Posts Tagged ‘oferty pracy’

Work Express na Forum Pracy, Biznesu i Kultury w Łodzi

15 i 16 października, pod patronatem Ambasady Francji w Polsce, odbyło się w Łodzi Forum Pracy, Biznesu i Kultury. To pierwsze takie wydarzenie, którego organizatorem była Alliance Française, łódzka Manufaktura oraz Polska Izba Przemysłowo-Handlowa we Francji.

Work Express był Partnerem Głównym Forum. Na miejsce wydarzenia organizatorzy wybrali łódzką Manufakturę. Celem było stworzenie płaszczyzny wymiany kontaktów pomiędzy pracodawcami regionu a studentami, absolwentami uczelni wyższych oraz osobami poszukującymi pracy. Wystąpieniom towarzyszyły liczne wydarzenia kulturalne.

Wystąpienia przedstawicieli naszej agencji koncentrowały się na praktycznych zagadnieniach, związanych z zatrudnieniem w krajach Unii. Przez dwa dni reprezentowali nas Marcin Bryła, Magda Kwiecień, Karolina Sowa i Wiola Jankowska. W piątek Michał Soja wziął udział w dyskusji: „Pracodawca zagraniczny; zrozumieć znaczy polubić. Różnice kulturowe” a Marcin był uczestnikiem panelu: „Jak zrobić karierę w Łodzi i regionie”. W sobotę Michał i Wiola zaprezentowali oficjalnie naszą Agencję oraz poprowadzili prezentacje „W jakich zawodach możesz dziś legalnie pracować we Francji i Belgii?”

Forum zostało zaplanowane jako impreza cykliczna, która ma pomóc pracodawcom w znalezieniu pracowników, stażystów i praktykantów odpowiadających potrzebom kadrowym.

Serdecznie zapraszamy na kolejne edycje!

, , , , , ,

Brak komentarzy


Umiem czytać, chcę zarabiać, czyli „szczerość” w CV

„Szukam pracy w wiadomym celu uzyskiwania regularnych dochodów, bo przecież praca to pieniądze, a pieniędzy potrzebuje każdy” – kandydaci poszukujący pracy potrafią być rozbrajająco szczerzy. Nadmierna wylewność w dokumentach aplikacyjnych i na rozmowie kwalifikacyjnej zamiast pomóc, może ci zaszkodzić – ostrzegają specjaliści do spraw rekrutacji

„Swoją prośbę o przyjęcie do pracy motywuję tym, iż mając 22 lata nadal jestem uzależniona finansowo od rodziców!!! Sytuacja ta jest dla mnie bardzo niekomfortowa i denerwująca, dlatego też bardzo chciałabym posiadać jakieś źródło dochodu, by po części móc się uniezależnić” – ten rozbrajająco szczery list motywacyjny przyszedł w odpowiedzi na jedną z ofert pracy Work Express. Kandydatka z Opola próbowała w ten sposób przekonać rekrutera do zaproszenia jej na rozmowę kwalifikacyjną. Inny kandydat, odpowiadając na ogłoszenie napisał: „W obecnej sytuacji nie mam problemów z jakimkolwiek czytaniem, pisaniem czy też mówieniem”, przekonany, że to idealna autorekomendacja do pracy na stanowisku pracownika biurowego.

Kolejny kandydat pewien swoich umiejętności, ale nie do końca przekonany o tym co chciałby w życiu robić, postanowił zapytać o to… rekruterkę: „Miałem przyjemność kilka dni wcześniej przesłać Pani moje dokumenty i tak się teraz zastanawiam nad stanowiskiem pracy gdzie mógłbym się czuć naprawdę dobrze, problem w tym, że nie bardzo wiem jak nazwać albo jak szukać owego stanowiska. Jeśli miała by Pani jakieś sugestie był bym niezmiernie wdzięczny za okazaną pomoc.”

I jeszcze jeden przykład swoiście pojmowanej szczerości w CV. Kandydat napisał o swoim hobby: „uwielbiam chodzić w garniturach i podnosić swoje KLASYFIKACJE”. To jeden z podstawowych błędów popełnianych przez kandydatów: nie potrafią oni zrozumieć, czy też nie mają świadomości, że CV jest dokumentem, od którego wiele zależy.

Litość zamiast kompetencji

Ocena tego, czy CV jest szczere, czy nie, to jedno z zadań rekrutera podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Zbytnia, czy też „naiwna” szczerość może jednak spowodować, że do takiej rozmowy w ogóle nie dojdzie.

– Szczerość polegająca na oświadczeniach typu: „chcę dostać tę robotę, bo zależy mi na pieniądzach” według mnie nie jest dobra. Nie mogłabym klientowi rekomendować osoby tylko dlatego, że bardzo jej zależy na pracy, bo chce uniezależnić się od rodziców, czy zależy jej na pieniądzach. Mogłabym to uwzględnić, ale nie mogłabym napisać klientowi, że tylko to jest powodem rekomendacji danego Kandydata – mówi Natalia Tomasiewicz z Work Express. Dodaje, że najważniejsze kryteria jakie wpływają na wysoką ocenę kandydata, to doświadczenie i kompetencje. – Jeśli dana osoba miałaby pożądane przez pracodawcę kompetencje, a dodatkowo wiedziałabym, że zależy jej na pracy, bo chce się uniezależnić od rodziców, to oczywiście byłaby to dodatkowa informacja dla mnie. Jednak sama w sobie ta informacja nie pomaga kandydatowi. W każdym razie nie ma wpływu na to, że zostanie doceniony i przez to zarekomendowany – mówi rekruterka.

W czasie swojej kariery zawodowej spotkała się już z wieloma przykładami podobnej szczerości. Np. z kandydatami, którzy tłumaczyli się, że nie ukończyli danego kierunku studiów, bo np.: ” studia zostały przerwane z powodu przedwczesnej śmierci męża/syna/ojca i niemożność ich kontynuowania”.

– Z mojego punktu widzenia to ewidentna próba wzbudzania litości u rekrutera. CV nie jest miejscem na wypisywanie tego typu informacji, bo wygląda to trochę tak, jakby dana osoba chciała coś za wszelką cenę ukryć – mówi ekspertka Work Express. – Cieszę się, kiedy podczas rozmowy z kandydatem, czy z byłym pracodawcą tej osoby (podczas badania referencji) okazuje się, że kandydat jest osobą prawdomówną, że zakres obowiązków, który wypisał w CV, jest zgodny z prawdą, że sukcesy, którymi się chwalił podczas rozmowy, rzeczywiście miały miejsce, jednak „szczerość” w rodzaju: nie ukończyłem studiów bo np. zmarł ojciec w RFN i tam musiałem wyjechać, aby go pochować”, jest według mnie niewskazana.

Częściej zwierzają się kobiety

Z doświadczeń rekruterów wynika, że w dokumentach aplikacyjnych, częściej zwierzają się kobiety niż mężczyźni. Być może dlatego, że kobiety są bardziej nastawione na relacje, uczucia, są bardziej emocjonalne, a mężczyźni są częściej nastawieni na fakty. Nie dziwi więc obecność w CV informacji, że kandydatka poszukuje pracy, bo musiała zmienić miejsce zamieszkania, ponieważ się rozwiodła, nie uzyskała alimentów od męża i nie ma źródła dochodu.

Natalia Tomasiewicz dodaje, że szczerość w CV oczywiście jest ważna, ale kandydatowi pomaga tylko ta polegająca na podawaniu prawdziwych, merytorycznych informacji o sobie. Rekruterzy kładą na tę kwestię większy nacisk w zależności od stanowiska, o które ubiega się kandydat.

– Oczywiście chcielibyśmy, aby bez względu na stanowiska na które aplikuje kadydat, CV były szczere. Ale na pewno większą uwagę przywiązujemy do tego, czy szczery jest w swoim CV np. księgowy,  od którego naprawdę wiele w firmie zależy, bo zarządza on ważnymi informacjami, często kluczowymi dla Firmy – mówi rekruterka Work Express.

Zbyt „szczere” zdjęcia

Artur Ragan, rzecznik agencji Work Express dodaje, że swoistymi rodzajem szczerości, jest też sam wygląd CV. Niechlujne CV, które jest niestety zjawiskiem dość typowym też świadczy o samym kandydacie. – Często zdarza się, że kandydat nie tylko nie podaje takich informacji, jak: mail czy telefon  (co może być zwykłym niedopatrzeniem), ale np. nie podaje zakresu wykonywanych przez siebie obowiązków, czy nazw firm, w których pracował, czy też samą nazwę stanowiska, przez co rekruter musi zrobić porządny wywiad telefoniczny, aby się czegoś więcej na temat tej osoby dowiedzieć.

Do typowych błędów w CV należą też zbyt osobiste zdjęcia dołączane do aplikacji. Nie do zaakceptowania przez rekrutera jest umieszczanie mało interesujących z punktu widzenia pracodawcy zdjęć z plaży, wakacji, przy lustrze, czy fotografii w dużych formatach (często całej sylwetki) w dziwnych pozach, np. podczas jazdy na desce snowboardowej.

– Być może mają na to wpływ naleciałości z Zachodu, ale wydaje mi się, że jest to jednak bardziej polska przypadłość – mówi Artur Ragan. Dodaje, że wpływ na rozwój tego „trendu” mają z pewnością portale społecznościowe. – Ludzie nabrali pewnej swobody w zamieszczaniu swoich zdjęć w sieci i stało się to niemal standardem, być może tak również traktują CV jako rzecz, w której można umieścić jakąkolwiek swoją fotografię.

Fragmenty listu motywacyjnego kandydata na stanowisko doradcy handlowego:

„Jestem studentem prawa, szukającym stałej pracy w wiadomym celu uzyskiwania regularnych dochodów, bo przecież praca to pieniądze a pieniędzy potrzebuje każdy. Jeśli chodzi o moje cechy osobiste to, co pewnie nie zdziwi nikogo, posiadam takie, o których to zwykle pisze się w tego typu listach czyli przydatne na stanowisku na którym chciałbym u Państwa pracować czyli jako przedstawiciel handlowy (…) Powinienem jeszcze dodać że zaobserwowałem różnicę w postrzeganiu mnie sugerując się pierwszym wrażeniu i po bliższym spotkaniu czy rozmowie, po których to zwykle zyskiwałem. Chce przez to powiedzieć że warto zaprosić mnie na rozmowę. Może to trochę nieskromne ale o to chyba w tym chodzi.”

, , , , , , , ,

Brak komentarzy


Jak pomysłowo szukać pracy?

Tak zwane spowolnienie gospodarcze wyraźnie wpłynęło na rynek pracy zmniejszając zatrudnienie i zmieniając model zarządzania zasobami ludzkimi. Jednakże każdy kryzys niesie ze sobą powiew świeżości i nowych pomysłów. Wygrywają ci, który potrafią w tym zauważyć swoją szansę.

Determinacja młodych ludzi przejawia się coraz częściej w niestandardowych metodach poszukiwania pracy, często wręcz bardzo niestandardowych… Wiadomo, że nie w każdej branży kreatywna aplikacja zaowocuje zatrudnieniem, lecz video CV, prezentacje multimedialne i specjalne strony www nie zaskoczą już nikogo. Dając możliwość lepszej autoprezentacji są coraz częściej wykorzystywane, również w „tradycyjnych” branżach. Tam gdzie liczy się pomysłowość i kreatywność (np. branża reklamowa, media, szeroko pojęty marketing i PR) trzeba przedstawić siebie, jako osobę myślącą „out of the box”, czyli wychodzącą poza ramy standardowych modeli zachowań, działań i schematów. Na szczęście dowodów potwierdzających tezę, iż pomysłowość ludzka nie zna granic nie brakuje. Od zdjęć w obroży, które mają podkreślić wierność i oddanie, (Badania PARP udowadniają, że wciąż są to najbardziej pożądane przez pracodawców w Polsce cechy pracownika) po wystawianie przez kandydatów posiadanych kompetencji na aukcjach internetowych.

Kreatywny Outdoor i odrobina szumu

Naprzeciwko głównego wejścia do siedziby Ogilvy w Cordobie (Argentyna), Laura Holzmann przygotowała niespodziankę – zamówiła u lokalnego artysty grafitti na ścianie, przedstawiające jej autoportret usiłujący wejść przez drzwi do agencji. Obok widniał napis „chcę wejść” oraz adres www. Zdziwienie pracowników Oglivy było tak wielkie, że Laura miała telefon następnego dnia rano. Niestety, po rozmowie kwalifikacyjnej ostatecznie nie otrzymała propozycji pracy.

Radek Gołąb, właściciel Enjoy Group, podsumowuje, iż, „Taka akcja jest dobra żeby zwrócić na siebie uwagę, później na rozmowie kwalifikacyjnej już trzeba polegać na swoim doświadczeniu i wiedzy, bo nikt nie przyjmie do pracy człowieka, który zrobił fajną 1 akcję, ale nie ma wystarczających kompetencji.”

Przykładem z naszego podwórka jest pomysł Łukasza Jakubiaka. Zawiesił on ogromne CV i list motywacyjny przy wejściu do siedziby wymarzonego pracodawcy. Jak sam później komentował; warto było pomarznąć o godzinie piątej rano przy -20 stopniach… „Wielki format” nie wystarczy jednak, aby przekonać pracodawcę. Informacje o szukaniu pracy pojawiają się na billboardach od dawna, nawet plakaty z CV bywają rozlepiane na mieście. Dlatego Łukasz postawił na szum w mediach, dzięki dużemu zainteresowaniu pojawił się m.in. w „Dzień dobry TVN”,a artykuł o nim został opublikowany przez Wirtualną Polskę. To spowodowało, że mógł przebierać w ofertach pracy.

Wykorzystanie portali społecznościowych

Naturalnym miejscem do poszukiwania pracy za pomocą Internetu są portale pracy, jak np. Jobexpress.pl, oraz portale networkingowe jak np. Goldenline i Linkedin a Osób, które szukają wsparcia internautów jest sporo. Prawdopodobnie najbardziej spektakularna próba wykorzystania facebooka w tym celu to odpowiedź na konkurs ogłoszony przez agencję Brainshake.

Szczepan Bentyn, 23-letni absolwent teologii stworzył iście filmowy scenariusz, który wyreżyserował za pomocą social media. Profil na Facebooku „Chcę żeby Szczepan pracował dla Brainshake” zyskał ponad 1237 osób wspierających, które kliknęły „lubię to”, a specjalna strona opisującą jego działania http://www.tajny-plan-zdobycia-posady-w-brainshake.pl/blog/ zawierała szczegółowy plan działań, wypowiedzi i plakaty filmowe ze Szczepanem w roli głównej. Niestety, mimo, że 1237 rekomendacji „dołączonych do CV” robi wrażenie – nie wygrał konkursu,

„Akcje tego typu (angażowanie poparcia społeczności) mogą pomóc w otrzymaniu oferty pracy” – opiniuje Przemysław Komorowski, Community Manager (przemekkomorowski.pl). „Nie sądzę natomiast, aby ktoś otrzymał zatrudnienie tylko dlatego, że poparło go tysiąc osób (chociaż to zależy, jaka praca). Zamiast działań skupiających się na autopromocji, wolałbym zobaczyć akcje, które np. wspierają lokalne inicjatywy, pomagają NGO itp. Bardziej efektywne będzie wykazanie się przez kandydata kreatywnością przy realizacji określonego projektu.”

Linki sponsorowane – proste, tanie i skuteczne

6 dolarów, kilka minut czasu i wymarzona praca na wyciągniecie ręki. Przepis, który zaprezentował Alec Brownstein to praktyczne wykorzystanie narcyzmu. Wykupił linki sponsorowane, targetowane na dyrektorów kreatywnych największych agencji reklamowych. Kiedy więc Gerry Graf (Saatchi&Saatchi), David Droga (Droga5), Tony Granger, Ian Reichenthal i Scott Vitrone (Y&R) wpisywali do wyszukiwarki swoje nazwiska, wyskakiwał im boks z hasłem w stylu: „Hey, Ian Reichenthal. Googling yourself is a lot of fun. Hiring me is fun, too.” i linkiem do strony www.alecbrownstein.com. Po upływie kilku miesięcy został zaproszony na 4 rozmowy, oraz ostatecznie otrzymał 2 oferty pracy. Alec pracuje w Y&R New York a za swój projekt otrzymał już cztery nagrody: Gold Pencil, Silver Pencil, Clio i Young Gun of the Month.

Czy to wystarczy?

W większości przypadków wystarczy dobrze i schludnie zredagowany dokument, ewentualnie wsparty rozmową telefoniczną. Jeżeli obecność w social media kreuje wizerunek kandydata jako osoby aktywnej i posiadającej doświadczenie, również może wpłynąć na decyzje o zatrudnieniu. Headhunterzy przyznają, że wyróżniające się CV przyciąga uwagę i czasem jego właściciel zatrudniany jest od zaraz. Jednak najważniejsza pozostaje rozmowa kwalifikacyjna, gdzie sprawdzona zostaje wiedza i faktyczne umiejętności. Trzeba „odrobić zadanie domowe”, dowiedzieć się możliwie dużo informacji o firmie oraz zaprezentować siebie jako wartościowego pracownika.

więcej na ten temat: http://www.jobexpress.pl/artykul/23/Rozmowa-kwalifikacyjna-porady

Kreatywne CV też powinny być tworzone według reguł

Podstawową zasadą jest niedopuszczenie do przewagi formy nad treścią i zachowanie przejrzystości. „Kreatywność jest jak znajomość języka obcego – pozwala na komunikację, lecz trzeba mieć co komunikować” – należy pokazać, że posiada się kompetencje, które będą przydatne lub wręcz kluczowe dla pracy a dla pracodawcy będą obietnicą zysku. Jeżeli aplikacja jest adresowana np. do wydawcy gier komputerowych – najlepiej wysłać napisaną przez siebie grę, gdy celem jest dział promocji – można zorganizować wydarzenie i zadbać o obecność w mediach. Jeżeli przyszła praca ma dotyczyć obszaru social media – najlepiej „powołać do życia” jakąś ideę, która będzie skupiać wokół siebie społeczność, pozwalając na interakcje umożliwiającą oderwanie się i wywołującą uśmiech.

„Należy dopasować nowatorską formę aplikacji do stanowiska o które się ubiegamy” – komentuje Paweł Książek, Product Manager w znanym wydawnictwie gier komputerowych. „U nas przejdzie aplikacja w formie komiksu lub animacji na pewne stanowiska, ale to specyfika branży, zresztą zbytnie udziwnianie aplikacji też nie za dobrze świadczy o kandydacie”

Ważna jest spójność przekazu i działań, a głównym celem powinno być pokazanie iż posiadamy kluczowe dla pracy umiejętności. Samo zrobienie wrażenia to w takim wypadku za mało, rodzaj i jakość szumu, który wywołają działania kandydata muszą być dopasowanie do profilu pracy, o którą się ubiega.

publikacja za zgodą www.jobexpress.pl

, , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Gdzie można dostać pracę marzeń?

Praca, wysokie zarobki i dobra zabawa – myślisz, że to niemożliwe połączenie? Mylisz się – coraz popularniejsze stają się oferty „pracy marzeń.” Z nimi idzie w parze nie tylko jedno stanowisko więcej, ale także (a może zwłaszcza) ogromna promocja firmy przy stosunkowo niewielkim nakładzie kosztów. Przyjrzyjmy się najciekawszym propozycjom z ostatnich lat.

„Najlepsza praca na świecie” – Rezydent Wyspy

Ta akcja była tak dobrze wypromowana, że nie sądzę, żeby ktokolwiek korzystający z mediów mógł o niej nie wiedzieć. Władze australijskiego stanu Queensland w październiku 2009 r. rozpoczęły rekrutację na stanowisko rezydenta jednej z wysp. W zakres obowiązków wchodziły: opieka nad wyspą, korzystanie ze wszystkich jej atrakcji i relacjonowanie swoich przygód na blogu. W zamian – roczne wakacje i 100.000$. Wiadomość szybko obiegła świat i nie trzeba było długo czekać na odzew zainteresowanych. Finałowe 50 video cv zostało wybrane z ponad 34.000 aplikacji. Zwyciężył Ben Southall a tu można zobaczyć, jak pracuje i pozazdrościć troszkę :)

http://www.islandreefjob.com/

Bez ruszania się z fotela – Telewizyjny odkrywca

Dla osób mniej aktywnych, ale za to równie ciekawych świata pojawiła się propozycja stanowiska Telewizyjnego Odkrywcy. Praca w komfortowych warunkach własnego salonu polegająca na oglądaniu wybranych programów i opisywaniu wrażeń na blogu. W ramach wynagrodzenia, oprócz pensji, roczny abonament Discovery Channel i różne gadżety. Do obejrzenia: „Najniebezpieczniejszym zawodzie świata” i „Brudna robota”, czyli programy z pewnością nieopisujące tego stanowiska. Chyba, że ktoś ma tendencję do spadania z fotela albo plamienia się kawą. :) Zwycięzca: Paweł Oleszczuk – oto jego „dziecko”:

http://www.telewizyjnyodkrywca.pl

Czar par – Tester podróży poślubnych

Kolejna oferta, która przyciągnęła ponad 30.000 zgłoszeń. Irlandzka firma Runaway Bride and Groom zajmująca się organizacją wesel i podróży poślubnych zaproponowała stanowisko testera nocy poślubnych. Obowiązki nie są zbyt męczące – trzeba przez pół roku podróżować po świecie i sprawdzać luksusowe hotele, znajdujące się w ofercie Biura. Relacje oczywiście opisywane w sieci. Warunek – obecność drugiej połówki. Wynagrodzenie – 20.000 EUR. Zwyciężyli Denise i Mark Duffield a ich półroczny miesiąc miodowy, choć pracowity, to – patrząc na relacje – i tak pozostanie niezapomniany.

http://www.thehoneymoontesters.com

„Daj się zepsuć” – coś dla odważnych

Gazeta Wyborcza zaoferowała pracę w swoim katowickim oddziale. Stanowisko: dziennikarz kulturalny. Obowiązki: dogłębne wykorzystanie oferty kulturalnej na Śląsku i pomoc w promowaniu tego regionu i miasta Katowice, starającego się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016r – oczywiście na blogu. W zamian: zapewnione mieszkanie, elektryczny samochód i 4.000 zł. miesięcznej pensji. Perspektywa ciągłej zabawy na koncertach, spektaklach i w klubach okazała się bardzo kusząca dla kandydatów. Z dużego grona chętnych wyłoniono jednego „pechowca” – Jakuba Janika, który „męczy się” teraz podczas różnego rodzaju imprez… Biedny Kuba… :) Poniżej jego relacje.

http://www.dajsiezepsuc.gazeta.pl

Wcale nie nudna praca w muzeum

Ostatnia wspomniana oferta jest aktualna do 11.08.2010, więc szybko trzeba się decydować. :) Muzeum Nauki i Techniki (Museum of Science and Industry) w Chicago szuka odważnej, otwartej i komunikatywnej osoby, która zamieszka od 20.10 do 18.11 w budynku Muzeum. Nie będzie ona żywym eksponatem, ale może swobodnie poruszać się po całym terenie placówki. Pracodawca ze swej strony zapewnia pełne wyżywienie i potrzebny sprzęt: aparat i komputer. Pracownik zobowiązuje się spędzać czas poznając muzealnych gości i eksponaty, dokumentować to oraz opisywać swoje wrażenia na specjalnym blogu. I byłabym zapomniała – wynagrodzenie za miesiąc harówki to bagatela 10.000$. Więcej informacji na stronie Muzeum.

http://www.msichicago.org/matm/the-details

Do dzieła!

Najczęściej przy ubieganiu się o tego typu prace wymagane jest nagranie wideo, uzasadniające, dlaczego jest się najlepszym kandydatem na dane stanowisko. Myślę, że pojawi się jeszcze niejedna tego typu propozycja, dlatego może warto już się zastanowić nad zawartością wideo cv… i ćwiczyć pisanie, żeby w razie czego być w tej dziedzinie ekspertem :)

Powodzenia wszystkim odważnym!

Katarzyna Skowronek

jobexpress.pl

, , , , ,

Brak komentarzy


Kierunek: Belgia

W maju 2009 Belgia otworzyła rynek pracy dla nowych państw Unii Europejskiej. To oznacza, że Polacy, którzy przebywają w Belgii, mogą legalnie pracować we wszystkich zawodach, nie tylko tych określanych mianem deficytowych. Otwarcie rynku pracy oznacza, że nasi rodacy nie potrzebują już pozwoleń na pracę. Znika też wiele przeszkód prawnych i urzędowych, jak chociażby te wiążące się z uzyskaniem koniecznych dokumentów. Jak wypada podsumowanie tych 12 miesięcy dla pracowników z naszego kraju?

Miniony rok przyniósł spadek liczby ofert pracy oraz wzrost wymagań Pracodawców. Belgijscy przedsiębiorcy szukają obecnie specjalistów z doświadczeniem, posługujących się przynajmniej językiem francuskim w stopniu komunikatywnym. Ten język nie jest jednak popularny wśród Polaków, a znalezienie osoby posługującej się flamandzkim, graniczy z cudem. To główna przyczyna, dla której nasi rodacy ciągle przegrywają na rynku pracy. Znajomość języka francuskiego jest po prostu niezbędna u fachowca, zwłaszcza w Walonii, która jest francuskojęzyczna. We Flandrii natomiast (północny region Belgii) – ponieważ trudno oczekiwać znajomości flamandzkiego – pomocny może okazać się język niemiecki, bądź angielski. Wszystkim rozważającym wyjazdy zarobkowe do Belgii, radzimy więc jak najwcześniej zapisać się na kurs francuskiego lub niemieckiego.

Jakie są perspektywy na kolejny rok? Według Flamandzkiej Konfederacji Budownictwa, w 2010 rząd belgijski planuje inwestycje na łączną kwotę 3,2 miliardów euro a budżet na budowę budynków szkolnych to 250 milionów euro. Kwota 3,2 miliardów euro zostanie wykorzystana głównie w drodze zamówień, a nie w wyniku współpracy sektora prywatnego i publicznego. To oznacza, że środki na te inwestycje te będą „dostępne” dla małych i średnich przedsiębiorstw. To najlepiej ilustruje potencjał zatrudnienia tego sektora.

W Polsce z kolei, niestabilna, mimo dobrych prognoz, sytuacja na rynku pracy oraz kurs euro w ostatnich tygodniach, znów sprawiają, że wielu Polaków bardzo poważnie rozważa perspektywę wyjazdów zarobkowych do Belgii. Największe szanse mają rzecz jasna ci, którzy wcześniej zdobyli doświadczenie na tamtejszym rynku pracy i mogą przedstawić dobre referencje poprzednich pracodawców.

Polacy mają na tutejszym rynku pracy bardzo dobrą opinię pracowników sumiennych i skoncentrowanych na swoich zadaniach. Wprawdzie ciągle jeszcze zdarzają się osobnicy, których awanturnictwo i problemy z alkoholem psują dobry wizerunek pracowników z Polski, jednak można przyjąć, że skala tych zjawisk maleje z każdym rokiem. Coraz większą rolę bowiem odgrywają rekomendacje poprzednich Pracodawców.

Trzeba pamiętać, że „polski hydraulik” znacząco podniósł poprzeczkę w okresie ostatnich 3 lat. Rodzime „złote rączki” nie będą miały na belgijskim rynku pracy tak łatwego zadania, jak ich poprzednicy, zatrudniani na francuskich budowach w ubiegłych latach. Obecnie, największe szanse mają przede wszystkim fachowcy wyspecjalizowani w konkretnych dziedzinach. Ich kwalifikacje najczęściej powinny być potwierdzone stosownymi dokumentami. Rzecz jasna przełożenie ich na francuski przez tłumacza przysięgłego jest w gestii każdego poszukującego pracy fachowca.

Belgijscy pracodawcy najczęściej zatrudniają Polaków, kiedy na dane stanowisko nie mogą zrekrutować obywatela belgijskiego, który chciałby wykonywać daną pracę. Większość tych ofert pracy to praca fizyczna w branży budowlanej lub ogrodnictwie oraz jako pomoce domowe. Analizy wskazują, że belgijski sektor budowlany potrzebuje co roku 12 000 nowych pracowników. Jeśli więc zgodzimy się, że każde miejsce pracy w budownictwie generuje kilka nowych w sektorach z nim współpracujących: u projektantów, dostawców i producentów, widzimy, że belgijski rynek pracy jest dla Polaków bardzo obiecujący.

Najwięcej rodaków pracuje jako murarze, posadzkarze, betoniarze, budowniczy rusztowań, robotnicy drogowi (w br. 100 milionów euro będzie przeznaczone na ulepszenie niebezpiecznych odcinków komunikacji miejskiej), cieśle, stolarze, sztukatorzy, dekarze, elektrycy, instalatorzy ogrzewania centralnego i hydraulicy.

Nową specjalnością, w której odnajdują się polscy „budowlańcy” jest montaż urządzeń fotowoltaicznych. Rynek energii odnawialnych w Europie przeżywał do niedawna rozkwit dzięki dofinansowaniu tego typu inwestycji w większości krajów „starej piętnastki”. Do tej pory zresztą – mimo obcinania subwencji na ten cel – branża rozwija się, choć tempo wzrostu jest nieco mniejsze.

Chętnych do pracy w Belgii w opisanych wyżej specjalnościach zapraszamy na www.workexpress.pl

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


List motywacyjny? To przeżytek!

Szukanie pracy bez listu motywacyjnego? Nie do pomyślenia! Przynajmniej taka będzie pierwsza reakcja większości z nas. Doradcy zawodowi, pracodawcy, nauczyciele, a nawet członkowie rodziny – wszyscy radzą nam szczególnie starannie redagować właśnie list motywacyjny. „Przecież wspominają o nim prawie wszystkie publikowane oferty pracy„. To fakt – wspominają. Nie wiadomo tylko… po co?

Nazwa „list motywacyjny” może być rozumiana dwojako. Stereotypowo, jako prezentacja kandydata, który ma przekazać, co motywuje go do poszukiwania pracy u konkretnego pracodawcy. Nieco szerzej, jako komunikat, który zmotywuje pracodawcę do zaproszenia autora na rozmowę kwalifikacyjną.

W praktyce nieliczne listy spełniają którąkolwiek z tych ról. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego większość specjalistów ds. rekrutacji poświęca przeciętnemu listowi motywacyjnemu kilkadziesiąt sekund uwagi, a później jedynie mole poddają go gryzącej krytyce?

Przede wszystkim dlatego, że

  • 90% listów motywacyjnych to rozwinięcie wybranych fragmentów CV a nie uzasadnienie, dlaczego właśnie w firmie X kandydat(ka) chce rozpocząć nowy etap swojego życia zawodowego,
  • pozostałe 10% to lapidarne wytłumaczenie, dlaczego kandydat doskonale spełnia wymagania stanowiska… bez odwoływania się do wspomnianych wymagań i doświadczeń zawodowych.
  • większość rekruterów zakłada, że jeśli ktoś ubiega się o dane stanowisko, to przynajmniej przeczytał ze zrozumieniem ofertę pracy. List motywacyjny w gruncie rzeczy jest autopromocją i nie decyduje o tym, czy jego autor(ka) odpowiada wymogom stanowiska. Specjalista woli to bowiem ocenić na podstawie spotkania rekrutacyjnego.

Pomińmy litościwie, że

  • większość listów motywacyjnych powstaje na podstawie tekstów „gotowców” dostępnych w internecie, a tych nie chce czytać nawet najbardziej znudzony praktykant działu HR,
  • w wielu listach pojawiają się niewłaściwe nazwy firm, co z reguły oznacza, że mamy do czynienia z „klonem” aplikacji wysłanej wcześniej do kilkudziesięciu innych firm z branży,
  • forma większości dokumentów aplikacyjnych przywodzi na myśl dzieła sztuki konceptualnej: trzy różne style czcionek, niejednolite odstępy i błędy językowe to codzienność.

Jak to zmienić?

Istnieją dwa rozwiązania:

  1. wcale nie pisać listu motywacyjnego, chyba że w ofercie pracy wyraźnie sobie tego zażyczono. Lepiej wcale nie wysyłać listu motywacyjnego niż wysłać coś, co nas zdyskwalifikuje na pierwszym etapie rekrutacji. Często osoby pozbawione zdolności pisarskich właśnie w ten sposób zwiększają swoje szanse.
  2. napisać krótki i skuteczny list motywacyjny, koncentrujący się na korzyściach, jakie z doświadczeń i umiejętności kandydata będzie miał przyszły pracodawca. Im lepiej „przeliczalne” są to korzyści, tym lepiej dla kandydata, ale też nie wszystkie specjalizacje zawodowe pozwalają przeliczyć swoje umiejętności na procenty wzrostu sprzedaży w najbliższym kwartale. W takiej sytuacji warto skupić się na zwięzłym opisie, w jaki sposób nasza praca pomogła poprzedniemu pracodawcy zrealizować konkretny cel.

Jeśli wybierasz opcję drugą

pamiętaj, że rekruterzy przeważnie po prostu nie mają czasu na czytanie listów motywacyjnych. W wielkich firmach, w których nabór trwa praktycznie nieustająco, rekruter może poświęcić na CV najwyżej kilkadziesiąt sekund. List motywacyjny jest zaledwie „skanowany” w poszukiwaniu najistotniejszych, z punktu widzenia pracodawcy, szczegółów. Z pewnością nieznacznie zwiększy nasze szanse zapisanie obu dokumentów w jednym pliku. Warto umieścić list motywacyjny w treści maila z załącznikiem w postaci CV. Należy przy tym pamiętać o umieszczeniu w nagłówku numeru referencyjnego a w treści:

  • wzmianki, skąd wiemy o danej ofercie pracy,
  • informacji o załączonym CV,
  • oraz przemożnej chęci spotkania z pracodawcą.

Zawsze też pamiętajmy, że list motywacyjny prawie nigdy nie jest biletem wstępu na rozmowę kwalifikacyjną. A to właśnie ona jest prawdziwym sprawdzianem naszej atrakcyjności jako pracownika. Zainteresowanym polecam lekturę tekstu poświęconego sztuce przetrwania na takich spotkaniach, zamieszczonego na naszym blogu.

Powodzenia!

, , , , , , , , , ,

3 komentarzy


Nie rozpaczaj! Pomożemy Ci znaleźć pracę!

W dobie kryzysu (nie okłamujmy się – nagłośnionego przez media) wielu z nas staje w obliczu bezrobocia. Jedni tracą pracę, inni dopiero jej szukają. Zastanawiamy się, co tak naprawdę się liczy przy rekrutacji. Umiejętności czy wizerunek? A może znajomości?

Wysyłamy setki e-maili i zostawiamy mnóstwo CV. Cieszymy się, że spełniamy wszystkie wymagania. Myślimy, że to właśnie czy wreszcie to. A tymczasem nasze wysiłki pozostają bez odzewu. Skutek jest taki, że bijemy się z myślami, sądząc, że nikt nas nie chce. Że jesteśmy do niczego. Ręce nam opadają z bezsilności. Próbujemy usprawiedliwić tę ciszę w eterze albo tym, że pewnie ktoś lepszy dostał posadę, albo też posada była przeznaczona tylko dla znajomych.

Nie mylimy się. Specjaliści HR zgodnie przyznają, że wykształcenie i kompetencje są najmniej punktowanymi pozycjami przez pracodawcę. Dodają, że mimo ciągłego nacisku, że „dobrze napisane CV to pewna praca”, CV nie jest aż takie ważne. Poniżej prezentujemy zestawienie procentowe tego, na co najbardziej zwraca się uwagę przy ocenie przyszłego pracownika.

Co liczy się przy szukaniu pracy:

  • dobrze napisane CV – 2%
  • wykształcenie i kompetencje – 5%
  • operatywność i wytrwałość w szukaniu – 5%
  • atrakcyjny wygląd – 7%
  • doświadczenie – 12%
  • znajomości – 68%

Jak zatem znaleźć pracę, skoro nie mamy znajomości?

Na pewno nie trzeba poprzestać na kilku wysłanych CV. Wręcz powinniśmy nimi „bombardować”, odpowiadając na oferty, które nie są zgodne z naszymi preferencjami. Warto też, jeśli znaleźliśmy pracodawcę, który nas specjalnie zainteresował, szukać ofert na jego stronie internetowej czy też wysłać CV nawet wtedy, gdy nie otrzymaliśmy satysfakcjonujących wyników poszukiwań.

Jeśli zaś chodzi o list motywacyjny, warto nie wysyłać jednego szablonu. Przy ofertach pracy podawane są wymagania konkretnego stanowiska. Jeśli więc jest napisane, że poszukiwana jest osoba systematyczna, rzetelna, warto te słowa-klucze umieścić we własnym liście motywacyjnym.

Dobrą metodą jest też aktywne uczestniczenie w życiu internetowym. W Internecie mnóstwo jest portali społecznościowych oraz forów dyskusyjnych. Jest potęgą, o czym przekonują się codziennie pracodawcy, sprawdzając w nim swoich przyszłych pracowników. Zatem – udzielaj się na forach, załóż profil w portalu społecznościowym. Podkreślaj swoje umiejętności, preferencje, odbyte kursy i szkolenia.

Pamiętaj tylko o tym, że wszystko, co raz zostało „powiedziane” w Internecie, zostaje tam na zawsze. Ciekawy pracodawca może zatem od razu Cię zdyskwalifikować, trafiając w Necie na Twoją – dajmy na to – prymitywną kłótnię, na temat co było pierwsze – kura czy jajko? Codziennie dbaj o swój internetowy wizerunek, wypowiadaj się na poziomie, dbaj o czystość wypowiedzi (ortografię, składnię, styl). (Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, gdy w Internecie ukrywasz się pod nickiem, loginem, o którym potencjalny pracodawca nie ma zielonego pojęcia).

Na szkoleniach organizowanych przez Urzędy Pracy radzą, aby sporządzić listę osób, które mogą nam pomóc. Czasem wydaje nam się, że nie mamy „silnych pleców”, a tymczasem możemy się bardzo zdziwić, że pani Zosia, sprzątaczka, ma również koleżankę, która zna pana X, u którego byśmy chcieli pracować. Mało tego – może zasłyszała gdzieś, że kogoś potrzebują. Nie warto skreślać swoich znajomości, warto pytać, zagadywać i dawać do zrozumienia, że poszukujemy pracy. Prędzej czy później usłyszymy co nieco – jak nie o pracy, to ciekawe informacje o potencjalnie przyszłym pracodawcy. Nie okłamujmy się – przy rozmowie kwalifikacyjnej nie liczymy się tylko my i nasze atuty, ale również nasza wiedza na temat pracodawcy, firmy. Dlatego też zanim na nią wyruszymy, warto zapoznać się z broszurkami, informacjami (w Internecie, w gazecie). Warto wiedzieć, czym się firma zajmuje, jakie są jej produkty, jak długo istnieje na rynku.

Czy mamy pozostać bierni, gdy nie spotykamy się z odzewem na nasze CV?

Nie! Jeśli złożyliśmy CV, wysłaliśmy e-maila, po cichu dajmy kilka dni na odpowiedź. Chyba że w ofercie jest wyraźnie napisane, że odpowiadają tylko na wybrane odpowiedzi, wtedy od razu dajmy sobie spokój. W innej sytuacji przejmijmy inicjatywę: napiszmy e-maila czy też zadzwońmy, dopytując się o naszą aplikację. To drugie jest lepiej punktowane, bo możemy uzyskać więcej informacji.

Celina Dawidson

, , , , ,

Brak komentarzy


Najłatwiej, ale czy najskuteczniej?

Szukać pracy? Najłatwiej w internecie, jednak podczas poszukiwań trzeba zwrócić uwagę na kilka kwestii.

Jeśli przeglądamy portale, w których zamieszczane są oferty pracy, musimy najpierw obrać sobie cel, czyli zastanowić się nad tym, jaką pracą chcemy wykonywać, w jakim wymiarze godzin i w jakim mieście, żeby dojazd nie był dla nas kłopotliwy.

Jeśli nie mamy określonego jeszcze celu, to warto zapisać sobie wszystkie stanowiska, na których czulibyśmy się dobrze. Po takiej analizie, możemy śmiało przystąpić do szukania tej najlepszej oferty pracy. Niemal już wszystkie popularne serwisy z pracą posiadają ułatwione wyszukiwanie ogłoszeń w określonym województwie, a nawet mieście.

Jeśli wiemy, w jakim rejonie chcemy podjąć pracę, zawężamy poszukiwania do konkretnych zawodów lub branży, w której chcemy pracować. Wykonanie tych kroków to już połowa sukcesu. Teraz trzeba znaleźć oferty pracy, które nam najbardziej odpowiadają. Każde ogłoszenie należy dokładnie przeczytać, bowiem pracodawca określa jasne wymagania co do przyszłego pracownika.

Na co więc powinniśmy zwrócić uwagę? Przede wszystkim na wymagania, jakie stawia przed nami pracodawca. Często kwalifikacje i umiejętności mogą być ograniczeniem do aplikowania na dane stanowisko. Są to: nieznajomość języka obcego lub brak prawa jazdy. Jednak jeśli wszelkie wymagania są przez nas spełnione, warto sprawdzić, kim jest pracodawca i zaznajomić się ze specyfiką firmy.

Jeśli jego obraz nie budzi podejrzeń, pozostaje nam wysłać CV i list motywacyjny i czekać na odpowiedź ze strony pracodawcy.

Powodzenia!

, , , , ,

Brak komentarzy


NETWORKING – alternatywa w tworzeniu ścieżki kariery

Wiele ofert pracy nie dociera do powszechnie dostępnych środków przekazu, jakimi są prasa czy Internet. Dzieje się tak, ponieważ niektóre oferty przeznaczone są wyłącznie dla zaufanych osób. Według badań 80% ogłoszeń o wolnych stanowiskach nigdy nie jest publikowana, a około 60% stanowisk kierowniczych jest obsadzanych właśnie dzięki networkingowi.

Czym jest networking?

Networking to, najprościej mówiąc, budowanie przez aktywne zawodowo osoby sieci wzajemnych kontaktów poprzez proces wymiany informacji, zasobów, wzajemnego poparcia i możliwości.

Jego cechą charakterystyczną jest to, iż wszelkie wiadomości przenoszą się drogą pantoflową. A im wyższe jest stanowisko, na które poszukiwany jest kandydat, tym bardziej prawdopodobne, że będzie on poszukiwany właśnie poprzez rekomendacje partnerów biznesowych i znajomych.

Jak budować siec kontaktów?

Budowanie własnej marki opiera się nie tylko na aktywności zawodowej, lecz przede wszystkim na promowaniu swoich talentów, pasji oraz umiejętności. Bardzo pomocne dla poszukujących kontaktów biznesowych stały się ostatnio liczne portale społecznościowe, na których zaprezentować można swoją osobę. Dostęp do takich stron otrzymujemy po uprzedniej rejestracji – podając swoje dane (przypomina to rejestrację na portalach pracy).

Jak się zareklamować?

Networking wymaga od korzystających z niego ludzi bycia asertywnym. Oznacza to, iż aby osiągnąć zamierzone cele, osoba musi bez skrępowania zareklamować siebie i swoje talenty. Trzeba być pozytywnie nastawionym i pewnym własnej wartości. Istotne jest jednak, by pamiętać, że networking nie jest proszeniem o pracę. Nie bądźmy więc nachalni. Traktujmy to jako sposób na uzyskanie informacji, rady czy wsparcia.

Z kim warto wejść w relację?

Zacznij od ludzi, których znasz. Pomyślisz „ale ja nie mam takich znajomości”. Każdy je ma. Przypomnij sobie ludzi, z którymi pracujesz (bądź pracowałeś), kolegów ze szkoły, a także licznych znajomych, poznanych w codziennych sytuacjach. Jeśli każdy z nich zna kolejnych kilka osób, okaże się, że masz dojście do dziesiątek ludzi.

Poszukuj nowych możliwości

Staraj się także wzbogacać swoją sieć o ludzi, z którymi na pozór pewnie nie utrzymywałbyś kontaktów (bo np. macie zupełnie różne zawody i zainteresowania). Jest to świetna okazja do poszerzenia swoich horyzontów i bardziej kreatywnego spojrzenia na swoją karierę. W networkingu chodzi o pielęgnowanie relacji z innymi ludźmi w taki sposób, aby można było się do kogoś zwrócić, gdy potrzebujesz informacji i wsparcia oraz komuś pomóc, gdy będzie mu to potrzebne.

Spotykaj się osobiście

W ten sposób znacznie prościej jest nawiązać bliższą więź i zostać zapamiętanym – w przyszłości osoby tak poznane dostarczą dużo więcej informacji Tobie, niż tym, których poznali przez telefon lub e-mail. Gdy prosisz o spotkanie, proś o 15 minut. Tyle czasu każdy wygospodaruje.

Przygotuj się do spotkania

Upewnij się, że na temat osoby, z którą masz się spotkać wiesz, tyle ile się da. Zastanów się się w jaki sposób będzie ona mogła Ci pomóc – podczas spotkania potrzebujesz konkretnej rozmowy. Nieprzemyślane działania mogą popsuć długo wypracowywany wizerunek. Wszystkie działania networkingowe muszą odbywać się według dobrych praktyk biznesowych.

Najczęstsze błędy:

  • brak lub niewłaściwie zdefiniowany cel,
  • brak lub niewłaściwie zdefiniowany wizerunek, który chcemy kreować w sieci,
  • utożsamianie networkingu z samą działalnością on-line, podczas gdy portale społecznościowe są tylko platformą wspierającą i umożliwiającą efektywniejsze działania networkingowe,
  • słomiany zapał, czyli brak konsekwencji.

Bądź cierpliwy

Pamiętaj, że networking to strategia długoterminowa. Nie zniechęcaj się, jeżeli pierwsza spotkana osoba nie zaproponuje Ci pracy. Poświęć czas na budowanie i pielęgnowanie swojej sieci, a zaowocuje to w twojej dalszej karierze.

Powodzenia!

Katarzyna Jaroczyńska

, , , , , , ,

Brak komentarzy


10 złotych rad, jak znaleźć pracę

Przystępując do poszukiwania zatrudnienia, należy nastawić się na długą i ciężką pracę. Tylko nielicznym szczęściarzom udaje się znaleźć je w krótkim czasie. Aby sprostać temu zadaniu, musisz się do tego odpowiednio przygotować.

Znalezienie dobrej pracy na pewno łatwiej przychodzi osobom, wykazującym aktywność jeszcze w trakcie studiów i zdobywającym doświadczenie. Łatwiej także tym, którzy mieszkają w większych aglomeracjach lub są mobilni i elastyczni – gotowi w razie potrzeby zmienić miejsce zatrudnienia. Jednakże wszyscy potencjalni pracobiorcy muszą wykazać zaangażowanie, poszukując pracy.

Gdzie szukać?

Znajomi i rodzina

Najlepiej powiedzieć wszystkim dookoła, że szukasz pracy. Świat jest mały – nigdy nie wiadomo, czy koleżanka mamy nie prowadzi firmy i szuka pracownika, kuzyn nie otwiera własnej działalności – potrzebuje wspólnika; lub po prostu ktoś poleci Cię „koledze kolegi”. Poza tym często pracodawcy wybierają zaufane i zarekomendowane osoby.

Prasa, radio

Na rynku istnieje wiele wydawnictw zajmujących się ogłoszeniami o pracę lub wydających specjalny dodatek z ofertami. Z nich najłatwiej uzyskać informacje o lokalnym rynku zatrudnienia. Zawierają one również informacje o pojawiających się inwestycjach czy rozwijających się branżach. W radiu i telewizji pojawia się coraz więcej programów i audycji poświęconych rynkowi pracy (np. radiowe giełdy pracy).

Internet

Wraz z rozwojem technologii informacyjnych stał się on ogólnodostępną i bardzo popularną metodą poszukiwania zatrudnienia. Bardzo cenne są specjalne internetowe serwisy pracy. Można znaleźć w nich informacje o tendencjach na rynku pracy, metodach szukania, oferty praktyk, staży, szkoleń w kraju i za granicą, jak również różnorodne poradniki. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę wyraz „praca„, a wyświetlą nam się dziesiątki stron o tej tematyce.

Urzędy Pracy

Coraz mniej popularne, ale w pewnych branżach nadal wykazują sporą skuteczność. Poza tym, dzięki zarejestrowaniu się, masz możliwość uczestniczenia w bezpłatnych kursach czy szkoleniach podnoszących Twoje kwalifikacje. Dodatkowo istnieje możliwość, że zostaniesz wysłany na staż do jakiejś firmy; zarobki tam nie są może szczytem marzeń, ale to kolejne doświadczenie i wpis do Twojego CV oraz duża możliwość, że po stażu firma zatrudni Cię na stałe.

Agencje doradztwa personalnego

Takie firmy prowadzą własną bazę danych, do której można przesłać swoją aplikację. Pomogą także w napisaniu dobrego CV lub listu motywacyjnego, lub doradzą właściwy kierunek poszukiwania pracy.

Bezpośredni kontakt z pracodawcą

Coraz popularniejsza forma szukania pracy w Polsce (za granicą praktykowana od dawna). Tu sytuacja jest trochę odwrotna – Ty wybierasz firmę, która Cie interesuje, w której chciałbyś pracować i zanosisz lub przesyłasz swoją aplikację. Jeśli firma będzie prowadziła nabór na odpowiadające Ci stanowisko, masz duża szansę powodzenia.

Własna działalność gospodarcza

Jedną z możliwości jest założenie własnej firmy. Rozwiązanie takie ma swoje korzyści: zysk należy do nas, mamy dużą swobodę w organizacji czasu pracy, korzystny system rozliczeń podatkowych i brak bezpośredniego przełożonego :). Jednak podstawą jest tu dobry pomysł (znalezienie niszy rynkowej) i świetna organizacja – trzeba dbać o swój biznes, odpowiadać za klientów, mieć na względzie duża odpowiedzialność finansową i prawną.

Wiemy już mniej więcej, jakie mamy możliwości poszukiwania pracy. Każdy może wybrać sposób najbardziej odpowiadający jego wewnętrznym predyspozycjom i branży, w której szuka zatrudnienia. Przejdźmy teraz do najważniejszej kwestii.

Jak szukać?

    >

  • Określ interesujące Cię branże i firmy, a także swoje słabe i mocne strony. Ponadto zastanów się, jakie stanowisko by Ci odpowiadało i co jest dla Ciebie ważne w pracy. Według tych kryteriów będziesz selekcjonował oferty.
  • Wybierz odpowiadający Ci sposób poszukiwania pracy. Jak pisaliśmy wyżej, najprostszym sposobem, bez potrzeby ruszania się z domu, jest Internet. Co tutaj ważne – załóż osobną skrzynkę mailową (najlepiej z pełnym imieniem i nazwiskiem), pomoże utrzymać Ci to porządek wśród wysłanych aplikacji, poza tym pracodawca nie będzie traktował poważnie osoby posługującej się nickiem „bond007″ czy adresem „ania@buziaczek.pl”.
  • Miej przygotowane CV i LM, lecz nie trzymaj się jednej wersji – staraj się je dostosować do konkretnego ogłoszenia. W Internecie można znaleźć wiele ich wzorów i przykładów; nie kopiuj ich jednak, a dopasuj do własnych potrzeb, podkreślając umiejętności i doświadczenie, odpowiadające wymaganiom opisanym w ofercie pracy.
  • Bądź na bieżąco – zainstaluj sobie powiadomienie. Dzięki temu będziesz otrzymywać interesujące Cię oferty i zaoszczędzisz czas.
  • Interesuj się gospodarką, nowymi inwestycjami – sprawdzaj, jak rozwija się rynek, zmienia kodeks pracy; jeśli rozważasz wyjazd za granicę dowiedz się, jakie dokumenty będą Ci potrzebne.
  • Czytaj fora. Sprawdzaj jakie doświadczenia w poszukiwaniu pracy mają inni, jak negocjują swoje wynagrodzenie, co sadzą o danych pracodawcach. Na takich forach często można uzyskać informacje o nieuczciwych pracodawcach i prawdziwych warunkach niektórych „cudownych ofert”. Inni ludzie są najlepszym źródłem informacji.
  • Wysyłaj CV do wszystkich możliwych interesujących Cie pracodawców. Jak najwięcej ludzi musi wiedzieć, że szukasz pracy, czasem trzeba wysłać 20, 50 czy nawet 100 aplikacji, by w końcu trafić na dobra ofertę.
  • Nie odrzucaj ofert „poniżej godności”. Jest to bardzo częsty błąd. O ile ignorowanie ofert dotyczących akwizycji lub proponujących jedynie płatność w systemie prowizyjnym jest czymś całkowicie zrozumiałym, nagminne odrzucanie ofert, tylko z powodu ich „niedostateczności” jest błędem. Spójrzmy prawdzie w oczy – szansa na to, że od razu zostaniemy zatrudnieni przez dobrą firmę na świetnie płatnym stanowisku, jest raczej niewielka. Lepiej zacząć pracować, zdobywać doświadczenie i szukać lepszego zatrudnienia już jako pracujący. Bezrobocie jest najgorszym stanem dla szukających pracy.
  • Nie zniechęcaj się! Niepozorne drobne ogłoszenie może kryć za sobą ciekawą ofertę. Nie odbieraj sobie szansy otrzymania jej. Bądź wytrwały i konsekwentny. Po wysłaniu oferty możesz zadzwonić do firmy, by upewnić się, że dokumenty dotarły lub do kiedy możesz spodziewać się odpowiedzi. Postaraj się jednak nie przekroczyć cienkiej granicy pomiędzy zaangażowaniem a namolnością.
  • Jeżeli wiesz już gdzie chcesz pracować i co chcesz  robić, spróbuj zorientować się, jaka w przyszłej pracy panuje atmosfera i warunki. Możesz o to zapytać kogoś kto pracuje w firmie (oczywiście o ile nie jest to Twój przyszły szef lub pracodawca), nie chcesz przecież po podpisaniu umowy dowiedzieć się, że „u nas dzień pracy trwa 12 godzin”!

Powszechna jest opinia, że dla szukających pracy nastały ciężkie czasy. To prawda, że minęła epoka, w której pracę miał każdy, niezależnie od wykształcenia i kwalifikacji. To prawda, że dziś pracodawcy przebierają w kandydaturach i chcą najlepszych. Szukanie pracy nie jest proste. Lecz podstawą sukcesu w szukaniu dobrej pracy, jest konsekwencja w działaniu i optymizm. Bez względu na wszystko :).

Katarzyna Jaroczyńska

, , , , , , , , , , ,

10 komentarzy



SetPageWidth