Posts Tagged ‘autoprezentacja’
Gdzie można dostać pracę marzeń?
Napisane przez: ragana w dziale Work express dnia 6 sierpień , 2010
Praca, wysokie zarobki i dobra zabawa – myślisz, że to niemożliwe połączenie? Mylisz się – coraz popularniejsze stają się oferty „pracy marzeń.” Z nimi idzie w parze nie tylko jedno stanowisko więcej, ale także (a może zwłaszcza) ogromna promocja firmy przy stosunkowo niewielkim nakładzie kosztów. Przyjrzyjmy się najciekawszym propozycjom z ostatnich lat.
“Najlepsza praca na świecie” – Rezydent Wyspy
Ta akcja była tak dobrze wypromowana, że nie sądzę, żeby ktokolwiek korzystający z mediów mógł o niej nie wiedzieć. Władze australijskiego stanu Queensland w październiku 2009 r. rozpoczęły rekrutację na stanowisko rezydenta jednej z wysp. W zakres obowiązków wchodziły: opieka nad wyspą, korzystanie ze wszystkich jej atrakcji i relacjonowanie swoich przygód na blogu. W zamian – roczne wakacje i 100.000$. Wiadomość szybko obiegła świat i nie trzeba było długo czekać na odzew zainteresowanych. Finałowe 50 video cv zostało wybrane z ponad 34.000 aplikacji. Zwyciężył Ben Southall a tu można zobaczyć, jak pracuje i pozazdrościć troszkę
http://www.islandreefjob.com/
Bez ruszania się z fotela – Telewizyjny odkrywca
Dla osób mniej aktywnych, ale za to równie ciekawych świata pojawiła się propozycja stanowiska Telewizyjnego Odkrywcy. Praca w komfortowych warunkach własnego salonu polegająca na oglądaniu wybranych programów i opisywaniu wrażeń na blogu. W ramach wynagrodzenia, oprócz pensji, roczny abonament Discovery Channel i różne gadżety. Do obejrzenia: „Najniebezpieczniejszym zawodzie świata” i „Brudna robota”, czyli programy z pewnością nieopisujące tego stanowiska. Chyba, że ktoś ma tendencję do spadania z fotela albo plamienia się kawą.
Zwycięzca: Paweł Oleszczuk – oto jego „dziecko”:
http://www.telewizyjnyodkrywca.pl
Czar par – Tester podróży poślubnych
Kolejna oferta, która przyciągnęła ponad 30.000 zgłoszeń. Irlandzka firma Runaway Bride and Groom zajmująca się organizacją wesel i podróży poślubnych zaproponowała stanowisko testera nocy poślubnych. Obowiązki nie są zbyt męczące – trzeba przez pół roku podróżować po świecie i sprawdzać luksusowe hotele, znajdujące się w ofercie Biura. Relacje oczywiście opisywane w sieci. Warunek – obecność drugiej połówki. Wynagrodzenie – 20.000 EUR. Zwyciężyli Denise i Mark Duffield a ich półroczny miesiąc miodowy, choć pracowity, to – patrząc na relacje – i tak pozostanie niezapomniany.
http://www.thehoneymoontesters.com
„Daj się zepsuć” – coś dla odważnych
Gazeta Wyborcza zaoferowała pracę w swoim katowickim oddziale. Stanowisko: dziennikarz kulturalny. Obowiązki: dogłębne wykorzystanie oferty kulturalnej na Śląsku i pomoc w promowaniu tego regionu i miasta Katowice, starającego się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016r – oczywiście na blogu. W zamian: zapewnione mieszkanie, elektryczny samochód i 4.000 zł. miesięcznej pensji. Perspektywa ciągłej zabawy na koncertach, spektaklach i w klubach okazała się bardzo kusząca dla kandydatów. Z dużego grona chętnych wyłoniono jednego „pechowca” – Jakuba Janika, który „męczy się” teraz podczas różnego rodzaju imprez… Biedny Kuba…
Poniżej jego relacje.
http://www.dajsiezepsuc.gazeta.pl
Wcale nie nudna praca w muzeum
Ostatnia wspomniana oferta jest aktualna do 11.08.2010, więc szybko trzeba się decydować.
Muzeum Nauki i Techniki (Museum of Science and Industry) w Chicago szuka odważnej, otwartej i komunikatywnej osoby, która zamieszka od 20.10 do 18.11 w budynku Muzeum. Nie będzie ona żywym eksponatem, ale może swobodnie poruszać się po całym terenie placówki. Pracodawca ze swej strony zapewnia pełne wyżywienie i potrzebny sprzęt: aparat i komputer. Pracownik zobowiązuje się spędzać czas poznając muzealnych gości i eksponaty, dokumentować to oraz opisywać swoje wrażenia na specjalnym blogu. I byłabym zapomniała – wynagrodzenie za miesiąc harówki to bagatela 10.000$. Więcej informacji na stronie Muzeum.
http://www.msichicago.org/matm/the-details
Do dzieła!
Najczęściej przy ubieganiu się o tego typu prace wymagane jest nagranie wideo, uzasadniające, dlaczego jest się najlepszym kandydatem na dane stanowisko. Myślę, że pojawi się jeszcze niejedna tego typu propozycja, dlatego może warto już się zastanowić nad zawartością wideo cv… i ćwiczyć pisanie, żeby w razie czego być w tej dziedzinie ekspertem
Powodzenia wszystkim odważnym!
Katarzyna Skowronek
jobexpress.pl
Mamo znajdź mi pracę!
Napisane przez: ragana w dziale Work express dnia 31 maj , 2010
Zapytaj o pensję… – słychać gardłowy szept w tle rozmowy, którą rekruterka prowadzi z… mamą kandydata. Nadopiekuńcze mamy bardzo chcą pomóc, ale często przeszkadzają swoim dzieciom w znalezieniu pracy
Operator wózka widłowego po jednym dniu pracy w nowym miejscu już się tam nie pojawia. Rekruterka, która przyjmowała go na to stanowisko dzwoni, żeby dowiedzieć się, co było powodem rezygnacji. Telefon odbiera mama pana operatora i… zaczyna krzyczeć na rekruterkę: To ma być praca?! To jest jakiś obóz pracy! Syn tam musiał nosić ciężkie rzeczy!
- Nadopiekuńcze mamy, choć zdarzają się też tatusiowie, to problem, z którym mamy do czynienia coraz częściej. Rodzice często nie zdają sobie sprawy z tego, że zamiast pomagać, szkodzą w ten sposób swoim, często już dorosłym, dzieciom – mówi Aneta Nowak, specjalista do spraw rekrutacji.
Operatorze ubierz czapkę!
Joanna Grosiak pracuje w Work Express na stanowisku rekrutera od trzech lat. Wciąż bulwersuje ją, choć jednocześnie coraz mniej dziwi sytuacja, w której mama wyręcza syna w poszukiwaniu pracy.
- Mama dzwoni do nas, a synek siedzi na kanapie i ogląda mecz. Wiem to, bo w tle rozmowy słychać telewizor, a od czasu do czasu także gardłowy szept kandydata do pracy, np.: „mamo zapytaj o pensję!“. Kiedy pytam, czy syn może podejść do telefonu, mama odpowiada, że jest bardzo zajęty, albo „pracuje“ – opowiada.
Podobne sytuacje to dla rekruterów niemal codzienność. 23-letni mężczyzna, starający się o posadę operatora wózka widłowego po rozmowie kwalifikacyjnej został skierowany na badania lekarskie. Po powrocie z badań okazało się, że musi poczekać na pracę jeszcze trzy dni. Pokiwał głową i wyszedł z biura. – Po dziesięciu minutach wrócił z mamą i tatą, którzy nakrzyczeli na mnie, że każę synowi tak długo czekać na podjęcie pracy – opowiada Aneta Nowak.
Wspomina też inną rekrutację osób do inwentaryzacji w sklepie. Do tej prostej pracy zgłosił się chłopak, któremu brakowało kilka miesięcy do wieku 18 lat, więc potrzebował zgody rodziców na jej podjęcie. Na rekrutację przyszedł więc z rodzicami. Tata zachowywał się OK, ale mama zarzuciła rekruterkę tysiącem pytań o pracę syna. Jej nadopiekuńczość nie zdyskwalifikowała na szczęście kandydata. Chłopak do dziś pracuje przy inwentaryzacjach.
Zdarza się też, że mama walcząc o pracę dla swojej pociechy, chce „na siłę“ zrobić z niej ideał. – Pamiętam jedną taką paradoksalną sytuację. Młody kandydat przyszedł do nas z kolczykiem w uchu i wiatrem we włosach i nie był wcale zainteresowany ofertą. Na pierwszy rzut oka widać było, że to mama postanowiła go „zresocjalizować“, czyli znaleźć mu pracę. W dodatku bardziej dla spokoju własnego sumienia, niż dla niego – opowiada Joanna Grosiak.
Skrajnym przykładem nadopiekuńczości rodziców są sytuacje, w których strofują oni swoje dzieci i w obecności rekrutera mówią np.: „Ubierz się“, “Załóż czapkę“, czy: „Słuchaj! Pani do Ciebie mówi!“.
Kto komu pomaga?
Zdarza się też, że rodzic pojawia się z dzieckiem w agencji rekrutacyjnej w charakterze zarówno szukającego pracy, jak i rekomendującego.
Niedawno, w odpowiedzi na ogłoszenie o pracę w charakterze montera, w biurze Work Express pojawiło się dwóch panów. Z początku rekruterka myślała, że to koledzy, ale szybko okazało się, że to ojciec z synem. Obaj z kwalifikacjami, tyle że syn dopiero zaczynał w branży. Panowie uparli się, żeby zostać na rozmowie razem. Problem w tym, że na pytania kierowane do syna odpowiadał tata. „No przecież to robiłeś“, wspierał kandydaturę swojego syna.
Ostatecznie senior dostał inną propozycję lepszej pracy, a junior tę, po którą zgłosili się obaj panowie. – Syn z pewnością poradziłby sobie i – gdyby nie tata – zrobiłby lepsze wrażenie jako kandydat do pracy – mówi Aneta Nowak.
Innym razem do biura przyszła mama z córką. W czasie rozmowy to córka zaczęła rekomendować mamę, która była już starszą osobą i nie do końca przekonywała rekruterki, co do tego, że nadaje się na stanowisko, o które zabiega.
Córka zaczęła szczerze zachwalać mamę: że świetnie sobie radzi w nowych sytuacjach, obsługuje komputer, pracuje sprawnie pod presją czasu i stresu. – Takie szczere i otwarte polecenie jest oczywiście czynnikiem, który bardzo pozytywnie wpływa na ocenę kandydata – mówi Aneta Nowak.
Osobnym problemem związanym z brakiem samodzielności rekrutowanych młodych ludzi jest brak dbałości o poziom dokumentów aplikacyjnych. – Często spotykamy się z sytuacją, że ktoś nie wie, co dokładnie jest napisane w jego własnym liście motywacyjnym, czy CV. Pamiętam rozmowę z parą, w której chłopak przyznał się ze śmiechem: nie wiem, bo to ona to pisała. Takie podejście do sprawy może nie dyskwalifikuje kandydata, ale z pewnością działa na jego niekorzyść, bo podważa jego wiarygodność.
Rodzice wierzcie w dzieci, dzieci wierzcie w siebie!
Rekruterki Work Express radzą:
- Wiarygodność kandydata to jeden z najważniejszych faktorów, który biorą pod uwagę pracodawcy. Zastanów się, czy na pewno obecność członka rodziny na rozmowie rekrutacyjnej pomoże ci w zdobyciu pracy.
- “Musisz chcieć“ – motywacja, to jedna z podstawowych cech, którymi powinien kierować się kandydat. W przeciwnym wypadku, jeśli nie zweryfikuje go rekruter, to zweryfikuje go rynek.
- Decyzja o tym, czy chce wejść na rozmowę rekrutacyjną sam, czy z kimś, zawsze należy do kandydata. Jeśli chcesz się wykazać, lepiej zostaw rodziców w poczekalni. Powiedz rodzicowi: możesz mnie podwieźć, ale na rozmowie dam sobie radę sam.
- Zabierz ze sobą mamę, która pracuje, będzie dla ciebie dobrą wizytówką.
- Chwal się swoimi doświadczeniami zawodowymi, nawet jeśli było to tylko kilka miesięcy w restauracji za granicą, można ten fakt przedstawić jako cenne doświadczenie zawodowe, związane z pracą z klientem, polepszeniem znajomości języka obcego.
Rada dla rodziców:
- Wierzcie w swoje dzieci! Szukanie pracy, to często pierwszy moment na drodze do samodzielności. Pozwólcie im się wykazać. Oczywiście możecie ich wspierać i doradzać im, ale nie możecie podejmować decyzji za nich.
Dawanie wszystkiego, to nie wychowanie!
Agnieszka Szwejkowska, trener rozwoju osobistego, psychoterapeuta:
“Nadopiekuńczość rodziców nie jest jakimś masowym zjawiskiem w Polsce, z pewnością jednak taki trend jest widoczny. Wielu rodziców zbyt dużo rzeczy załatwia za swoje dzieci i tym samym za mało je uczy. Tak zwane „wychowanie bezstresowe“, które jest dziś bardzo modne, może wynikać z faktu, że pokolenie dzisiejszych rodziców to ludzie, którzy bardzo dużo pracowali i teraz próbują wynagrodzić dzieciom swój brak obecności przy nich.
Dodatkowo, sami byli wychowywani bardzo rygorystycznie (ich rodzice to ludzie, którzy pamiętali jeszcze wojnę) i chcą, żeby ich dzieci miały „łatwiej“. Problem w tym, że wyłącznie zaspokajanie potrzeb dziecka i dawanie mu wszystkiego czego chce, to nie jest wychowywanie. Rodzice, którzy mają mało czasu dla dzieci, po prostu idą w ten sposób na łatwiznę.
Kiedy rodzic nie stawia granic i nic nie wymaga, dziecko nie umie stawiać sobie celów osobistych i ich realizować. Takie dzieci mogą być nadpobudliwe, agresywne (np. wobec nauczycieli) mieć problemy w szkole, a potem w pracy. Kluczem do wychowania samodzielnego człowieka jest znalezienie złotego środka między dawaniem nagród, a stawianiem zadań i karaniem, kiedy to jest konieczne.”
Nie rozpaczaj! Pomożemy Ci znaleźć pracę!
Napisane przez: redaktor w dziale Work express dnia 9 grudzień , 2009
W dobie kryzysu (nie okłamujmy się – nagłośnionego przez media) wielu z nas staje w obliczu bezrobocia. Jedni tracą pracę, inni dopiero jej szukają. Zastanawiamy się, co tak naprawdę się liczy przy rekrutacji. Umiejętności czy wizerunek? A może znajomości?
Wysyłamy setki e-maili i zostawiamy mnóstwo CV. Cieszymy się, że spełniamy wszystkie wymagania. Myślimy, że to właśnie czy wreszcie to. A tymczasem nasze wysiłki pozostają bez odzewu. Skutek jest taki, że bijemy się z myślami, sądząc, że nikt nas nie chce. Że jesteśmy do niczego. Ręce nam opadają z bezsilności. Próbujemy usprawiedliwić tę ciszę w eterze albo tym, że pewnie ktoś lepszy dostał posadę, albo też posada była przeznaczona tylko dla znajomych.
Nie mylimy się. Specjaliści HR zgodnie przyznają, że wykształcenie i kompetencje są najmniej punktowanymi pozycjami przez pracodawcę. Dodają, że mimo ciągłego nacisku, że „dobrze napisane CV to pewna praca”, CV nie jest aż takie ważne. Poniżej prezentujemy zestawienie procentowe tego, na co najbardziej zwraca się uwagę przy ocenie przyszłego pracownika.
Co liczy się przy szukaniu pracy:
- dobrze napisane CV – 2%
- wykształcenie i kompetencje – 5%
- operatywność i wytrwałość w szukaniu – 5%
- atrakcyjny wygląd – 7%
- doświadczenie – 12%
- znajomości – 68%
Jak zatem znaleźć pracę, skoro nie mamy znajomości?
Na pewno nie trzeba poprzestać na kilku wysłanych CV. Wręcz powinniśmy nimi „bombardować”, odpowiadając na oferty, które nie są zgodne z naszymi preferencjami. Warto też, jeśli znaleźliśmy pracodawcę, który nas specjalnie zainteresował, szukać ofert na jego stronie internetowej czy też wysłać CV nawet wtedy, gdy nie otrzymaliśmy satysfakcjonujących wyników poszukiwań.
Jeśli zaś chodzi o list motywacyjny, warto nie wysyłać jednego szablonu. Przy ofertach pracy podawane są wymagania konkretnego stanowiska. Jeśli więc jest napisane, że poszukiwana jest osoba systematyczna, rzetelna, warto te słowa-klucze umieścić we własnym liście motywacyjnym.
Dobrą metodą jest też aktywne uczestniczenie w życiu internetowym. W Internecie mnóstwo jest portali społecznościowych oraz forów dyskusyjnych. Jest potęgą, o czym przekonują się codziennie pracodawcy, sprawdzając w nim swoich przyszłych pracowników. Zatem – udzielaj się na forach, załóż profil w portalu społecznościowym. Podkreślaj swoje umiejętności, preferencje, odbyte kursy i szkolenia.
Pamiętaj tylko o tym, że wszystko, co raz zostało „powiedziane” w Internecie, zostaje tam na zawsze. Ciekawy pracodawca może zatem od razu Cię zdyskwalifikować, trafiając w Necie na Twoją – dajmy na to – prymitywną kłótnię, na temat co było pierwsze – kura czy jajko? Codziennie dbaj o swój internetowy wizerunek, wypowiadaj się na poziomie, dbaj o czystość wypowiedzi (ortografię, składnię, styl). (Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, gdy w Internecie ukrywasz się pod nickiem, loginem, o którym potencjalny pracodawca nie ma zielonego pojęcia).
Na szkoleniach organizowanych przez Urzędy Pracy radzą, aby sporządzić listę osób, które mogą nam pomóc. Czasem wydaje nam się, że nie mamy „silnych pleców”, a tymczasem możemy się bardzo zdziwić, że pani Zosia, sprzątaczka, ma również koleżankę, która zna pana X, u którego byśmy chcieli pracować. Mało tego – może zasłyszała gdzieś, że kogoś potrzebują. Nie warto skreślać swoich znajomości, warto pytać, zagadywać i dawać do zrozumienia, że poszukujemy pracy. Prędzej czy później usłyszymy co nieco – jak nie o pracy, to ciekawe informacje o potencjalnie przyszłym pracodawcy. Nie okłamujmy się – przy rozmowie kwalifikacyjnej nie liczymy się tylko my i nasze atuty, ale również nasza wiedza na temat pracodawcy, firmy. Dlatego też zanim na nią wyruszymy, warto zapoznać się z broszurkami, informacjami (w Internecie, w gazecie). Warto wiedzieć, czym się firma zajmuje, jakie są jej produkty, jak długo istnieje na rynku.
Czy mamy pozostać bierni, gdy nie spotykamy się z odzewem na nasze CV?
Nie! Jeśli złożyliśmy CV, wysłaliśmy e-maila, po cichu dajmy kilka dni na odpowiedź. Chyba że w ofercie jest wyraźnie napisane, że odpowiadają tylko na wybrane odpowiedzi, wtedy od razu dajmy sobie spokój. W innej sytuacji przejmijmy inicjatywę: napiszmy e-maila czy też zadzwońmy, dopytując się o naszą aplikację. To drugie jest lepiej punktowane, bo możemy uzyskać więcej informacji.
Celina Dawidson
Jak pomóc studentom w szukaniu pracy?
Napisane przez: ragana w dziale Work express dnia 2 listopad , 2009
Mają ogromną wiedzę i zapał do pracy, a mimo to często są bezrobotni lub wykonują pracę zdecydowanie poniżej kwalifikacji. To grupa mająca najwięcej do powiedzenia, posiadająca niezliczoną liczbę pomysłów i chcąca kreować swoją przyszłość. Te plany niweczą jednak: nieznajomość obecnego rynku pracy i brak elementarnej wiedzy z zakresu szukania pracy, autoprezentacji czy rozmowy rekrutacyjnej.
Mowa o studentach, którzy nie wiedzą, jak dobrze zadebiutować na rynku pracy. Co dyskwalifikuje ich na wstępie jako potencjalnych pracowników? Według badań, studenci nie potrafią zaprezentować się pracodawcy, mają problem z przygotowaniem dokumentów aplikacyjnych i nie wiedzą, jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej.
Dlatego też firma Work Express oraz Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Raciborzu zorganizowały 4 i 5 listopada 2009 sympozjum pod hasłem “Którędy do pracy?” – aspekty poszukiwania zatrudnienia przez absolwentów uczelni zawodowych, którego gośćmi byli wykładowcy z dziedzin zarządzania personelem i doskonalenia zawodowego, pracownicy urzędu pracy, pracownicy trzeciego sektora, a także studenci Koła Naukowego Socjologów i praktycy branży doradztwa personalnego z firmy Work Express i portalu www.jobexpress.pl.
Dwa dni wykładów i warsztatów miały na celu uświadomienie studentom możliwości rozwoju zawodowego oraz podniesienie ich kompetencji w zakresie poszukiwania zatrudnienia. Studenci dowiedzieli się, jak wygląda obecny rynek pracy i czego pracodawcy od nich oczekują, a także jak powinni przygotować się na rozmowę kwalifikacyjną, żeby zabłysnąć przed rekruterem i dostać wymarzoną posadę. Specjaliści na podstawie badań, raportów i własnych doświadczeń pokazali, jak budować swoją karierę i jak świadomie podejmować decyzje zawodowe.
Wszystkie zajęcia odbyły się w obiektach dydaktycznych PWSZ w Raciborzu przy ul. Słowackiego 55 w dniach 4 i 5 listopada br. Warsztaty poprowadzili doświadczeni specjaliści, występujący z ramienia Work Express. Wszyscy studenci biorący udział w danym szkoleniu uzyskali odpowiednie zaświadczenie aktywnego uczestnictwa w kursie.
Sympozjum zostanie podsumowane w formie publikacji skupiającej w sobie referaty prezentowane podczas sympozjum oraz wyniki badania ankietowego opracowane w formie raportu przez dr. Rajmunda Morawskiego, twórcę narzędzia badawczego, oraz członków Koła Naukowego Socjologów PWSZ.
Projekt realizowany jest we współpracy z instytucjami delegującymi poszczególnych gości – prelegentów, w szczególności zaś z Stowarzyszeniem Animatorów Społeczno-Kulturalnych ASK i Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych CRIS. Patronat honorowy nad projektem objął JM Rektor PWSZ, prof. dr hab. Michał Szepelawy, a patronat społeczny – Stowarzyszenie ASK.