Posts Tagged ‘list motywacyjny’

5 złych przyzwyczajeń, które utrudniają znalezienie pracy

Gdy chcesz dokonać w swoim życiu zmian, naturalnymi stają się skrajne działania, jeżeli dieta – to drastyczna, jeżeli rzucanie palenia – to nagłe, gdy szukasz odmiany – starasz się rozpocząć „od nowa”.

Prawda jest taka, ze chcąc osiągnąć sukces w takich postanowieniach trzeba stopniowo zamieniać złe nawyki dobrymi; zwiększyć ilość dobrych posiłków względem złych, siłę woli wspomóc tabletkami a szukając „odmiany” – znaleźć pasję i chwilę dla siebie…

Podobnie jest w poszukiwaniu pracy. Przyjęcie strategii stopniowego zmieniania swoich przyzwyczajeń i realizowania konkretnych działań może mieć kluczowe znaczenie. Jeżeli jesteś zadowolony z efektów poszukiwania pracy – gratulacje! Ale czy na pewno nic nie możesz poprawić?

1. Wysyłanie jednego wzoru CV w każdej aplikacji

Wysyłając CV, jesteś myśliwym, musisz poznać Twój cel! Dopiero, gdy wiesz, na kogo „polujesz”, możesz efektywnie dobrać broń, którą powinieneś zastosować. Wykorzystaj portale społecznościowe, networkingowe i Google, zaskoczy Cię jak wiele informacji znajdziesz.
W bardzo wielu przedsiębiorstwach to nie rekruterzy podejmują decyzje o zatrudnieniu a konkretny Menager i to jemu zależy na wyborze najlepszego kandydata.

2. Bycie najbardziej wykwalifikowanym

Szczerze mówiąc, to nie „najlepsi kandydaci” otrzymują pracę. Powodów jest kilka, zaczynając od tego, że, osoby o najwyższych kwalifikacjach często nawet nie aplikują, kończąc na tym, że dany kandydat mimo najwyższych kwalifikacji kompletnie nie pasuje do kultury organizacyjnej i wartości firmy. Duże znaczenie ma sposób bycia, formułowania wypowiedzi i „dopasowanie”. Bycie otwartym i ciekawym potrafi zdziałać bardzo wiele.

3. Myślenie, że w rozmowie kwalifikacyjnych „chodzi o Ciebie”

Największe przedsiębiorstwa mają pewną wspólna cechę: ich produkt w taki czy inny sposób pomaga ludziom, ułatwiając im życie… Takie też powinno być Twoje zadanie podczas rozmowy rekrutacyjnej, to jest sytuacja, w której Ty jesteś sprzedawcą i masz zapewnić swoich potencjalnych klientów, że produkt, który oferujesz (czyli Ty sam) dosłownie, „ułatwisz im życie”. Celem wywiadu rekrutacyjnego jest sprawdzenie, czy pomożesz firmie osiągnąć jej cele. Więc wiedza o sytuacji rynkowej, problemach i celach potencjalnego pracodawcy może okazać się kluczowa.

4. Używanie łatwych i szybkich rozwiązań

Automatyczne mechanizmy dystrybucji CV i wszystkie rozwiązania automatyzujące proces aplikowania to kompletna pomyłka. Podobnie jest z kupowaniem CV oraz czerpaniem wiedzy o rekrutacji wyłącznie z jednego czy dwóch artykułów…. Takie rozwiązania są dobre dla osób, które lubią hazard – nie dają absolutnie żadnej gwarancji powodzenia. Aktywne zaangażowanie w rozpoznawanie konkretnych firm i osób oraz osobiste kontaktowanie się z nimi to najlepsza droga. Jeżeli myślisz o stanowisku handlowym, nawet e-mail z CV powinien być tylko zapowiedzią telefonicznego kontaktu.

5. Publikowanie CV na największych portalach pracy i forach

To prawdopodobnie najgorsze przyzwyczajenie w poszukiwaniu pracy. Publikując informację, że szukasz pracy oraz link do CV, wykonujesz pewną akcję, czujesz, że bierzesz poszukiwanie pracy „w swoje ręce” i przez to nie robisz już nic więcej… Ta metoda działa? Oczywiście, jednak jedynie wtedy, gdy posiadasz spore doświadczenie, konkretne efekty realizowanych projektów i potrafisz dotrzeć z informacją do odpowiednich uszu. Niestety w większości przypadków takie działanie nie przynosi zamierzonego rezultatu.

Wybieranie łatwej drogi jest bardziej popularne, jednak dopiero podjęcie działań innych niż te, które podejmują „Wszyscy”, zwiększa prawdopodobieństwo pozytywnego rezultatu poszukiwań. Zgodzicie się chyba, że lepiej sprawić samemu, że zadzwoni telefon niż na to czekać?

, , , , , , , ,

3 komentarzy


Umiem czytać, chcę zarabiać, czyli „szczerość” w CV

„Szukam pracy w wiadomym celu uzyskiwania regularnych dochodów, bo przecież praca to pieniądze, a pieniędzy potrzebuje każdy” – kandydaci poszukujący pracy potrafią być rozbrajająco szczerzy. Nadmierna wylewność w dokumentach aplikacyjnych i na rozmowie kwalifikacyjnej zamiast pomóc, może ci zaszkodzić – ostrzegają specjaliści do spraw rekrutacji

„Swoją prośbę o przyjęcie do pracy motywuję tym, iż mając 22 lata nadal jestem uzależniona finansowo od rodziców!!! Sytuacja ta jest dla mnie bardzo niekomfortowa i denerwująca, dlatego też bardzo chciałabym posiadać jakieś źródło dochodu, by po części móc się uniezależnić” – ten rozbrajająco szczery list motywacyjny przyszedł w odpowiedzi na jedną z ofert pracy Work Express. Kandydatka z Opola próbowała w ten sposób przekonać rekrutera do zaproszenia jej na rozmowę kwalifikacyjną. Inny kandydat, odpowiadając na ogłoszenie napisał: „W obecnej sytuacji nie mam problemów z jakimkolwiek czytaniem, pisaniem czy też mówieniem”, przekonany, że to idealna autorekomendacja do pracy na stanowisku pracownika biurowego.

Kolejny kandydat pewien swoich umiejętności, ale nie do końca przekonany o tym co chciałby w życiu robić, postanowił zapytać o to… rekruterkę: „Miałem przyjemność kilka dni wcześniej przesłać Pani moje dokumenty i tak się teraz zastanawiam nad stanowiskiem pracy gdzie mógłbym się czuć naprawdę dobrze, problem w tym, że nie bardzo wiem jak nazwać albo jak szukać owego stanowiska. Jeśli miała by Pani jakieś sugestie był bym niezmiernie wdzięczny za okazaną pomoc.”

I jeszcze jeden przykład swoiście pojmowanej szczerości w CV. Kandydat napisał o swoim hobby: „uwielbiam chodzić w garniturach i podnosić swoje KLASYFIKACJE”. To jeden z podstawowych błędów popełnianych przez kandydatów: nie potrafią oni zrozumieć, czy też nie mają świadomości, że CV jest dokumentem, od którego wiele zależy.

Litość zamiast kompetencji

Ocena tego, czy CV jest szczere, czy nie, to jedno z zadań rekrutera podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Zbytnia, czy też „naiwna” szczerość może jednak spowodować, że do takiej rozmowy w ogóle nie dojdzie.

– Szczerość polegająca na oświadczeniach typu: „chcę dostać tę robotę, bo zależy mi na pieniądzach” według mnie nie jest dobra. Nie mogłabym klientowi rekomendować osoby tylko dlatego, że bardzo jej zależy na pracy, bo chce uniezależnić się od rodziców, czy zależy jej na pieniądzach. Mogłabym to uwzględnić, ale nie mogłabym napisać klientowi, że tylko to jest powodem rekomendacji danego Kandydata – mówi Natalia Tomasiewicz z Work Express. Dodaje, że najważniejsze kryteria jakie wpływają na wysoką ocenę kandydata, to doświadczenie i kompetencje. – Jeśli dana osoba miałaby pożądane przez pracodawcę kompetencje, a dodatkowo wiedziałabym, że zależy jej na pracy, bo chce się uniezależnić od rodziców, to oczywiście byłaby to dodatkowa informacja dla mnie. Jednak sama w sobie ta informacja nie pomaga kandydatowi. W każdym razie nie ma wpływu na to, że zostanie doceniony i przez to zarekomendowany – mówi rekruterka.

W czasie swojej kariery zawodowej spotkała się już z wieloma przykładami podobnej szczerości. Np. z kandydatami, którzy tłumaczyli się, że nie ukończyli danego kierunku studiów, bo np.: ” studia zostały przerwane z powodu przedwczesnej śmierci męża/syna/ojca i niemożność ich kontynuowania”.

– Z mojego punktu widzenia to ewidentna próba wzbudzania litości u rekrutera. CV nie jest miejscem na wypisywanie tego typu informacji, bo wygląda to trochę tak, jakby dana osoba chciała coś za wszelką cenę ukryć – mówi ekspertka Work Express. – Cieszę się, kiedy podczas rozmowy z kandydatem, czy z byłym pracodawcą tej osoby (podczas badania referencji) okazuje się, że kandydat jest osobą prawdomówną, że zakres obowiązków, który wypisał w CV, jest zgodny z prawdą, że sukcesy, którymi się chwalił podczas rozmowy, rzeczywiście miały miejsce, jednak „szczerość” w rodzaju: nie ukończyłem studiów bo np. zmarł ojciec w RFN i tam musiałem wyjechać, aby go pochować”, jest według mnie niewskazana.

Częściej zwierzają się kobiety

Z doświadczeń rekruterów wynika, że w dokumentach aplikacyjnych, częściej zwierzają się kobiety niż mężczyźni. Być może dlatego, że kobiety są bardziej nastawione na relacje, uczucia, są bardziej emocjonalne, a mężczyźni są częściej nastawieni na fakty. Nie dziwi więc obecność w CV informacji, że kandydatka poszukuje pracy, bo musiała zmienić miejsce zamieszkania, ponieważ się rozwiodła, nie uzyskała alimentów od męża i nie ma źródła dochodu.

Natalia Tomasiewicz dodaje, że szczerość w CV oczywiście jest ważna, ale kandydatowi pomaga tylko ta polegająca na podawaniu prawdziwych, merytorycznych informacji o sobie. Rekruterzy kładą na tę kwestię większy nacisk w zależności od stanowiska, o które ubiega się kandydat.

– Oczywiście chcielibyśmy, aby bez względu na stanowiska na które aplikuje kadydat, CV były szczere. Ale na pewno większą uwagę przywiązujemy do tego, czy szczery jest w swoim CV np. księgowy,  od którego naprawdę wiele w firmie zależy, bo zarządza on ważnymi informacjami, często kluczowymi dla Firmy – mówi rekruterka Work Express.

Zbyt „szczere” zdjęcia

Artur Ragan, rzecznik agencji Work Express dodaje, że swoistymi rodzajem szczerości, jest też sam wygląd CV. Niechlujne CV, które jest niestety zjawiskiem dość typowym też świadczy o samym kandydacie. – Często zdarza się, że kandydat nie tylko nie podaje takich informacji, jak: mail czy telefon  (co może być zwykłym niedopatrzeniem), ale np. nie podaje zakresu wykonywanych przez siebie obowiązków, czy nazw firm, w których pracował, czy też samą nazwę stanowiska, przez co rekruter musi zrobić porządny wywiad telefoniczny, aby się czegoś więcej na temat tej osoby dowiedzieć.

Do typowych błędów w CV należą też zbyt osobiste zdjęcia dołączane do aplikacji. Nie do zaakceptowania przez rekrutera jest umieszczanie mało interesujących z punktu widzenia pracodawcy zdjęć z plaży, wakacji, przy lustrze, czy fotografii w dużych formatach (często całej sylwetki) w dziwnych pozach, np. podczas jazdy na desce snowboardowej.

– Być może mają na to wpływ naleciałości z Zachodu, ale wydaje mi się, że jest to jednak bardziej polska przypadłość – mówi Artur Ragan. Dodaje, że wpływ na rozwój tego „trendu” mają z pewnością portale społecznościowe. – Ludzie nabrali pewnej swobody w zamieszczaniu swoich zdjęć w sieci i stało się to niemal standardem, być może tak również traktują CV jako rzecz, w której można umieścić jakąkolwiek swoją fotografię.

Fragmenty listu motywacyjnego kandydata na stanowisko doradcy handlowego:

„Jestem studentem prawa, szukającym stałej pracy w wiadomym celu uzyskiwania regularnych dochodów, bo przecież praca to pieniądze a pieniędzy potrzebuje każdy. Jeśli chodzi o moje cechy osobiste to, co pewnie nie zdziwi nikogo, posiadam takie, o których to zwykle pisze się w tego typu listach czyli przydatne na stanowisku na którym chciałbym u Państwa pracować czyli jako przedstawiciel handlowy (…) Powinienem jeszcze dodać że zaobserwowałem różnicę w postrzeganiu mnie sugerując się pierwszym wrażeniu i po bliższym spotkaniu czy rozmowie, po których to zwykle zyskiwałem. Chce przez to powiedzieć że warto zaprosić mnie na rozmowę. Może to trochę nieskromne ale o to chyba w tym chodzi.”

, , , , , , , ,

Brak komentarzy


List motywacyjny? To przeżytek!

Szukanie pracy bez listu motywacyjnego? Nie do pomyślenia! Przynajmniej taka będzie pierwsza reakcja większości z nas. Doradcy zawodowi, pracodawcy, nauczyciele, a nawet członkowie rodziny – wszyscy radzą nam szczególnie starannie redagować właśnie list motywacyjny. „Przecież wspominają o nim prawie wszystkie publikowane oferty pracy„. To fakt – wspominają. Nie wiadomo tylko… po co?

Nazwa „list motywacyjny” może być rozumiana dwojako. Stereotypowo, jako prezentacja kandydata, który ma przekazać, co motywuje go do poszukiwania pracy u konkretnego pracodawcy. Nieco szerzej, jako komunikat, który zmotywuje pracodawcę do zaproszenia autora na rozmowę kwalifikacyjną.

W praktyce nieliczne listy spełniają którąkolwiek z tych ról. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego większość specjalistów ds. rekrutacji poświęca przeciętnemu listowi motywacyjnemu kilkadziesiąt sekund uwagi, a później jedynie mole poddają go gryzącej krytyce?

Przede wszystkim dlatego, że

  • 90% listów motywacyjnych to rozwinięcie wybranych fragmentów CV a nie uzasadnienie, dlaczego właśnie w firmie X kandydat(ka) chce rozpocząć nowy etap swojego życia zawodowego,
  • pozostałe 10% to lapidarne wytłumaczenie, dlaczego kandydat doskonale spełnia wymagania stanowiska… bez odwoływania się do wspomnianych wymagań i doświadczeń zawodowych.
  • większość rekruterów zakłada, że jeśli ktoś ubiega się o dane stanowisko, to przynajmniej przeczytał ze zrozumieniem ofertę pracy. List motywacyjny w gruncie rzeczy jest autopromocją i nie decyduje o tym, czy jego autor(ka) odpowiada wymogom stanowiska. Specjalista woli to bowiem ocenić na podstawie spotkania rekrutacyjnego.

Pomińmy litościwie, że

  • większość listów motywacyjnych powstaje na podstawie tekstów „gotowców” dostępnych w internecie, a tych nie chce czytać nawet najbardziej znudzony praktykant działu HR,
  • w wielu listach pojawiają się niewłaściwe nazwy firm, co z reguły oznacza, że mamy do czynienia z „klonem” aplikacji wysłanej wcześniej do kilkudziesięciu innych firm z branży,
  • forma większości dokumentów aplikacyjnych przywodzi na myśl dzieła sztuki konceptualnej: trzy różne style czcionek, niejednolite odstępy i błędy językowe to codzienność.

Jak to zmienić?

Istnieją dwa rozwiązania:

  1. wcale nie pisać listu motywacyjnego, chyba że w ofercie pracy wyraźnie sobie tego zażyczono. Lepiej wcale nie wysyłać listu motywacyjnego niż wysłać coś, co nas zdyskwalifikuje na pierwszym etapie rekrutacji. Często osoby pozbawione zdolności pisarskich właśnie w ten sposób zwiększają swoje szanse.
  2. napisać krótki i skuteczny list motywacyjny, koncentrujący się na korzyściach, jakie z doświadczeń i umiejętności kandydata będzie miał przyszły pracodawca. Im lepiej „przeliczalne” są to korzyści, tym lepiej dla kandydata, ale też nie wszystkie specjalizacje zawodowe pozwalają przeliczyć swoje umiejętności na procenty wzrostu sprzedaży w najbliższym kwartale. W takiej sytuacji warto skupić się na zwięzłym opisie, w jaki sposób nasza praca pomogła poprzedniemu pracodawcy zrealizować konkretny cel.

Jeśli wybierasz opcję drugą

pamiętaj, że rekruterzy przeważnie po prostu nie mają czasu na czytanie listów motywacyjnych. W wielkich firmach, w których nabór trwa praktycznie nieustająco, rekruter może poświęcić na CV najwyżej kilkadziesiąt sekund. List motywacyjny jest zaledwie „skanowany” w poszukiwaniu najistotniejszych, z punktu widzenia pracodawcy, szczegółów. Z pewnością nieznacznie zwiększy nasze szanse zapisanie obu dokumentów w jednym pliku. Warto umieścić list motywacyjny w treści maila z załącznikiem w postaci CV. Należy przy tym pamiętać o umieszczeniu w nagłówku numeru referencyjnego a w treści:

  • wzmianki, skąd wiemy o danej ofercie pracy,
  • informacji o załączonym CV,
  • oraz przemożnej chęci spotkania z pracodawcą.

Zawsze też pamiętajmy, że list motywacyjny prawie nigdy nie jest biletem wstępu na rozmowę kwalifikacyjną. A to właśnie ona jest prawdziwym sprawdzianem naszej atrakcyjności jako pracownika. Zainteresowanym polecam lekturę tekstu poświęconego sztuce przetrwania na takich spotkaniach, zamieszczonego na naszym blogu.

Powodzenia!

, , , , , , , , , ,

3 komentarzy


CV ekstremalne

Nietypowa oferta pracy wymaga też nietypowego podejścia ze strony kandydata. Zasada, którą trzeba tu zastosować jest prosta: złam wszystkie zasady!

Na łamach Gazety Wyborczej można było do niedawna znaleźć niecodzienne ogłoszenie, pod hasłem „Daj się zepsuć“. Było to zaproszenie do konkursu, który miał wyłonić kandydata do bardzo nietypowej pracy. Zwycięzcę wyłoniono niedawno. Do jego obowiązków należeć będzie m.in.: dobrze się bawić, bywać na koncertach, imprezach, w klubach, „odkrywać puls Aglomeracji Śląskiej” i codziennie opisywać swoje wrażenia i obserwacje na blogu. W zamian pracownik otrzymuje siedmiomiesięczną umowę o pracę, służbowe mieszkanie i samochód oraz wynagrodzenie: 4 tysiące złotych miesięcznie brutto. Akcja ma na celu pokazanie oblicza Śląska widzianego oczami osoby, która nigdy wcześniej tu nie mieszkała.

Oryginalność w cenie

Na rynku pojawia się coraz więcej tego typu ogłoszeń, które wymagają od kandydatów zupełnie innego podejścia i przygotowania się do rozmowy kwalifikacyjnej. W ogłoszeniu Tourism Queensland (lokalne Ministerstwo Turystyki w Australii) poszukującego zarządcy wysp w archipelagu wchodzącym w skład Wielkiej Rafy Koralowej nie było wcale niezwykłych wymagań wobec kandydata, jednak o zwycięzcy zdecydował sposób, w jaki zaprezentował się i wyróżnił spośród 36 tysięcy innych on sam, a wcześniej jego aplikacja. Kolejny przykład z Polski: jedna z firm telekomunikacyjnych poszukująca kandydatów do pracy w sprzedaży ogłosiła, że szuka „młodych wilków“. Takie ogłoszenie sugeruje, że chodzi o nietypową rekrutację i nietypowego kandydata, który będzie umiał wyjść poza standardowe myślenie o swojej pracy. Postanowiliśmy dowiedzieć się, jak podejmować takie nietypowe wyzwania zawodowe.

Zaskoczyć pracodawcę

Ben Southall, który zwyciężył w zorganizowanej przez Tourism Queensland na zasadach konkursu rekrutacji do „Najlepszej pracy świata“ zarabia dziś 25 tys. dolarów australijskich miesięcznie, a jego aplikacja była najbardziej przekonująca spośród 34,684 video-CV* nadesłanych z 200 krajów świata.

Jak przygotować aplikację, która przekona pracodawcę, że jesteśmy podjąć nawet najbardziej szalone wyzwanie zawodowe? Dewiza, którą powinniśmy się kierować w takiej sytuacji brzmi: należy odrzucić wszystkie zasady.

CV w formie krótkiego filmu? Dlaczego nie! Dołączone do aplikacji szalone zdjęcie z wakacji? Jak najbardziej! Oczywiście pod warunkiem, że będzie ono atutem i ciekawie zaprezentuje naszą osobowość.

W tego typu aplikacjach liczy się inwencja. Także z tego powodu kandydat powinien koncentrować się nie tyle na samym CV, co raczej nastawić się na niestandardowy, ciekawy, zaskakujący, może nawet trochę wariacki list motywacyjny. Nietypowy zarówno w formie (np. jako prezentacja power point, albo film), jak i w treści, który jednak jednocześnie będzie dawał pracodawcy informację o nas: dlaczego jesteśmy właściwą osobą na to właśnie stanowisko?

Kandydat do nietypowej pracy powinien więc uruchomić swoją kreatywność, a w dokumentach aplikacyjnych nie koncentrować się na swoim doświadczeniu zawodowym i przebiegu dotychczasowej kariery, ale na predyspozycjach. W przypadku ogłoszenia Gazety Wyborczej trzeba wszak udowodnić, że potrafimy się dobrze bawić.

Absolutnie dyskwalifikujące będzie tu skorzystanie z utartej formułki, typu: „znalazłem Państwa ogłoszenie zamieszczone w dniu…“ List musi być niezwykły pod względem literackim, tryskać energią i pomysłami, otwartością i entuzjazmem.

Warto ryzykować

„Odważni żyją wiecznie, ostrożni nie żyją w ogóle“, ta dewiza sprawdza się także w przypadku ubiegania się o pracę. Szczególnie o pracę nietypową. – To, czego tak naprawę poszukują pracodawcy, niezależnie od rodzaju oferty i stanowiska, to zaangażowanie i motywacja pracownika. To absolutnie kluczowe aspekty, które decydują o przyjęciu danej osoby do pracy. Przeważą nawet jeśli kandydat będzie miał niedostatki w wykształceniu, czy doświadczeniu.

Czy warto zatem np. rezygnować ze stałej pracy, albo przeprowadzać się do innego miasta, czy też podjąć wyzwanie nawet jeśli czujemy, że jest ono dla nas bardzo trudne?

– Z pewnością tak, jeśli praca jest warta ryzyka. W przypadku ogłoszenia Gazety, czy też zarządcy tropikalnych wysp, mówimy o zdobyciu nie tylko dobrego wynagrodzenia, ale też doświadczenia i rozgłosu. Te dwie ostatnie rzeczy mogą okazać się kluczem do rozwoju naszej dalszej kariery zawodowej.

Ben Southall, który pracuje już jako zarządca wysp z pewnością nie żałuje tego, że na dwuminutowym video-CV, które można obejrzeć w internecie, dał z siebie wszystko, a całą prezentację zakończył pewnym siebie stwierdzeniem: „Im your man!“ – jestem tym, kogo szukacie!

5 zasad CV ekstremalnego:
  • Zasada nr 1: Na początek zapomnij o wszystkich zasadach!
  • Zasada nr 2: Zastanów się, czy jesteś TĄ osobą? Czy na pewno masz wymienione w ogłoszeniu cechy, których oczekuje od ciebie pracodawca? Czy naprawdę chcesz zaangażować się i podjąć wyzwanie?
  • Zasada nr 3: Kreatywność na 200%. Żeby się przebić musisz się zaprezentujować. Pokaż swoją osobowość i inwencję. Stwórz list motywacyjny z polotem, nawet z elementem wariactwa.
  • Zasada nr 4: Nie koncentruj się na swoim doświadczeniu zawodowym, ale na predyspozycjach jak pomysłowość, to że w pracy chcesz się też dobrze bawić.
  • Zasada nr 5:  Pisz o tym, w czym jesteś naprawdę dobry! Nie oszukuj w CV, żeby tylko dostać pracę, która wydaje ci się atrakcyjna. Praktyka zweryfikuje jeśli udawałeś kogoś, kim nie jesteś. Aplikuj na takie stanowiska, na których naprawdę czujesz, że możesz się sprawdzić.

Podziękowania dla p.Aleksandry Wierbiłowicz-Bieleckiej za pomoc w zredagowaniu tekstu.

, , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Akademickie Targi Pracy w Katowicach

28 kwietnia ekipa WE odwiedziła Targi Pracy w katowickiej WSZOP. Specjaliści Work Express byli do dyspozycji studentów przez cały czas trwania imprezy od 10:00 do 15:00. Można było zasięgnąć ich porad dotyczących poszukiwania pracy i sprawdzić poprawność swoich dokumentów aplikacyjnych. Organizatorem było Akademickie Biuro Karier, którego podstawowym zadaniem jest ułatwianie ambitnym młodym ludziom zdobycia atrakcyjnej pracy na miarę ich ambicji i marzeń. Targi to zawsze doskonała okazja dla studentów i absolwentów do znalezienia nowej, interesującej pracy a dla pracodawców – szansa do pozyskania  wykwalifikowanych pracowników.

, , , , , , , ,

Brak komentarzy


Złote rady dla piszących list motywacyjny

Dobry list motywacyjny, obok CV, ma za zadanie przekonać pracodawcę, że jesteś idealnym, a właściwie – jedynym możliwym kandydatem na stanowisko, na które aplikujesz. Dlatego też powinien zwrócić na siebie uwagę i odpowiedzieć zarówno na pytanie o twoją motywację, jak i o korzyści, które odniesie firma, zatrudniając właśnie ciebie.

Jedna oferta pracy – jeden list

Nie ma nic gorszego niż wysyłać ten sam list do różnych firm. Podstawową zasadą jest, że każdy list piszemy dokładnie pod konkretne stanowisko w konkretnej firmie, na które właśnie aplikujemy. Odbiorca listu szybko zauważy, czy jest on powielanym wielokrotnie szablonem, czy też został skierowany właśnie do niego. Potraktuj więc poważnie osobę, która będzie adresatem listu.

Tytułem wstępu

Na początku listu musisz umieścić informację, w jakim celu piszesz. Tam właśnie trzeba umieścić nazwę stanowiska i ewentualnie, jeśli uznasz to za potrzebne, miejsce w którym znalazłeś ogłoszenie o pracy (portal pracy, gazeta etc.).

Uzasadnij swoją motywację

List motywacyjny, jak sama nazwa wskazuje, powinien przede wszystkim informować adresata o twojej motywacji. Musisz tu napisać, dlaczego aplikujesz na dane stanowisko i dlaczego interesuje cię tego typu praca – uzasadniając to zarówno swoimi zainteresowaniami, jak i planami dotyczącymi przyszłej kariery zawodowej. Możesz również wspomnieć o tym, dlaczego dana firma wydaje ci się najlepszym miejscem na rozpoczęcie lub kontynuowanie kariery zawodowej.

Uzasadnij swoją wyjątkowość

Dlaczego powinni wybrać właśnie ciebie? Szczerze napisz, czemu firma miałaby z tego wyboru największy pożytek. Uzasadnij to swoim doświadczeniem i kwalifikacjami – wskaż, które z nich będą przydatne przy wypełnianiu obowiązków na nowym stanowisku. Bądź logiczny i unikaj zarówno przechwalania się, jak i fałszywej skromności. Po przeczytaniu listu pracodawca lub rekruter powinien uznać, że znasz swoją wartość i będziesz dla firmy cennym nabytkiem. Pisz więc jak równoprawny partner, nie jak uniżony petent.

Nie klep formułek

Nikt nie lubi czytać listów motywacyjnych, które brzmią jak zestaw formułek z kiepskiego poradnika. Pisz listy swoim własnym, niepowtarzalnym stylem, nawet jeśli odbiega on od „typowego”. Staraj się pisać żywym językiem, bezpośrednio i z przekonaniem. Nie używaj zbyt formalnych, suchych zwrotów. Dodaj do swojego listu trochę emocji (jednak z umiarem, tak żeby list pozostał profesjonalny). Pracodawca albo rekruter zwróci uwagę na listy, które mają w sobie „to coś” – nutkę indywidualizmu, a przede wszystkim – widać w nich entuzjazm. Taki list utwierdzi też czytającego w przekonaniu, że jesteś osobą nietuzinkową i kreatywną, co szczególnie ważne w przypadku starania się o stanowiska, które takich cech wymagają. Nie muszę chyba dodawać, że są to zazwyczaj te lepiej płatne i bardziej prestiżowe oferty pracy.

Zadbaj o formę

Co prawda treść listu jest najważniejsza, ale to forma decyduje o pierwszym wrażeniu. List powinien zawierać nagłówek z miastem i datą w prawym górnym rogu. W lewym górnym rogu jest miejsce na twoje nazwisko i adres. Możesz także dodać adresata – firmę lub nawet konkretną osobę, jeśli znasz jej nazwisko. Zazwyczaj umieszcza się go zaraz pod datą i miastem, po prawej stronie, zachowując linię odstępu. Poniżej, w centralnej części strony, możesz umieścić wyróżniony nagłówek zatytułowany po prostu „List motywacyjny”. List podziel na akapity. Nie zapomnij także o podpisie pod listem – jeśli dokument jest drukowany, podpisz się dodatkowo ręcznie. W celu przyjrzenia się różnym możliwościom graficznego rozplanowania listu motywacyjnego, poszukaj w internecie wzorów, które to przedstawiają. Jeśli nie znasz płci adresata, używaj  zwrotu „Szanowni Państwo”, jeśli znasz płeć – „Szanowna Pani” lub „Szanowny Panie”. Jeżeli nie czujesz się mistrzem ortografii, koniecznie skorzystaj z komputerowego słownika przed wysłaniem lub wydrukowaniem listu.

Podsumowując, list motywacyjny ma za zadanie sprawić, że zostaniesz zauważony i przejdziesz do następnego etapu rekrutacji, jakim jest rozmowa kwalifikacyjna. A to już zupełnie inna bajka i kolejne wyzwanie.

Agnieszka Wiącek

, , , ,

Brak komentarzy


Jak przygotować dokumenty aplikacyjne

Dla wielu osób stworzenie własnego życiorysu jest drogą przez mękę. Jak zawrzeć 15 lat doświadczenia zawodowego na kartce A4 i to w taki sposób, żeby zainteresować nim potencjalnego pracodawcę?

Aplikacja jest jednym z najważniejszych elementów prowadzących nas do sukcesu. Z praktyki wynika, że zbyt często ją lekceważymy. A przecież właśnie na podstawie życiorysu, a w niektórych przypadkach również listu motywacyjnego, pracodawca podejmuje decyzję o zaproszeniu nas na spotkanie.

Na pierwszym etapie rekrutacji naprawdę nie ma znaczenia, jacy bywamy błyskotliwi w osobistym spotkaniu. Jeśli nasza aplikacja nie będzie intrygująca, nikt nie będzie miał możliwości zobaczenia naszych popisów.

Jak zaintrygować pracodawcę? Tu nie ma prostej odpowiedzi. Zależy to od stanowiska, na które aplikujemy i od naszej osobowości. Jedno jest pewne – nie możemy bezmyślnie powielać wzorów. Natykamy się na nie wszędzie, mają cechy wspólne, innymi się różnią. Każdy autor podręcznika w stylu „rozmowa kwalifikacyjna w weekend” i każdy szkoleniowiec przedstawia swój pomysł jako jedyny słuszny i zapewniający nam 100% sukces. Nic bardziej nieprawdziwego.

Pamiętajmy, że osoby, które czytają aplikacje, mają swoje upodobania, swoje doświadczenia i poglądy. One wiedzą, czego szukają, my niekoniecznie znamy ich myśli. Mówi się na przykład powszechnie, że wpisanie zainteresowań do CV jest bardzo istotną sprawą, bo mówi wiele o autorze. Założyć bowiem można, że wędkarz jest osobą spokojną i cierpliwą, natomiast ktoś, kto lubi z przyjaciółmi grać w siatkówkę – będzie dobrze czuł się w pracy zespołowej. Niekoniecznie muszą być to wnioski prawdziwe – poza tym, niektórzy pracodawcy uważają takie informacje za zbędne lub wręcz zmyślone, stereotypowe (zwłaszcza, jeśli wpisujemy: „literatura, dobra muzyka, film”).

Nie do końca też można rozstrzygnąć, jakie zainteresowania będą dobrze widziane. Jeśli automatyk interesuje się giełdą, to niekiedy jest to odczytywane jako wyraz wszechstronności, kiedy indziej (i znam takie przypadki) jako brak konsekwencji w wyborze zawodu, poczucie, że to nie do końca jest to, a nawet – dowód marnowania czasu, który powinien być poświęcony rozwijaniu umiejętności zawodowych.

Kiedyś do działu informatyki nadesłał swoją aplikację doskonały programista, zyskując akceptację szefa. Kiedy jednak jego zespół zobaczył życiorys kandydata – ten stracił szansę, ponieważ pozostali informatycy stwierdzili, że ktoś, kto pozazawodowo jest instruktorem salsy jest po prostu śmieszny! Trudne do uwierzenia, ale człowiek ten nie miał szans na akceptację zespołu.

Jak widać z powyższych przykładów, trudno jednoznacznie określić, czy i jakie zainteresowania dobrze wpisywać do życiorysu. Na pewno warto zastanowić się nad wizerunkiem naszego zawodu, firmy do której aplikujemy, a jeśli to możliwe, dowiedzieć się również czegoś o osobie, która przeczyta nasz życiorys jako pierwsza.

Bez wyraźnego polecenia nie przesyłamy kopii żadnych świadectw, certyfikatów, uprawnień ani nawet referencji – tym bardziej nie czynimy tego z oryginałami. Zabieramy je dopiero na rozmowę kwalifikacyjną. W momencie przesyłania aplikacji jest to tylko niepotrzebne pomnażanie makulatury – wyobraźmy sobie: 200 osób przesyła życiorys na 2 strony, list motywacyjny, świadectwo ukończenia szkoły średniej i studiów oraz studiów podyplomowych, 3 certyfikaty kursów zawodowych – daje nam to 200 x 9 kartek – czyli 1800 kartek na biurku pracodawcy! Nie sądzę, żeby wzbudziło to jego zachwyt…

W przygotowaniu aplikacji bardzo ważna jest również staranność i estetyka. Należy dopracować spójną szatę graficzną, dobrać czcionkę, ujednolicić zasady przedstawienia informacji. Jeśli aplikację wysyłamy pocztą e-mail, zadbajmy o odpowiednie zapisanie i nazwanie plików. Życiorys powinien być nazwany „CV – imię – nazwisko”, list motywacyjny „LM – imię – nazwisko” (oczywiście wpisujemy własne imię i nazwisko). Nie używamy przy tym polskich znaków (takie pliki lubią się nie otwierać), a zamiast spacji wstawiamy znak podkreślenia. Tytuł maila zwykle powinien zawierać nazwę stanowiska na które aplikujemy lub – zwłaszcza, jeśli taki wymóg widnieje w ogłoszeniu – numer referencyjny.

Nie wysyłamy pustych maili – w treści napiszmy krótko, czego dotyczy korespondencja, np. „Szanowni Państwo, w odpowiedzi na ogłoszenie z Gazety Wyborczej, zamieszczone dnia 20 października 2008, przedstawiam swoją kandydaturę na stanowisko rzecznika prasowego. Załączam stosowne dokumenty. Pozdrawiam – Marianna Iksińska”.

Zwrot „pozdrawiam” zastępujemy „z poważaniem”, jeśli aplikujemy na bardzo poważne stanowisko w bardzo poważnej firmie. Starajmy się, aby załączniki miały jak najmniejszą objętość, niedopuszczalne jest wysyłanie informacji kilkumegowych.

Zwykle najwięcej miejsca zajmują wklejane do CV zdjęcia, postarajmy się więc zmniejszyć ich rozmiary przed wykorzystaniem.

Czasem, choć obecnie coraz rzadziej, wysyłamy aplikację pocztą tradycyjną. Im mniejsza firma, tym mniej chętnie widziane są w niej listy polecone. Jeśli bowiem w siedzibie nie ma na stałe sekretarki czy innej osoby odbierającej pocztę, ktoś musi listy polecone odbierać na poczcie często po pracy. To irytujące i czasochłonne – lepiej więc wybierzmy priorytet.

Życiorys i list motywacyjny, wydrukowany na czystych i gładkich kartkach, umieszczamy w sztywnej ofertówce, a następnie w kopercie A4.

Pamiętajmy o odręcznym podpisie na liście motywacyjnym i parafce pod klauzulą wyrażającą zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Nie składajmy tych dokumentów, nie używajmy zszywaczy – aplikacja jest uznawana bowiem za korespondencję biznesową.

Przeważnie mówi się, że adresowane ręcznie koperty zyskują urok wyłączności i wskazują indywidualne traktowanie pracodawców przez aplikujących. Na kopercie, oprócz dokładnego adresu pracodawcy czy agencji doradztwa, wpisujemy też adres zwrotny.

Jeśli jednak musimy złożyć dokumenty, włóżmy je do koperty tak, aby uniknąć przypadkowego ich zniszczenia przez osobę otwierającą korespondencję – czyli zwykle rozcinającą kopertę u góry lub z boku. Wystarczy więc włożyć kartki złożeniem do dołu.

Warto prowadzić rejestr wysyłanych aplikacji – unikamy sytuacji, kiedy nie wiemy, jak się zachować przy pierwszej telefonicznej rozmowie z rekruterem. Zapisujemy datę wysłania korespondencji, adres, osobę, stanowisko.

Katarzyna Krawczyk-Szczepanek

, ,

Brak komentarzy



SetPageWidth