia pierwszej pomocy. Już jutro wyjeżdżam pierwszy raz do Niemiec z firmą Work Express i cieszę się, że mogłam wziąć udział w tym kursie – mówi pani Ilona z Katowic.

Kurs nauczył Opiekunki nie tylko umiejętności praktycznych, ale też uświadomił im, w jakiej sytuacji należy udzielić pierwszej pomocy i jakie są granice, których przekraczać nie należy. Instruktor zwrócił między innymi uwagę na specyfikę udzielania pierwszej pomocy osobom dotkniętym osteoporozą. Ich kości są znacznie kruchsze, toteż przywracanie oddechu i akcji serca jest obciążone dodatkowym ryzykiem, jednak nie należy go wyolbrzymiać, kiedy zagrożone jest czyjeś życie.

Panie uczestniczące w szkoleniu otrzymały materiały edukacyjne, wypełniły test, który sprawdził ich umiejętności, nabyte podczas kursu, każda z nich otrzymała również zaświadczenie o ukończeniu szkolenia z zakresu pierwszej pomocy. Prowadzący zajęcia ocenił wyniki testu w tej grupie jako ponadprzeciętne. – Przeszkoliłem w tym zakresie setki osób i wiem, kto przychodzi z przymusu a kto chce nauczyć się ratować życie. To przecież umiejętność, która może się przydać każdemu, praktycznie w każdej chwili. Widać było, że uczestniczki szkolenia mają mocną motywację, żeby nauczyć się i zapamiętać jak najwięcej.

Jednym z najciekawszych momentów zajęć była nauka obsługi defibrylatora, czyli aparatu do przywracania akcji serca przy pomocy elektrowstrząsu. Urządzenie o tej groźnej nazwie mieści się w torbie o rozmiarach segregatora i wymaga właściwie tylko włączenia, przyklejenia dwóch elektrod i naciśnięcia przycisku, po usłyszeniu informacji, że można to zrobić. Trzeba jednak te czynności przećwiczyć, zanim będą potrzebne.- Nieprzeszkolone osoby często ulegają panice i nie robią nic, bo nie wiedzą, czy nie zaszkodzą nieprzytomnemu człowiekowi. Tymczasem w pierwszej minucie po zatrzymaniu akcji serca defibrylacja ratuje życie 90% poszkodowanych, w piątej w 50%, a w siódmej – 30%. Z każdą kolejną minutą to prawdopodobieństwo gwałtownie maleje. Właśnie dlatego liczy się szybkość reakcji a aparat od momentu włączenia „podpowiada” użytkownikowi, co i kiedy zrobić.

Warto przypomnieć, że taki sprzęt coraz częściej jest na wyposażeniu wielu instytucji użyteczności publicznej oraz nieruchomości komercyjnych, jak np. centra handlowe i obiekty sportowe, dlatego powinien się nim umieć posłużyć każdy dorosły człowiek.

, , , , , , , , ,

1 komentarz


Umiem czytać, chcę zarabiać, czyli „szczerość” w CV

„Szukam pracy w wiadomym celu uzyskiwania regularnych dochodów, bo przecież praca to pieniądze, a pieniędzy potrzebuje każdy” – kandydaci poszukujący pracy potrafią być rozbrajająco szczerzy. Nadmierna wylewność w dokumentach aplikacyjnych i na rozmowie kwalifikacyjnej zamiast pomóc, może ci zaszkodzić – ostrzegają specjaliści do spraw rekrutacji

„Swoją prośbę o przyjęcie do pracy motywuję tym, iż mając 22 lata nadal jestem uzależniona finansowo od rodziców!!! Sytuacja ta jest dla mnie bardzo niekomfortowa i denerwująca, dlatego też bardzo chciałabym posiadać jakieś źródło dochodu, by po części móc się uniezależnić” – ten rozbrajająco szczery list motywacyjny przyszedł w odpowiedzi na jedną z ofert pracy Work Express. Kandydatka z Opola próbowała w ten sposób przekonać rekrutera do zaproszenia jej na rozmowę kwalifikacyjną. Inny kandydat, odpowiadając na ogłoszenie napisał: „W obecnej sytuacji nie mam problemów z jakimkolwiek czytaniem, pisaniem czy też mówieniem”, przekonany, że to idealna autorekomendacja do pracy na stanowisku pracownika biurowego.

Kolejny kandydat pewien swoich umiejętności, ale nie do końca przekonany o tym co chciałby w życiu robić, postanowił zapytać o to… rekruterkę: „Miałem przyjemność kilka dni wcześniej przesłać Pani moje dokumenty i tak się teraz zastanawiam nad stanowiskiem pracy gdzie mógłbym się czuć naprawdę dobrze, problem w tym, że nie bardzo wiem jak nazwać albo jak szukać owego stanowiska. Jeśli miała by Pani jakieś sugestie był bym niezmiernie wdzięczny za okazaną pomoc.”

I jeszcze jeden przykład swoiście pojmowanej szczerości w CV. Kandydat napisał o swoim hobby: „uwielbiam chodzić w garniturach i podnosić swoje KLASYFIKACJE”. To jeden z podstawowych błędów popełnianych przez kandydatów: nie potrafią oni zrozumieć, czy też nie mają świadomości, że CV jest dokumentem, od którego wiele zależy.

Litość zamiast kompetencji

Ocena tego, czy CV jest szczere, czy nie, to jedno z zadań rekrutera podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Zbytnia, czy też „naiwna” szczerość może jednak spowodować, że do takiej rozmowy w ogóle nie dojdzie.

– Szczerość polegająca na oświadczeniach typu: „chcę dostać tę robotę, bo zależy mi na pieniądzach” według mnie nie jest dobra. Nie mogłabym klientowi rekomendować osoby tylko dlatego, że bardzo jej zależy na pracy, bo chce uniezależnić się od rodziców, czy zależy jej na pieniądzach. Mogłabym to uwzględnić, ale nie mogłabym napisać klientowi, że tylko to jest powodem rekomendacji danego Kandydata – mówi Natalia Tomasiewicz z Work Express. Dodaje, że najważniejsze kryteria jakie wpływają na wysoką ocenę kandydata, to doświadczenie i kompetencje. – Jeśli dana osoba miałaby pożądane przez pracodawcę kompetencje, a dodatkowo wiedziałabym, że zależy jej na pracy, bo chce się uniezależnić od rodziców, to oczywiście byłaby to dodatkowa informacja dla mnie. Jednak sama w sobie ta informacja nie pomaga kandydatowi. W każdym razie nie ma wpływu na to, że zostanie doceniony i przez to zarekomendowany – mówi rekruterka.

W czasie swojej kariery zawodowej spotkała się już z wieloma przykładami podobnej szczerości. Np. z kandydatami, którzy tłumaczyli się, że nie ukończyli danego kierunku studiów, bo np.: ” studia zostały przerwane z powodu przedwczesnej śmierci męża/syna/ojca i niemożność ich kontynuowania”.

– Z mojego punktu widzenia to ewidentna próba wzbudzania litości u rekrutera. CV nie jest miejscem na wypisywanie tego typu informacji, bo wygląda to trochę tak, jakby dana osoba chciała coś za wszelką cenę ukryć – mówi ekspertka Work Express. – Cieszę się, kiedy podczas rozmowy z kandydatem, czy z byłym pracodawcą tej osoby (podczas badania referencji) okazuje się, że kandydat jest osobą prawdomówną, że zakres obowiązków, który wypisał w CV, jest zgodny z prawdą, że sukcesy, którymi się chwalił podczas rozmowy, rzeczywiście miały miejsce, jednak „szczerość” w rodzaju: nie ukończyłem studiów bo np. zmarł ojciec w RFN i tam musiałem wyjechać, aby go pochować”, jest według mnie niewskazana.

Częściej zwierzają się kobiety

Z doświadczeń rekruterów wynika, że w dokumentach aplikacyjnych, częściej zwierzają się kobiety niż mężczyźni. Być może dlatego, że kobiety są bardziej nastawione na relacje, uczucia, są bardziej emocjonalne, a mężczyźni są częściej nastawieni na fakty. Nie dziwi więc obecność w CV informacji, że kandydatka poszukuje pracy, bo musiała zmienić miejsce zamieszkania, ponieważ się rozwiodła, nie uzyskała alimentów od męża i nie ma źródła dochodu.

Natalia Tomasiewicz dodaje, że szczerość w CV oczywiście jest ważna, ale kandydatowi pomaga tylko ta polegająca na podawaniu prawdziwych, merytorycznych informacji o sobie. Rekruterzy kładą na tę kwestię większy nacisk w zależności od stanowiska, o które ubiega się kandydat.

– Oczywiście chcielibyśmy, aby bez względu na stanowiska na które aplikuje kadydat, CV były szczere. Ale na pewno większą uwagę przywiązujemy do tego, czy szczery jest w swoim CV np. księgowy,  od którego naprawdę wiele w firmie zależy, bo zarządza on ważnymi informacjami, często kluczowymi dla Firmy – mówi rekruterka Work Express.

Zbyt „szczere” zdjęcia

Artur Ragan, rzecznik agencji Work Express dodaje, że swoistymi rodzajem szczerości, jest też sam wygląd CV. Niechlujne CV, które jest niestety zjawiskiem dość typowym też świadczy o samym kandydacie. – Często zdarza się, że kandydat nie tylko nie podaje takich informacji, jak: mail czy telefon  (co może być zwykłym niedopatrzeniem), ale np. nie podaje zakresu wykonywanych przez siebie obowiązków, czy nazw firm, w których pracował, czy też samą nazwę stanowiska, przez co rekruter musi zrobić porządny wywiad telefoniczny, aby się czegoś więcej na temat tej osoby dowiedzieć.

Do typowych błędów w CV należą też zbyt osobiste zdjęcia dołączane do aplikacji. Nie do zaakceptowania przez rekrutera jest umieszczanie mało interesujących z punktu widzenia pracodawcy zdjęć z plaży, wakacji, przy lustrze, czy fotografii w dużych formatach (często całej sylwetki) w dziwnych pozach, np. podczas jazdy na desce snowboardowej.

– Być może mają na to wpływ naleciałości z Zachodu, ale wydaje mi się, że jest to jednak bardziej polska przypadłość – mówi Artur Ragan. Dodaje, że wpływ na rozwój tego „trendu” mają z pewnością portale społecznościowe. – Ludzie nabrali pewnej swobody w zamieszczaniu swoich zdjęć w sieci i stało się to niemal standardem, być może tak również traktują CV jako rzecz, w której można umieścić jakąkolwiek swoją fotografię.

Fragmenty listu motywacyjnego kandydata na stanowisko doradcy handlowego:

„Jestem studentem prawa, szukającym stałej pracy w wiadomym celu uzyskiwania regularnych dochodów, bo przecież praca to pieniądze a pieniędzy potrzebuje każdy. Jeśli chodzi o moje cechy osobiste to, co pewnie nie zdziwi nikogo, posiadam takie, o których to zwykle pisze się w tego typu listach czyli przydatne na stanowisku na którym chciałbym u Państwa pracować czyli jako przedstawiciel handlowy (…) Powinienem jeszcze dodać że zaobserwowałem różnicę w postrzeganiu mnie sugerując się pierwszym wrażeniu i po bliższym spotkaniu czy rozmowie, po których to zwykle zyskiwałem. Chce przez to powiedzieć że warto zaprosić mnie na rozmowę. Może to trochę nieskromne ale o to chyba w tym chodzi.”

, , , , , , , ,

Brak komentarzy


Nie klnij na rozmowie o pracę


Czerwienią się i milczą jak grób albo przeciwnie: płaczą lub klną przed rekruterem. Rozmowa kwalifikacyjna to dla wielu kandydatów spory stres. Jak mu nie ulegać?

Jak ci się k… nie podoba to wypie…! – takie i kilka innych, równie „soczystych“ zdań, popartych uderzeniem pięścią w stół, usłyszała Natalia Tomasiewicz, ekspert ds. rekrutacji agencji pracy tymczasowej Work Express od jednego z kandydatów na stanowisko kierownika budowy. Pytała o… jego styl zarządzania zespołem.
– To był jedyny raz kiedy bałam się podczas rozmowy rekrutacyjnej – przyznaje Natalia Tomasiewicz. Sytuacja była dość specyficzna, bo rekruterka, na prośbę zapracowanego kandydata, przyszła do firmy wcześnie rano i przez godzinę była z nim w biurze sam na sam.

– Wiedziałam, że budowlańcy mają swój specyficzny język, ale nie zdecydowałam się zarekomendować tego kandydata. Miał odpowiednie kwalifikacje, ale nie wiedziałam jak się zachowa podczas rozmowy z pracodawcą – wspomina ekspertka Work Express. Krewki kandydat nie zdobył zaufania rekruterki także dlatego, że wyraźnie pachniał jeszcze alkoholem, który prawdopodobnie nie wyparował z niego jeszcze od poprzedzającego rozmowę wieczora.

Rekruter to nie policjant

Wyrazy na „k“ z ust kandydata padły w karierze Natalii Tomasiewicz kilka razy. Zazwyczaj były to rekrutacje na stanowiska z branży budowlanej. Sytuacja, w której to rekruter przeżywa stres podczas rozmowy z kandydatem jest raczej nietypowa, jednak taka, w której stresuje się kandydat, to codzienność. Na drugim końcu skali „wylewności“ są technolodzy, z których najczęściej trudno wydusić jakąkolwiek odpowiedź poza „tak“ lub „nie“.

Z doświadczeń ekspertów Work Express wynika, że najbardziej stresują się starsi kandydaci, którzy mają za sobą duże doświadczenie zawodowe, ale przez całe życie związani byli z jedną firmą. Nie są przyzwyczajeni do roli kandydata na rozmowie rekrutacyjnej, reagują więc na nią stresem.

Jedną z typowych form „obrony“ w takiej sytuacji jest „granie“ osoby urażonej: – Jestem zdziwiony że zaproszono mnie na rozmowę z państwem, a nie z zarządem firmy, w której chcę pracować. Do tej pory to ja prowadziłem rekrutacje – mówi kandydat, próbując w ten sposób postawić się ponad osobą prowadzącą rekrutację. Zadaniem rekrutera w takiej sytuacji jest nie tylko przeprowadzenie rozmowy, ale też uspokojenie kandydata i przekonanie go, że rozmowa nie jest egzaminem, ani przesłuchaniem.

– Kandydatom, którzy boją się rozmowy kwalifikacyjnej, radzę, żeby odbyli ich jak najwięcej. Dzięki temu zyskają „obycie“ i dystans, który pomaga w takiej sytuacji. Radzę też, by przygotowali dobre, szczere CV, które może być podstawą do rozmowy. Rekruter nie oczekuje, że kandydat będzie wiedział wszystko na temat, w którym się specjalizuje, ale że to, co napisał w CV jest zgodne z faktami – mówi Natalia Tomasiewicz. Celem rozmowy jest przecież sprawdzenie doświadczenia zawodowego, rozmowa o sukcesach, ale i porażkach zawodowych. Tymczasem w Polsce kandydaci wciąż mówienie np. o stresujących sytuacjach w swojej pracy, traktują jak temat tabu.

M.in. dlatego czasem rekruterzy sami muszą – celowo – wywołać stres w kandydacie. – Jeśli wymaga tego stanowisko stosujemy tzw „stress interview“. Np. rekruter nie odzywa się przez 10 minut i obserwuje reakcję kandydata – opowiada ekspertka Work Express.

Kandydatka w leginsach

Zupełnie inaczej do rozmowy rekrutacyjnej podchodzą młodzi Polacy. Do biura agencji przychodzą swobodnie ubrani i czują się panami sytuacji, używając kolokwializmów i zachowując się często na granicy arogancji. – Luźna poza, panie obwieszone biżuterią, z tipsami, w leginsach, z tuniką ledwie zakrywającą pupę, w bluzeczce o rażącym kolorze. Panowie w dżinsach i swetrze, czasem nawet bluzie z kapturem – Natalia Tomasiewicz podaje skrajne przykłady, zaobserwowane podczas rozmów o pracę.

Powodem takiego podejścia do sprawy może być fakt, że młodzi ludzie chodzą często na wiele rozmów rekrutacyjnych w jednym czasie i niektórych z nich najwyraźniej nie traktują poważnie.

W karierze pani Natalii zdarzyła się też kandydatka, która przyszła na rozmowę o pracę nietrzeźwa. W czasie wywiadu osuwała się z krzesła.

Czasem osoby zainteresowane pracą traktują agencję rekrutacyjną jak telefon zaufania. Ekspertka Work Express wspomina pana, który zadzwonił do niej z Amsterdamu z pytaniem, czy w Polsce można już zarabiać 15 tys. zł. miesięcznie, bo zastanawia się nad powrotem do kraju. Kiedy usłyszał, że to zależy od kwalifikacji i stanowiska, zaczął użalać się na Polskę.

Niezbyt dobre wrażenie robią też na rekruterach osoby, które wysyłają swoje aplikacje bezmyślnie. Kiedy od jednej osoby nadsyłane jest CV na każde stanowisko, na które jest nabór,to wyraźny sygnał, że kandydat liczy po prostu na łut szczęścia, że tym razem „może się uda“, świadczy to raczej o desperacji niż przemyślanym i zmotywowanym działaniu .

Jak przekonać do siebie rekrutera?

– Przygotuj dobre i szczere CV: pamiętaj, że CV to dokument. To, co w nim napiszesz jest punktem wyjścia do rozmowy rekrutacyjnej. Unikaj ogólników np.: jestem punktualny, kreatywny itp., nie pisz o temacie swojej pracy dyplomowej – rekruterzy rzadko o to pytają, opisz swoje hobby, bo może ono stać się punktem wyjścia do ciekawej rozmowy, ale niech ono nie zajmuje 1/3 CV.

– Bądź pewien swoich kompetencji: nie musisz znać odpowiedzi na wszystkie pytania, związane z pracą na stanowisku, na które aplikujesz, ale jeśli piszesz w CV o swoich kompetencjach, spodziewaj się, że rekruter zapyta Cię o nie.

– Nie wchodź „za biurko rekrutera”: proces rekrutacji odbywa się według prostych i jasnych zasad. Pokazując rekruterowi, że jesteś ważniejszy od niego, nie wpływasz pozytywnie na jego ocenę.

– Zadbaj o swój wygląd: rekruterzy nie przywiązują aż tak dużej wagi do wyglądu kandydata, ale często robią to pracodawcy. Niedbały wygląd może „spalić“ Twoją kandydaturę w oczach pracodawcy.

– Nie klnij: wulgarne słownictwo może czasem nawet przydać się w zarządzaniu, jednak w czasie rozmowy o pracę świadczy raczej o Twoim braku wyczucia sytuacji, niż silnym charakterze.

, , , , , , ,

Brak komentarzy


Jak pomysłowo szukać pracy?

Tak zwane spowolnienie gospodarcze wyraźnie wpłynęło na rynek pracy zmniejszając zatrudnienie i zmieniając model zarządzania zasobami ludzkimi. Jednakże każdy kryzys niesie ze sobą powiew świeżości i nowych pomysłów. Wygrywają ci, który potrafią w tym zauważyć swoją szansę.

Determinacja młodych ludzi przejawia się coraz częściej w niestandardowych metodach poszukiwania pracy, często wręcz bardzo niestandardowych… Wiadomo, że nie w każdej branży kreatywna aplikacja zaowocuje zatrudnieniem, lecz video CV, prezentacje multimedialne i specjalne strony www nie zaskoczą już nikogo. Dając możliwość lepszej autoprezentacji są coraz częściej wykorzystywane, również w „tradycyjnych” branżach. Tam gdzie liczy się pomysłowość i kreatywność (np. branża reklamowa, media, szeroko pojęty marketing i PR) trzeba przedstawić siebie, jako osobę myślącą „out of the box”, czyli wychodzącą poza ramy standardowych modeli zachowań, działań i schematów. Na szczęście dowodów potwierdzających tezę, iż pomysłowość ludzka nie zna granic nie brakuje. Od zdjęć w obroży, które mają podkreślić wierność i oddanie, (Badania PARP udowadniają, że wciąż są to najbardziej pożądane przez pracodawców w Polsce cechy pracownika) po wystawianie przez kandydatów posiadanych kompetencji na aukcjach internetowych.

Kreatywny Outdoor i odrobina szumu

Naprzeciwko głównego wejścia do siedziby Ogilvy w Cordobie (Argentyna), Laura Holzmann przygotowała niespodziankę – zamówiła u lokalnego artysty grafitti na ścianie, przedstawiające jej autoportret usiłujący wejść przez drzwi do agencji. Obok widniał napis „chcę wejść” oraz adres www. Zdziwienie pracowników Oglivy było tak wielkie, że Laura miała telefon następnego dnia rano. Niestety, po rozmowie kwalifikacyjnej ostatecznie nie otrzymała propozycji pracy.

Radek Gołąb, właściciel Enjoy Group, podsumowuje, iż, „Taka akcja jest dobra żeby zwrócić na siebie uwagę, później na rozmowie kwalifikacyjnej już trzeba polegać na swoim doświadczeniu i wiedzy, bo nikt nie przyjmie do pracy człowieka, który zrobił fajną 1 akcję, ale nie ma wystarczających kompetencji.”

Przykładem z naszego podwórka jest pomysł Łukasza Jakubiaka. Zawiesił on ogromne CV i list motywacyjny przy wejściu do siedziby wymarzonego pracodawcy. Jak sam później komentował; warto było pomarznąć o godzinie piątej rano przy -20 stopniach… „Wielki format” nie wystarczy jednak, aby przekonać pracodawcę. Informacje o szukaniu pracy pojawiają się na billboardach od dawna, nawet plakaty z CV bywają rozlepiane na mieście. Dlatego Łukasz postawił na szum w mediach, dzięki dużemu zainteresowaniu pojawił się m.in. w „Dzień dobry TVN”,a artykuł o nim został opublikowany przez Wirtualną Polskę. To spowodowało, że mógł przebierać w ofertach pracy.

Wykorzystanie portali społecznościowych

Naturalnym miejscem do poszukiwania pracy za pomocą Internetu są portale pracy, jak np. Jobexpress.pl, oraz portale networkingowe jak np. Goldenline i Linkedin a Osób, które szukają wsparcia internautów jest sporo. Prawdopodobnie najbardziej spektakularna próba wykorzystania facebooka w tym celu to odpowiedź na konkurs ogłoszony przez agencję Brainshake.

Szczepan Bentyn, 23-letni absolwent teologii stworzył iście filmowy scenariusz, który wyreżyserował za pomocą social media. Profil na Facebooku „Chcę żeby Szczepan pracował dla Brainshake” zyskał ponad 1237 osób wspierających, które kliknęły „lubię to”, a specjalna strona opisującą jego działania http://www.tajny-plan-zdobycia-posady-w-brainshake.pl/blog/ zawierała szczegółowy plan działań, wypowiedzi i plakaty filmowe ze Szczepanem w roli głównej. Niestety, mimo, że 1237 rekomendacji „dołączonych do CV” robi wrażenie – nie wygrał konkursu,

„Akcje tego typu (angażowanie poparcia społeczności) mogą pomóc w otrzymaniu oferty pracy” – opiniuje Przemysław Komorowski, Community Manager (przemekkomorowski.pl). „Nie sądzę natomiast, aby ktoś otrzymał zatrudnienie tylko dlatego, że poparło go tysiąc osób (chociaż to zależy, jaka praca). Zamiast działań skupiających się na autopromocji, wolałbym zobaczyć akcje, które np. wspierają lokalne inicjatywy, pomagają NGO itp. Bardziej efektywne będzie wykazanie się przez kandydata kreatywnością przy realizacji określonego projektu.”

Linki sponsorowane – proste, tanie i skuteczne

6 dolarów, kilka minut czasu i wymarzona praca na wyciągniecie ręki. Przepis, który zaprezentował Alec Brownstein to praktyczne wykorzystanie narcyzmu. Wykupił linki sponsorowane, targetowane na dyrektorów kreatywnych największych agencji reklamowych. Kiedy więc Gerry Graf (Saatchi&Saatchi), David Droga (Droga5), Tony Granger, Ian Reichenthal i Scott Vitrone (Y&R) wpisywali do wyszukiwarki swoje nazwiska, wyskakiwał im boks z hasłem w stylu: „Hey, Ian Reichenthal. Googling yourself is a lot of fun. Hiring me is fun, too.” i linkiem do strony www.alecbrownstein.com. Po upływie kilku miesięcy został zaproszony na 4 rozmowy, oraz ostatecznie otrzymał 2 oferty pracy. Alec pracuje w Y&R New York a za swój projekt otrzymał już cztery nagrody: Gold Pencil, Silver Pencil, Clio i Young Gun of the Month.

Czy to wystarczy?

W większości przypadków wystarczy dobrze i schludnie zredagowany dokument, ewentualnie wsparty rozmową telefoniczną. Jeżeli obecność w social media kreuje wizerunek kandydata jako osoby aktywnej i posiadającej doświadczenie, również może wpłynąć na decyzje o zatrudnieniu. Headhunterzy przyznają, że wyróżniające się CV przyciąga uwagę i czasem jego właściciel zatrudniany jest od zaraz. Jednak najważniejsza pozostaje rozmowa kwalifikacyjna, gdzie sprawdzona zostaje wiedza i faktyczne umiejętności. Trzeba „odrobić zadanie domowe”, dowiedzieć się możliwie dużo informacji o firmie oraz zaprezentować siebie jako wartościowego pracownika.

więcej na ten temat: http://www.jobexpress.pl/artykul/23/Rozmowa-kwalifikacyjna-porady

Kreatywne CV też powinny być tworzone według reguł

Podstawową zasadą jest niedopuszczenie do przewagi formy nad treścią i zachowanie przejrzystości. „Kreatywność jest jak znajomość języka obcego – pozwala na komunikację, lecz trzeba mieć co komunikować” – należy pokazać, że posiada się kompetencje, które będą przydatne lub wręcz kluczowe dla pracy a dla pracodawcy będą obietnicą zysku. Jeżeli aplikacja jest adresowana np. do wydawcy gier komputerowych – najlepiej wysłać napisaną przez siebie grę, gdy celem jest dział promocji – można zorganizować wydarzenie i zadbać o obecność w mediach. Jeżeli przyszła praca ma dotyczyć obszaru social media – najlepiej „powołać do życia” jakąś ideę, która będzie skupiać wokół siebie społeczność, pozwalając na interakcje umożliwiającą oderwanie się i wywołującą uśmiech.

„Należy dopasować nowatorską formę aplikacji do stanowiska o które się ubiegamy” – komentuje Paweł Książek, Product Manager w znanym wydawnictwie gier komputerowych. „U nas przejdzie aplikacja w formie komiksu lub animacji na pewne stanowiska, ale to specyfika branży, zresztą zbytnie udziwnianie aplikacji też nie za dobrze świadczy o kandydacie”

Ważna jest spójność przekazu i działań, a głównym celem powinno być pokazanie iż posiadamy kluczowe dla pracy umiejętności. Samo zrobienie wrażenia to w takim wypadku za mało, rodzaj i jakość szumu, który wywołają działania kandydata muszą być dopasowanie do profilu pracy, o którą się ubiega.

publikacja za zgodą www.jobexpress.pl

, , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Gdzie można dostać pracę marzeń?

Praca, wysokie zarobki i dobra zabawa – myślisz, że to niemożliwe połączenie? Mylisz się – coraz popularniejsze stają się oferty „pracy marzeń.” Z nimi idzie w parze nie tylko jedno stanowisko więcej, ale także (a może zwłaszcza) ogromna promocja firmy przy stosunkowo niewielkim nakładzie kosztów. Przyjrzyjmy się najciekawszym propozycjom z ostatnich lat.

„Najlepsza praca na świecie” – Rezydent Wyspy

Ta akcja była tak dobrze wypromowana, że nie sądzę, żeby ktokolwiek korzystający z mediów mógł o niej nie wiedzieć. Władze australijskiego stanu Queensland w październiku 2009 r. rozpoczęły rekrutację na stanowisko rezydenta jednej z wysp. W zakres obowiązków wchodziły: opieka nad wyspą, korzystanie ze wszystkich jej atrakcji i relacjonowanie swoich przygód na blogu. W zamian – roczne wakacje i 100.000$. Wiadomość szybko obiegła świat i nie trzeba było długo czekać na odzew zainteresowanych. Finałowe 50 video cv zostało wybrane z ponad 34.000 aplikacji. Zwyciężył Ben Southall a tu można zobaczyć, jak pracuje i pozazdrościć troszkę :)

http://www.islandreefjob.com/

Bez ruszania się z fotela – Telewizyjny odkrywca

Dla osób mniej aktywnych, ale za to równie ciekawych świata pojawiła się propozycja stanowiska Telewizyjnego Odkrywcy. Praca w komfortowych warunkach własnego salonu polegająca na oglądaniu wybranych programów i opisywaniu wrażeń na blogu. W ramach wynagrodzenia, oprócz pensji, roczny abonament Discovery Channel i różne gadżety. Do obejrzenia: „Najniebezpieczniejszym zawodzie świata” i „Brudna robota”, czyli programy z pewnością nieopisujące tego stanowiska. Chyba, że ktoś ma tendencję do spadania z fotela albo plamienia się kawą. :) Zwycięzca: Paweł Oleszczuk – oto jego „dziecko”:

http://www.telewizyjnyodkrywca.pl

Czar par – Tester podróży poślubnych

Kolejna oferta, która przyciągnęła ponad 30.000 zgłoszeń. Irlandzka firma Runaway Bride and Groom zajmująca się organizacją wesel i podróży poślubnych zaproponowała stanowisko testera nocy poślubnych. Obowiązki nie są zbyt męczące – trzeba przez pół roku podróżować po świecie i sprawdzać luksusowe hotele, znajdujące się w ofercie Biura. Relacje oczywiście opisywane w sieci. Warunek – obecność drugiej połówki. Wynagrodzenie – 20.000 EUR. Zwyciężyli Denise i Mark Duffield a ich półroczny miesiąc miodowy, choć pracowity, to – patrząc na relacje – i tak pozostanie niezapomniany.

http://www.thehoneymoontesters.com

„Daj się zepsuć” – coś dla odważnych

Gazeta Wyborcza zaoferowała pracę w swoim katowickim oddziale. Stanowisko: dziennikarz kulturalny. Obowiązki: dogłębne wykorzystanie oferty kulturalnej na Śląsku i pomoc w promowaniu tego regionu i miasta Katowice, starającego się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016r – oczywiście na blogu. W zamian: zapewnione mieszkanie, elektryczny samochód i 4.000 zł. miesięcznej pensji. Perspektywa ciągłej zabawy na koncertach, spektaklach i w klubach okazała się bardzo kusząca dla kandydatów. Z dużego grona chętnych wyłoniono jednego „pechowca” – Jakuba Janika, który „męczy się” teraz podczas różnego rodzaju imprez… Biedny Kuba… :) Poniżej jego relacje.

http://www.dajsiezepsuc.gazeta.pl

Wcale nie nudna praca w muzeum

Ostatnia wspomniana oferta jest aktualna do 11.08.2010, więc szybko trzeba się decydować. :) Muzeum Nauki i Techniki (Museum of Science and Industry) w Chicago szuka odważnej, otwartej i komunikatywnej osoby, która zamieszka od 20.10 do 18.11 w budynku Muzeum. Nie będzie ona żywym eksponatem, ale może swobodnie poruszać się po całym terenie placówki. Pracodawca ze swej strony zapewnia pełne wyżywienie i potrzebny sprzęt: aparat i komputer. Pracownik zobowiązuje się spędzać czas poznając muzealnych gości i eksponaty, dokumentować to oraz opisywać swoje wrażenia na specjalnym blogu. I byłabym zapomniała – wynagrodzenie za miesiąc harówki to bagatela 10.000$. Więcej informacji na stronie Muzeum.

http://www.msichicago.org/matm/the-details

Do dzieła!

Najczęściej przy ubieganiu się o tego typu prace wymagane jest nagranie wideo, uzasadniające, dlaczego jest się najlepszym kandydatem na dane stanowisko. Myślę, że pojawi się jeszcze niejedna tego typu propozycja, dlatego może warto już się zastanowić nad zawartością wideo cv… i ćwiczyć pisanie, żeby w razie czego być w tej dziedzinie ekspertem :)

Powodzenia wszystkim odważnym!

Katarzyna Skowronek

jobexpress.pl

, , , , ,

Brak komentarzy


Kierunek: Belgia

W maju 2009 Belgia otworzyła rynek pracy dla nowych państw Unii Europejskiej. To oznacza, że Polacy, którzy przebywają w Belgii, mogą legalnie pracować we wszystkich zawodach, nie tylko tych określanych mianem deficytowych. Otwarcie rynku pracy oznacza, że nasi rodacy nie potrzebują już pozwoleń na pracę. Znika też wiele przeszkód prawnych i urzędowych, jak chociażby te wiążące się z uzyskaniem koniecznych dokumentów. Jak wypada podsumowanie tych 12 miesięcy dla pracowników z naszego kraju?

Miniony rok przyniósł spadek liczby ofert pracy oraz wzrost wymagań Pracodawców. Belgijscy przedsiębiorcy szukają obecnie specjalistów z doświadczeniem, posługujących się przynajmniej językiem francuskim w stopniu komunikatywnym. Ten język nie jest jednak popularny wśród Polaków, a znalezienie osoby posługującej się flamandzkim, graniczy z cudem. To główna przyczyna, dla której nasi rodacy ciągle przegrywają na rynku pracy. Znajomość języka francuskiego jest po prostu niezbędna u fachowca, zwłaszcza w Walonii, która jest francuskojęzyczna. We Flandrii natomiast (północny region Belgii) – ponieważ trudno oczekiwać znajomości flamandzkiego – pomocny może okazać się język niemiecki, bądź angielski. Wszystkim rozważającym wyjazdy zarobkowe do Belgii, radzimy więc jak najwcześniej zapisać się na kurs francuskiego lub niemieckiego.

Jakie są perspektywy na kolejny rok? Według Flamandzkiej Konfederacji Budownictwa, w 2010 rząd belgijski planuje inwestycje na łączną kwotę 3,2 miliardów euro a budżet na budowę budynków szkolnych to 250 milionów euro. Kwota 3,2 miliardów euro zostanie wykorzystana głównie w drodze zamówień, a nie w wyniku współpracy sektora prywatnego i publicznego. To oznacza, że środki na te inwestycje te będą „dostępne” dla małych i średnich przedsiębiorstw. To najlepiej ilustruje potencjał zatrudnienia tego sektora.

W Polsce z kolei, niestabilna, mimo dobrych prognoz, sytuacja na rynku pracy oraz kurs euro w ostatnich tygodniach, znów sprawiają, że wielu Polaków bardzo poważnie rozważa perspektywę wyjazdów zarobkowych do Belgii. Największe szanse mają rzecz jasna ci, którzy wcześniej zdobyli doświadczenie na tamtejszym rynku pracy i mogą przedstawić dobre referencje poprzednich pracodawców.

Polacy mają na tutejszym rynku pracy bardzo dobrą opinię pracowników sumiennych i skoncentrowanych na swoich zadaniach. Wprawdzie ciągle jeszcze zdarzają się osobnicy, których awanturnictwo i problemy z alkoholem psują dobry wizerunek pracowników z Polski, jednak można przyjąć, że skala tych zjawisk maleje z każdym rokiem. Coraz większą rolę bowiem odgrywają rekomendacje poprzednich Pracodawców.

Trzeba pamiętać, że „polski hydraulik” znacząco podniósł poprzeczkę w okresie ostatnich 3 lat. Rodzime „złote rączki” nie będą miały na belgijskim rynku pracy tak łatwego zadania, jak ich poprzednicy, zatrudniani na francuskich budowach w ubiegłych latach. Obecnie, największe szanse mają przede wszystkim fachowcy wyspecjalizowani w konkretnych dziedzinach. Ich kwalifikacje najczęściej powinny być potwierdzone stosownymi dokumentami. Rzecz jasna przełożenie ich na francuski przez tłumacza przysięgłego jest w gestii każdego poszukującego pracy fachowca.

Belgijscy pracodawcy najczęściej zatrudniają Polaków, kiedy na dane stanowisko nie mogą zrekrutować obywatela belgijskiego, który chciałby wykonywać daną pracę. Większość tych ofert pracy to praca fizyczna w branży budowlanej lub ogrodnictwie oraz jako pomoce domowe. Analizy wskazują, że belgijski sektor budowlany potrzebuje co roku 12 000 nowych pracowników. Jeśli więc zgodzimy się, że każde miejsce pracy w budownictwie generuje kilka nowych w sektorach z nim współpracujących: u projektantów, dostawców i producentów, widzimy, że belgijski rynek pracy jest dla Polaków bardzo obiecujący.

Najwięcej rodaków pracuje jako murarze, posadzkarze, betoniarze, budowniczy rusztowań, robotnicy drogowi (w br. 100 milionów euro będzie przeznaczone na ulepszenie niebezpiecznych odcinków komunikacji miejskiej), cieśle, stolarze, sztukatorzy, dekarze, elektrycy, instalatorzy ogrzewania centralnego i hydraulicy.

Nową specjalnością, w której odnajdują się polscy „budowlańcy” jest montaż urządzeń fotowoltaicznych. Rynek energii odnawialnych w Europie przeżywał do niedawna rozkwit dzięki dofinansowaniu tego typu inwestycji w większości krajów „starej piętnastki”. Do tej pory zresztą – mimo obcinania subwencji na ten cel – branża rozwija się, choć tempo wzrostu jest nieco mniejsze.

Chętnych do pracy w Belgii w opisanych wyżej specjalnościach zapraszamy na www.workexpress.pl

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


List motywacyjny? To przeżytek!

Szukanie pracy bez listu motywacyjnego? Nie do pomyślenia! Przynajmniej taka będzie pierwsza reakcja większości z nas. Doradcy zawodowi, pracodawcy, nauczyciele, a nawet członkowie rodziny – wszyscy radzą nam szczególnie starannie redagować właśnie list motywacyjny. „Przecież wspominają o nim prawie wszystkie publikowane oferty pracy„. To fakt – wspominają. Nie wiadomo tylko… po co?

Nazwa „list motywacyjny” może być rozumiana dwojako. Stereotypowo, jako prezentacja kandydata, który ma przekazać, co motywuje go do poszukiwania pracy u konkretnego pracodawcy. Nieco szerzej, jako komunikat, który zmotywuje pracodawcę do zaproszenia autora na rozmowę kwalifikacyjną.

W praktyce nieliczne listy spełniają którąkolwiek z tych ról. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego większość specjalistów ds. rekrutacji poświęca przeciętnemu listowi motywacyjnemu kilkadziesiąt sekund uwagi, a później jedynie mole poddają go gryzącej krytyce?

Przede wszystkim dlatego, że

  • 90% listów motywacyjnych to rozwinięcie wybranych fragmentów CV a nie uzasadnienie, dlaczego właśnie w firmie X kandydat(ka) chce rozpocząć nowy etap swojego życia zawodowego,
  • pozostałe 10% to lapidarne wytłumaczenie, dlaczego kandydat doskonale spełnia wymagania stanowiska… bez odwoływania się do wspomnianych wymagań i doświadczeń zawodowych.
  • większość rekruterów zakłada, że jeśli ktoś ubiega się o dane stanowisko, to przynajmniej przeczytał ze zrozumieniem ofertę pracy. List motywacyjny w gruncie rzeczy jest autopromocją i nie decyduje o tym, czy jego autor(ka) odpowiada wymogom stanowiska. Specjalista woli to bowiem ocenić na podstawie spotkania rekrutacyjnego.

Pomińmy litościwie, że

  • większość listów motywacyjnych powstaje na podstawie tekstów „gotowców” dostępnych w internecie, a tych nie chce czytać nawet najbardziej znudzony praktykant działu HR,
  • w wielu listach pojawiają się niewłaściwe nazwy firm, co z reguły oznacza, że mamy do czynienia z „klonem” aplikacji wysłanej wcześniej do kilkudziesięciu innych firm z branży,
  • forma większości dokumentów aplikacyjnych przywodzi na myśl dzieła sztuki konceptualnej: trzy różne style czcionek, niejednolite odstępy i błędy językowe to codzienność.

Jak to zmienić?

Istnieją dwa rozwiązania:

  1. wcale nie pisać listu motywacyjnego, chyba że w ofercie pracy wyraźnie sobie tego zażyczono. Lepiej wcale nie wysyłać listu motywacyjnego niż wysłać coś, co nas zdyskwalifikuje na pierwszym etapie rekrutacji. Często osoby pozbawione zdolności pisarskich właśnie w ten sposób zwiększają swoje szanse.
  2. napisać krótki i skuteczny list motywacyjny, koncentrujący się na korzyściach, jakie z doświadczeń i umiejętności kandydata będzie miał przyszły pracodawca. Im lepiej „przeliczalne” są to korzyści, tym lepiej dla kandydata, ale też nie wszystkie specjalizacje zawodowe pozwalają przeliczyć swoje umiejętności na procenty wzrostu sprzedaży w najbliższym kwartale. W takiej sytuacji warto skupić się na zwięzłym opisie, w jaki sposób nasza praca pomogła poprzedniemu pracodawcy zrealizować konkretny cel.

Jeśli wybierasz opcję drugą

pamiętaj, że rekruterzy przeważnie po prostu nie mają czasu na czytanie listów motywacyjnych. W wielkich firmach, w których nabór trwa praktycznie nieustająco, rekruter może poświęcić na CV najwyżej kilkadziesiąt sekund. List motywacyjny jest zaledwie „skanowany” w poszukiwaniu najistotniejszych, z punktu widzenia pracodawcy, szczegółów. Z pewnością nieznacznie zwiększy nasze szanse zapisanie obu dokumentów w jednym pliku. Warto umieścić list motywacyjny w treści maila z załącznikiem w postaci CV. Należy przy tym pamiętać o umieszczeniu w nagłówku numeru referencyjnego a w treści:

  • wzmianki, skąd wiemy o danej ofercie pracy,
  • informacji o załączonym CV,
  • oraz przemożnej chęci spotkania z pracodawcą.

Zawsze też pamiętajmy, że list motywacyjny prawie nigdy nie jest biletem wstępu na rozmowę kwalifikacyjną. A to właśnie ona jest prawdziwym sprawdzianem naszej atrakcyjności jako pracownika. Zainteresowanym polecam lekturę tekstu poświęconego sztuce przetrwania na takich spotkaniach, zamieszczonego na naszym blogu.

Powodzenia!

, , , , , , , , , ,

3 komentarzy



SetPageWidth