Posts Tagged ‘praca’

Umiem czytać, chcę zarabiać, czyli „szczerość” w CV

„Szukam pracy w wiadomym celu uzyskiwania regularnych dochodów, bo przecież praca to pieniądze, a pieniędzy potrzebuje każdy” – kandydaci poszukujący pracy potrafią być rozbrajająco szczerzy. Nadmierna wylewność w dokumentach aplikacyjnych i na rozmowie kwalifikacyjnej zamiast pomóc, może ci zaszkodzić – ostrzegają specjaliści do spraw rekrutacji

„Swoją prośbę o przyjęcie do pracy motywuję tym, iż mając 22 lata nadal jestem uzależniona finansowo od rodziców!!! Sytuacja ta jest dla mnie bardzo niekomfortowa i denerwująca, dlatego też bardzo chciałabym posiadać jakieś źródło dochodu, by po części móc się uniezależnić” – ten rozbrajająco szczery list motywacyjny przyszedł w odpowiedzi na jedną z ofert pracy Work Express. Kandydatka z Opola próbowała w ten sposób przekonać rekrutera do zaproszenia jej na rozmowę kwalifikacyjną. Inny kandydat, odpowiadając na ogłoszenie napisał: „W obecnej sytuacji nie mam problemów z jakimkolwiek czytaniem, pisaniem czy też mówieniem”, przekonany, że to idealna autorekomendacja do pracy na stanowisku pracownika biurowego.

Kolejny kandydat pewien swoich umiejętności, ale nie do końca przekonany o tym co chciałby w życiu robić, postanowił zapytać o to… rekruterkę: „Miałem przyjemność kilka dni wcześniej przesłać Pani moje dokumenty i tak się teraz zastanawiam nad stanowiskiem pracy gdzie mógłbym się czuć naprawdę dobrze, problem w tym, że nie bardzo wiem jak nazwać albo jak szukać owego stanowiska. Jeśli miała by Pani jakieś sugestie był bym niezmiernie wdzięczny za okazaną pomoc.”

I jeszcze jeden przykład swoiście pojmowanej szczerości w CV. Kandydat napisał o swoim hobby: „uwielbiam chodzić w garniturach i podnosić swoje KLASYFIKACJE”. To jeden z podstawowych błędów popełnianych przez kandydatów: nie potrafią oni zrozumieć, czy też nie mają świadomości, że CV jest dokumentem, od którego wiele zależy.

Litość zamiast kompetencji

Ocena tego, czy CV jest szczere, czy nie, to jedno z zadań rekrutera podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Zbytnia, czy też „naiwna” szczerość może jednak spowodować, że do takiej rozmowy w ogóle nie dojdzie.

- Szczerość polegająca na oświadczeniach typu: „chcę dostać tę robotę, bo zależy mi na pieniądzach” według mnie nie jest dobra. Nie mogłabym klientowi rekomendować osoby tylko dlatego, że bardzo jej zależy na pracy, bo chce uniezależnić się od rodziców, czy zależy jej na pieniądzach. Mogłabym to uwzględnić, ale nie mogłabym napisać klientowi, że tylko to jest powodem rekomendacji danego Kandydata – mówi Natalia Tomasiewicz z Work Express. Dodaje, że najważniejsze kryteria jakie wpływają na wysoką ocenę kandydata, to doświadczenie i kompetencje. – Jeśli dana osoba miałaby pożądane przez pracodawcę kompetencje, a dodatkowo wiedziałabym, że zależy jej na pracy, bo chce się uniezależnić od rodziców, to oczywiście byłaby to dodatkowa informacja dla mnie. Jednak sama w sobie ta informacja nie pomaga kandydatowi. W każdym razie nie ma wpływu na to, że zostanie doceniony i przez to zarekomendowany – mówi rekruterka.

W czasie swojej kariery zawodowej spotkała się już z wieloma przykładami podobnej szczerości. Np. z kandydatami, którzy tłumaczyli się, że nie ukończyli danego kierunku studiów, bo np.: ” studia zostały przerwane z powodu przedwczesnej śmierci męża/syna/ojca i niemożność ich kontynuowania”.

- Z mojego punktu widzenia to ewidentna próba wzbudzania litości u rekrutera. CV nie jest miejscem na wypisywanie tego typu informacji, bo wygląda to trochę tak, jakby dana osoba chciała coś za wszelką cenę ukryć – mówi ekspertka Work Express. – Cieszę się, kiedy podczas rozmowy z kandydatem, czy z byłym pracodawcą tej osoby (podczas badania referencji) okazuje się, że kandydat jest osobą prawdomówną, że zakres obowiązków, który wypisał w CV, jest zgodny z prawdą, że sukcesy, którymi się chwalił podczas rozmowy, rzeczywiście miały miejsce, jednak „szczerość” w rodzaju: nie ukończyłem studiów bo np. zmarł ojciec w RFN i tam musiałem wyjechać, aby go pochować”, jest według mnie niewskazana.

Częściej zwierzają się kobiety

Z doświadczeń rekruterów wynika, że w dokumentach aplikacyjnych, częściej zwierzają się kobiety niż mężczyźni. Być może dlatego, że kobiety są bardziej nastawione na relacje, uczucia, są bardziej emocjonalne, a mężczyźni są częściej nastawieni na fakty. Nie dziwi więc obecność w CV informacji, że kandydatka poszukuje pracy, bo musiała zmienić miejsce zamieszkania, ponieważ się rozwiodła, nie uzyskała alimentów od męża i nie ma źródła dochodu.

Natalia Tomasiewicz dodaje, że szczerość w CV oczywiście jest ważna, ale kandydatowi pomaga tylko ta polegająca na podawaniu prawdziwych, merytorycznych informacji o sobie. Rekruterzy kładą na tę kwestię większy nacisk w zależności od stanowiska, o które ubiega się kandydat.

- Oczywiście chcielibyśmy, aby bez względu na stanowiska na które aplikuje kadydat, CV były szczere. Ale na pewno większą uwagę przywiązujemy do tego, czy szczery jest w swoim CV np. księgowy,  od którego naprawdę wiele w firmie zależy, bo zarządza on ważnymi informacjami, często kluczowymi dla Firmy – mówi rekruterka Work Express.

Zbyt „szczere” zdjęcia

Artur Ragan, rzecznik agencji Work Express dodaje, że swoistymi rodzajem szczerości, jest też sam wygląd CV. Niechlujne CV, które jest niestety zjawiskiem dość typowym też świadczy o samym kandydacie. – Często zdarza się, że kandydat nie tylko nie podaje takich informacji, jak: mail czy telefon  (co może być zwykłym niedopatrzeniem), ale np. nie podaje zakresu wykonywanych przez siebie obowiązków, czy nazw firm, w których pracował, czy też samą nazwę stanowiska, przez co rekruter musi zrobić porządny wywiad telefoniczny, aby się czegoś więcej na temat tej osoby dowiedzieć.

Do typowych błędów w CV należą też zbyt osobiste zdjęcia dołączane do aplikacji. Nie do zaakceptowania przez rekrutera jest umieszczanie mało interesujących z punktu widzenia pracodawcy zdjęć z plaży, wakacji, przy lustrze, czy fotografii w dużych formatach (często całej sylwetki) w dziwnych pozach, np. podczas jazdy na desce snowboardowej.

- Być może mają na to wpływ naleciałości z Zachodu, ale wydaje mi się, że jest to jednak bardziej polska przypadłość – mówi Artur Ragan. Dodaje, że wpływ na rozwój tego “trendu” mają z pewnością portale społecznościowe. – Ludzie nabrali pewnej swobody w zamieszczaniu swoich zdjęć w sieci i stało się to niemal standardem, być może tak również traktują CV jako rzecz, w której można umieścić jakąkolwiek swoją fotografię.

Fragmenty listu motywacyjnego kandydata na stanowisko doradcy handlowego:

„Jestem studentem prawa, szukającym stałej pracy w wiadomym celu uzyskiwania regularnych dochodów, bo przecież praca to pieniądze a pieniędzy potrzebuje każdy. Jeśli chodzi o moje cechy osobiste to, co pewnie nie zdziwi nikogo, posiadam takie, o których to zwykle pisze się w tego typu listach czyli przydatne na stanowisku na którym chciałbym u Państwa pracować czyli jako przedstawiciel handlowy (…) Powinienem jeszcze dodać że zaobserwowałem różnicę w postrzeganiu mnie sugerując się pierwszym wrażeniu i po bliższym spotkaniu czy rozmowie, po których to zwykle zyskiwałem. Chce przez to powiedzieć że warto zaprosić mnie na rozmowę. Może to trochę nieskromne ale o to chyba w tym chodzi.”

, , , , , , , ,

Brak komentarzy


Gdzie można dostać pracę marzeń?

Praca, wysokie zarobki i dobra zabawa – myślisz, że to niemożliwe połączenie? Mylisz się – coraz popularniejsze stają się oferty „pracy marzeń.” Z nimi idzie w parze nie tylko jedno stanowisko więcej, ale także (a może zwłaszcza) ogromna promocja firmy przy stosunkowo niewielkim nakładzie kosztów. Przyjrzyjmy się najciekawszym propozycjom z ostatnich lat.

“Najlepsza praca na świecie” – Rezydent Wyspy

Ta akcja była tak dobrze wypromowana, że nie sądzę, żeby ktokolwiek korzystający z mediów mógł o niej nie wiedzieć. Władze australijskiego stanu Queensland w październiku 2009 r. rozpoczęły rekrutację na stanowisko rezydenta jednej z wysp. W zakres obowiązków wchodziły: opieka nad wyspą, korzystanie ze wszystkich jej atrakcji i relacjonowanie swoich przygód na blogu. W zamian – roczne wakacje i 100.000$. Wiadomość szybko obiegła świat i nie trzeba było długo czekać na odzew zainteresowanych. Finałowe 50 video cv zostało wybrane z ponad 34.000 aplikacji. Zwyciężył Ben Southall a tu można zobaczyć, jak pracuje i pozazdrościć troszkę :)

http://www.islandreefjob.com/

Bez ruszania się z fotela – Telewizyjny odkrywca

Dla osób mniej aktywnych, ale za to równie ciekawych świata pojawiła się propozycja stanowiska Telewizyjnego Odkrywcy. Praca w komfortowych warunkach własnego salonu polegająca na oglądaniu wybranych programów i opisywaniu wrażeń na blogu. W ramach wynagrodzenia, oprócz pensji, roczny abonament Discovery Channel i różne gadżety. Do obejrzenia: „Najniebezpieczniejszym zawodzie świata” i „Brudna robota”, czyli programy z pewnością nieopisujące tego stanowiska. Chyba, że ktoś ma tendencję do spadania z fotela albo plamienia się kawą. :) Zwycięzca: Paweł Oleszczuk – oto jego „dziecko”:

http://www.telewizyjnyodkrywca.pl

Czar par – Tester podróży poślubnych

Kolejna oferta, która przyciągnęła ponad 30.000 zgłoszeń. Irlandzka firma Runaway Bride and Groom zajmująca się organizacją wesel i podróży poślubnych zaproponowała stanowisko testera nocy poślubnych. Obowiązki nie są zbyt męczące – trzeba przez pół roku podróżować po świecie i sprawdzać luksusowe hotele, znajdujące się w ofercie Biura. Relacje oczywiście opisywane w sieci. Warunek – obecność drugiej połówki. Wynagrodzenie – 20.000 EUR. Zwyciężyli Denise i Mark Duffield a ich półroczny miesiąc miodowy, choć pracowity, to – patrząc na relacje – i tak pozostanie niezapomniany.

http://www.thehoneymoontesters.com

„Daj się zepsuć” – coś dla odważnych

Gazeta Wyborcza zaoferowała pracę w swoim katowickim oddziale. Stanowisko: dziennikarz kulturalny. Obowiązki: dogłębne wykorzystanie oferty kulturalnej na Śląsku i pomoc w promowaniu tego regionu i miasta Katowice, starającego się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016r – oczywiście na blogu. W zamian: zapewnione mieszkanie, elektryczny samochód i 4.000 zł. miesięcznej pensji. Perspektywa ciągłej zabawy na koncertach, spektaklach i w klubach okazała się bardzo kusząca dla kandydatów. Z dużego grona chętnych wyłoniono jednego „pechowca” – Jakuba Janika, który „męczy się” teraz podczas różnego rodzaju imprez… Biedny Kuba… :) Poniżej jego relacje.

http://www.dajsiezepsuc.gazeta.pl

Wcale nie nudna praca w muzeum

Ostatnia wspomniana oferta jest aktualna do 11.08.2010, więc szybko trzeba się decydować. :) Muzeum Nauki i Techniki (Museum of Science and Industry) w Chicago szuka odważnej, otwartej i komunikatywnej osoby, która zamieszka od 20.10 do 18.11 w budynku Muzeum. Nie będzie ona żywym eksponatem, ale może swobodnie poruszać się po całym terenie placówki. Pracodawca ze swej strony zapewnia pełne wyżywienie i potrzebny sprzęt: aparat i komputer. Pracownik zobowiązuje się spędzać czas poznając muzealnych gości i eksponaty, dokumentować to oraz opisywać swoje wrażenia na specjalnym blogu. I byłabym zapomniała – wynagrodzenie za miesiąc harówki to bagatela 10.000$. Więcej informacji na stronie Muzeum.

http://www.msichicago.org/matm/the-details

Do dzieła!

Najczęściej przy ubieganiu się o tego typu prace wymagane jest nagranie wideo, uzasadniające, dlaczego jest się najlepszym kandydatem na dane stanowisko. Myślę, że pojawi się jeszcze niejedna tego typu propozycja, dlatego może warto już się zastanowić nad zawartością wideo cv… i ćwiczyć pisanie, żeby w razie czego być w tej dziedzinie ekspertem :)

Powodzenia wszystkim odważnym!

Katarzyna Skowronek

jobexpress.pl

, , , , ,

Brak komentarzy


Mamo znajdź mi pracę!

Zapytaj o pensję… – słychać gardłowy szept w tle rozmowy, którą rekruterka prowadzi z… mamą kandydata. Nadopiekuńcze mamy bardzo chcą pomóc, ale często przeszkadzają swoim dzieciom w znalezieniu pracy

Operator wózka widłowego po jednym dniu pracy w nowym miejscu już się tam nie pojawia. Rekruterka, która przyjmowała go na to stanowisko dzwoni, żeby dowiedzieć się, co było powodem rezygnacji. Telefon odbiera mama pana operatora i… zaczyna krzyczeć na rekruterkę: To ma być praca?! To jest jakiś obóz pracy! Syn tam musiał nosić ciężkie rzeczy!

- Nadopiekuńcze mamy, choć zdarzają się też tatusiowie, to problem, z którym mamy do czynienia coraz częściej. Rodzice często nie zdają sobie sprawy z tego, że zamiast pomagać, szkodzą w ten sposób swoim, często już dorosłym, dzieciom – mówi Aneta Nowak, specjalista do spraw rekrutacji.

Operatorze ubierz czapkę!

Joanna Grosiak pracuje w Work Express na stanowisku rekrutera od trzech lat. Wciąż bulwersuje ją, choć jednocześnie coraz mniej dziwi sytuacja, w której mama wyręcza syna w poszukiwaniu pracy.

- Mama dzwoni do nas, a synek siedzi na kanapie i ogląda mecz. Wiem to, bo w tle rozmowy słychać telewizor, a od czasu do czasu także gardłowy szept kandydata do pracy, np.: „mamo zapytaj o pensję!“. Kiedy pytam, czy syn może podejść do telefonu, mama odpowiada, że jest bardzo zajęty, albo „pracuje“ – opowiada.

Podobne sytuacje to dla rekruterów niemal codzienność. 23-letni mężczyzna, starający się o posadę operatora wózka widłowego po rozmowie kwalifikacyjnej został skierowany na badania lekarskie. Po powrocie z badań okazało się, że musi poczekać na pracę jeszcze trzy dni. Pokiwał głową i wyszedł z biura. – Po dziesięciu minutach wrócił z mamą i tatą, którzy nakrzyczeli na mnie, że każę synowi tak długo czekać na podjęcie pracy – opowiada Aneta Nowak.

Wspomina też  inną rekrutację osób do inwentaryzacji w sklepie. Do tej prostej pracy zgłosił się  chłopak, któremu brakowało kilka miesięcy do wieku 18 lat, więc potrzebował zgody rodziców na jej podjęcie. Na rekrutację przyszedł więc z rodzicami. Tata zachowywał się OK, ale mama zarzuciła rekruterkę tysiącem pytań o pracę syna. Jej nadopiekuńczość nie zdyskwalifikowała na szczęście kandydata. Chłopak do dziś pracuje przy inwentaryzacjach.

Zdarza się też, że mama walcząc o pracę dla swojej pociechy, chce „na siłę“ zrobić z niej ideał. – Pamiętam jedną taką paradoksalną sytuację. Młody kandydat przyszedł do nas z kolczykiem w uchu i wiatrem we włosach i nie był wcale zainteresowany ofertą. Na pierwszy rzut oka widać było, że to mama postanowiła go „zresocjalizować“, czyli znaleźć mu pracę. W dodatku bardziej dla spokoju własnego sumienia, niż dla niego – opowiada Joanna Grosiak.

Skrajnym przykładem nadopiekuńczości rodziców są sytuacje, w których strofują oni swoje dzieci i w obecności rekrutera mówią np.: „Ubierz się“, “Załóż czapkę“, czy: „Słuchaj! Pani do Ciebie mówi!“.

Kto komu pomaga?

Zdarza się też, że rodzic pojawia się z dzieckiem w agencji rekrutacyjnej w charakterze zarówno szukającego pracy, jak i rekomendującego.

Niedawno, w odpowiedzi na ogłoszenie o pracę w charakterze montera, w biurze Work Express pojawiło się dwóch panów. Z początku rekruterka myślała, że to koledzy, ale szybko okazało się, że to ojciec z synem. Obaj z kwalifikacjami, tyle że syn dopiero zaczynał w branży. Panowie uparli się, żeby zostać na rozmowie razem. Problem w tym, że na pytania kierowane do syna odpowiadał tata. „No przecież to robiłeś“, wspierał kandydaturę swojego syna.

Ostatecznie senior dostał inną propozycję lepszej pracy, a junior tę, po którą zgłosili się obaj panowie. – Syn z pewnością poradziłby sobie i – gdyby nie tata – zrobiłby lepsze wrażenie jako kandydat do pracy – mówi Aneta Nowak.

Innym razem do biura przyszła mama z córką. W czasie rozmowy to córka zaczęła rekomendować mamę, która była już starszą osobą i nie do końca przekonywała rekruterki, co do tego, że nadaje się na stanowisko, o które zabiega.

Córka zaczęła szczerze zachwalać mamę: że świetnie sobie radzi w nowych sytuacjach, obsługuje komputer, pracuje sprawnie pod presją czasu i stresu. – Takie szczere i otwarte polecenie jest oczywiście czynnikiem, który bardzo pozytywnie wpływa na ocenę kandydata – mówi Aneta Nowak.

Osobnym problemem związanym z brakiem samodzielności rekrutowanych młodych ludzi jest brak dbałości o poziom dokumentów aplikacyjnych. – Często spotykamy się z sytuacją, że ktoś nie wie, co dokładnie jest napisane w jego własnym liście motywacyjnym, czy CV. Pamiętam rozmowę z parą, w której chłopak przyznał się ze śmiechem: nie wiem, bo to ona to pisała. Takie podejście do sprawy może nie dyskwalifikuje kandydata, ale z pewnością działa na jego niekorzyść, bo podważa jego wiarygodność.

Rodzice wierzcie w dzieci, dzieci wierzcie w siebie!
Rekruterki Work Express radzą:

- Wiarygodność kandydata to jeden z najważniejszych faktorów, który biorą pod uwagę pracodawcy. Zastanów się, czy na pewno obecność członka rodziny na rozmowie rekrutacyjnej pomoże ci w zdobyciu pracy.

- “Musisz chcieć“ – motywacja, to jedna z podstawowych cech, którymi powinien kierować się kandydat. W przeciwnym wypadku, jeśli nie zweryfikuje go rekruter, to zweryfikuje go rynek.

- Decyzja o tym, czy chce wejść na rozmowę rekrutacyjną sam, czy  z kimś, zawsze należy do kandydata. Jeśli chcesz się wykazać, lepiej zostaw rodziców w poczekalni. Powiedz rodzicowi: możesz mnie podwieźć, ale na rozmowie dam sobie radę sam.

- Zabierz ze sobą mamę, która pracuje, będzie dla ciebie dobrą wizytówką.
- Chwal się swoimi doświadczeniami zawodowymi, nawet jeśli było to tylko kilka miesięcy w restauracji za granicą, można ten fakt przedstawić jako cenne doświadczenie zawodowe, związane z pracą z klientem, polepszeniem znajomości języka obcego.

Rada dla rodziców:

- Wierzcie w swoje dzieci! Szukanie pracy, to często pierwszy moment na drodze do samodzielności. Pozwólcie im się wykazać. Oczywiście możecie ich wspierać i doradzać im, ale nie możecie podejmować decyzji za nich.

Dawanie wszystkiego, to nie wychowanie!

Agnieszka Szwejkowska, trener rozwoju osobistego, psychoterapeuta:

“Nadopiekuńczość rodziców nie jest jakimś masowym zjawiskiem w Polsce, z pewnością jednak taki trend jest widoczny. Wielu rodziców zbyt dużo rzeczy załatwia za swoje dzieci i tym samym za mało je uczy. Tak zwane „wychowanie bezstresowe“, które jest dziś bardzo modne, może wynikać z faktu, że pokolenie dzisiejszych rodziców to ludzie, którzy bardzo dużo pracowali i teraz próbują wynagrodzić dzieciom swój brak obecności przy nich.

Dodatkowo, sami byli wychowywani bardzo rygorystycznie (ich rodzice to ludzie, którzy pamiętali jeszcze wojnę) i chcą, żeby ich dzieci miały „łatwiej“. Problem w tym, że wyłącznie zaspokajanie potrzeb dziecka i dawanie mu wszystkiego czego chce, to nie jest wychowywanie. Rodzice, którzy mają mało czasu dla dzieci, po prostu idą w ten sposób na łatwiznę.

Kiedy rodzic nie stawia granic i nic nie wymaga, dziecko nie umie stawiać sobie celów osobistych i ich realizować. Takie dzieci mogą być nadpobudliwe, agresywne (np. wobec nauczycieli) mieć problemy w szkole, a potem w pracy. Kluczem do wychowania samodzielnego człowieka jest znalezienie złotego środka między dawaniem nagród, a stawianiem zadań i karaniem, kiedy to jest konieczne.”

, , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


CV ekstremalne

Nietypowa oferta pracy wymaga też nietypowego podejścia ze strony kandydata. Zasada, którą trzeba tu zastosować jest prosta: złam wszystkie zasady!

Na łamach Gazety Wyborczej można było do niedawna znaleźć niecodzienne ogłoszenie, pod hasłem „Daj się zepsuć“. Było to zaproszenie do konkursu, który miał wyłonić kandydata do bardzo nietypowej pracy. Zwycięzcę wyłoniono niedawno. Do jego obowiązków należeć będzie m.in.: dobrze się bawić, bywać na koncertach, imprezach, w klubach, “odkrywać puls Aglomeracji Śląskiej” i codziennie opisywać swoje wrażenia i obserwacje na blogu. W zamian pracownik otrzymuje siedmiomiesięczną umowę o pracę, służbowe mieszkanie i samochód oraz wynagrodzenie: 4 tysiące złotych miesięcznie brutto. Akcja ma na celu pokazanie oblicza Śląska widzianego oczami osoby, która nigdy wcześniej tu nie mieszkała.

Oryginalność w cenie

Na rynku pojawia się coraz więcej tego typu ogłoszeń, które wymagają od kandydatów zupełnie innego podejścia i przygotowania się do rozmowy kwalifikacyjnej. W ogłoszeniu Tourism Queensland (lokalne Ministerstwo Turystyki w Australii) poszukującego zarządcy wysp w archipelagu wchodzącym w skład Wielkiej Rafy Koralowej nie było wcale niezwykłych wymagań wobec kandydata, jednak o zwycięzcy zdecydował sposób, w jaki zaprezentował się i wyróżnił spośród 36 tysięcy innych on sam, a wcześniej jego aplikacja. Kolejny przykład z Polski: jedna z firm telekomunikacyjnych poszukująca kandydatów do pracy w sprzedaży ogłosiła, że szuka „młodych wilków“. Takie ogłoszenie sugeruje, że chodzi o nietypową rekrutację i nietypowego kandydata, który będzie umiał wyjść poza standardowe myślenie o swojej pracy. Postanowiliśmy dowiedzieć się, jak podejmować takie nietypowe wyzwania zawodowe.

Zaskoczyć pracodawcę

Ben Southall, który zwyciężył w zorganizowanej przez Tourism Queensland na zasadach konkursu rekrutacji do „Najlepszej pracy świata“ zarabia dziś 25 tys. dolarów australijskich miesięcznie, a jego aplikacja była najbardziej przekonująca spośród 34,684 video-CV* nadesłanych z 200 krajów świata.

Jak przygotować aplikację, która przekona pracodawcę, że jesteśmy podjąć nawet najbardziej szalone wyzwanie zawodowe? Dewiza, którą powinniśmy się kierować w takiej sytuacji brzmi: należy odrzucić wszystkie zasady.

CV w formie krótkiego filmu? Dlaczego nie! Dołączone do aplikacji szalone zdjęcie z wakacji? Jak najbardziej! Oczywiście pod warunkiem, że będzie ono atutem i ciekawie zaprezentuje naszą osobowość.

W tego typu aplikacjach liczy się inwencja. Także z tego powodu kandydat powinien koncentrować się nie tyle na samym CV, co raczej nastawić się na niestandardowy, ciekawy, zaskakujący, może nawet trochę wariacki list motywacyjny. Nietypowy zarówno w formie (np. jako prezentacja power point, albo film), jak i w treści, który jednak jednocześnie będzie dawał pracodawcy informację o nas: dlaczego jesteśmy właściwą osobą na to właśnie stanowisko?

Kandydat do nietypowej pracy powinien więc uruchomić swoją kreatywność, a w dokumentach aplikacyjnych nie koncentrować się na swoim doświadczeniu zawodowym i przebiegu dotychczasowej kariery, ale na predyspozycjach. W przypadku ogłoszenia Gazety Wyborczej trzeba wszak udowodnić, że potrafimy się dobrze bawić.

Absolutnie dyskwalifikujące będzie tu skorzystanie z utartej formułki, typu: „znalazłem Państwa ogłoszenie zamieszczone w dniu…“ List musi być niezwykły pod względem literackim, tryskać energią i pomysłami, otwartością i entuzjazmem.

Warto ryzykować

„Odważni żyją wiecznie, ostrożni nie żyją w ogóle“, ta dewiza sprawdza się także w przypadku ubiegania się o pracę. Szczególnie o pracę nietypową. – To, czego tak naprawę poszukują pracodawcy, niezależnie od rodzaju oferty i stanowiska, to zaangażowanie i motywacja pracownika. To absolutnie kluczowe aspekty, które decydują o przyjęciu danej osoby do pracy. Przeważą nawet jeśli kandydat będzie miał niedostatki w wykształceniu, czy doświadczeniu.

Czy warto zatem np. rezygnować ze stałej pracy, albo przeprowadzać się do innego miasta, czy też podjąć wyzwanie nawet jeśli czujemy, że jest ono dla nas bardzo trudne?

– Z pewnością tak, jeśli praca jest warta ryzyka. W przypadku ogłoszenia Gazety, czy też zarządcy tropikalnych wysp, mówimy o zdobyciu nie tylko dobrego wynagrodzenia, ale też doświadczenia i rozgłosu. Te dwie ostatnie rzeczy mogą okazać się kluczem do rozwoju naszej dalszej kariery zawodowej.

Ben Southall, który pracuje już jako zarządca wysp z pewnością nie żałuje tego, że na dwuminutowym video-CV, które można obejrzeć w internecie, dał z siebie wszystko, a całą prezentację zakończył pewnym siebie stwierdzeniem: „Im your man!“ – jestem tym, kogo szukacie!

5 zasad CV ekstremalnego:
  • Zasada nr 1: Na początek zapomnij o wszystkich zasadach!
  • Zasada nr 2: Zastanów się, czy jesteś TĄ osobą? Czy na pewno masz wymienione w ogłoszeniu cechy, których oczekuje od ciebie pracodawca? Czy naprawdę chcesz zaangażować się i podjąć wyzwanie?
  • Zasada nr 3: Kreatywność na 200%. Żeby się przebić musisz się zaprezentujować. Pokaż swoją osobowość i inwencję. Stwórz list motywacyjny z polotem, nawet z elementem wariactwa.
  • Zasada nr 4: Nie koncentruj się na swoim doświadczeniu zawodowym, ale na predyspozycjach jak pomysłowość, to że w pracy chcesz się też dobrze bawić.
  • Zasada nr 5:  Pisz o tym, w czym jesteś naprawdę dobry! Nie oszukuj w CV, żeby tylko dostać pracę, która wydaje ci się atrakcyjna. Praktyka zweryfikuje jeśli udawałeś kogoś, kim nie jesteś. Aplikuj na takie stanowiska, na których naprawdę czujesz, że możesz się sprawdzić.

Podziękowania dla p.Aleksandry Wierbiłowicz-Bieleckiej za pomoc w zredagowaniu tekstu.

, , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Biznesowy dress code, czyli jak się ubierać

Dress code, pisane błędnie dress-code lub dresscode, to nic innego jak etykieta stroju. Idąc dalej – to psychologia tego, co nosimy. W biznesie określa reguły i zasady ubioru służbowego. Warto poznać jego tajniki, nie tylko w celach dobrej prezencji w biurze, ale także na czekającej nas rozmowie kwalifikacyjnej.

Jak dobrać strój pod swoją urodę, figurę, karnację, a przede wszystkim stanowisko? Jak ubrać się do pracy, tej przyszłej, jak i obecnej? Damy kilka cennych rad, najpierw jednak wyjaśnimy szerzej, czym ten dress code w ogóle jest.

Pojęcie dress code dość niedawno pojawiło się w naszej polskiej rzeczywistości kulturowej. Wcześniej oczywiście funkcjonowały zasady dobierania odpowiedniego stroju do danej okoliczności, ale dopiero współcześnie powstała masa poradników i specjalistów-stylistów (którzy na co dzień zajmują się też savoir-vivre w biznesie).

Dress code dość restrykcyjnie podchodzi do doboru stroju – nie wypada na rozmowę kwalifikacyjną „wrzucić na siebie cokolwiek”, wyraźnie jest zaznaczona granica tego, co nam wolno i tego, co nie jest wskazane (żeby nie napisać, że niedozwolone). Strój musi być dostosowany… do wszystkiego – stanowiska, polityki firmy i często widzimisię przełożonego (tutaj spotkaliśmy się raz z przypadkiem, gdy prezes dość krzywo patrzył na praktykantki przychodzące w dżinsach do biura, mimo że miały do nich skromne bluzki i eleganckie pantofle, a całość prezentowała się bardzo dobrze). Nic dziwnego – badania psychologiczne wskazują jednoznacznie, że „jak cię widzą, tak cię piszą”, a pracownicy są najlepszą wizytówką firmy; małe potknięcie w ubiorze czy w zachowaniu z ich strony, a wizerunek firmy jest wyraźnie nadszarpnięty.

Podstawowe zasady:

  • nie wolno nigdy przesadzać z biżuterią: zasada dotyczy głównie pań, ale także panów, którzy mogą czuć potrzebę eksponowania grubego złotego łańcuszka lub rzucającego się w oczy zegarka; panie mogą dobrać tylko dwa elementy biżuterii, np. łańcuszek i skromne kolczyki lub połyskujący pierścionek i broszka;
  • minimum dodatków (np. gdy masz już w ręku elegancki długopis, który przyciąga uwagę, zrezygnuj z ozdobników dłoni i nadgarstka, i nie baw się długopisem!);
  • prostota stroju i kroju (który także zamaskuje mankamenty naszej figury);
  • zgranie kolorów i ich dobre dobranie “pod siebie”.

Mowa kolorów:

  • ciemne stonowane – prestiż, powaga;
  • metaliczne – przepych i bogactwo;
  • jaskrawe – dynamizm, aktywność, nowoczesność;
  • pastelowe – finezja i delikatność;
  • niebieski – wzbudza zaufanie (często wykorzystują go stacje telewizyjne).

Decyzja o kolorze nie tylko zależna jest od naszego gustu. Osoby o większych rozmiarach niekoniecznie muszą występować w czarnym kolorze – będą profesjonalnie odbierane również w stonowanych odcieniach szarości, które nie poszerzają sylwetki. Dodatkowo kolor szary jest uniwersalny i pasuje na każdą okazję, nie tylko do biura.

Należy również pamiętać o pewnych właściwościach kolorów. Mianowicie w świetle dziennym ciemne kolory zmniejszają i oddalają, a jasne – powiększają i przybliżają. Wieczorem zaś – w sztucznym świetle – jest odwrotnie. Nie powinniśmy też stosować więcej niż dwóch, trzech kolorów na raz.

Kolory godne polecenia to: szary, ciemny, brąz, gorzka czekolada, waniliowy, bordowy, stosowana z umiarem czerń, ciemna zieleń, błękit, cała paleta beżu oraz większość pasteli.

Wskazówka: Ciekawy efekt zapewni dodanie do stroju jakiegoś elementu przyciągającego uwagę, np. w kolorze czerwonym, wtedy będzie on absorbował uwagę naszego rozmówcy, a i dzięki temu jakieś niedociągnięcia ubiorowe czy potknięcia językowe mogą pozostać niezauważone.

Zasady dla pań

Panie są w o tyle dogodniejszej sytuacji, że mogą dowolnie manipulować swoim strojem – spódnicę zamienić na spodnie, czy dobrać inne dodatki. Dodatkowo elegancko wyglądają na nich nie tylko garsonki, idealnie i profesjonalnie prezentują się w klasycznych spodniach na kant i bluzkach z kołnierzykiem, czy w eleganckiej sukience. Mają też znaczniejszą swobodę w doborze kolorów Po prostu: więcej im wolno.

Jakie kolory? Jako profesjonalne odbierane są odcienie zieleni (pomijając te odblaskowe czy jaskrawe), beże, brązy i bordo.

Błędy:

  • zakładanie „nieskromnych” bluzek, spódnic i spodni, czyli odkrywanie wszystkiego, co się ma i da, począwszy od biustu, pleców, kości ogonowej po uda (niewskazane są też bluzki na ramiączkach),

Wskazówka: Odpowiednią długość spódnicy zmierzysz, stając w pozycji wyprostowanej, z rękami wyciągniętymi wzdłuż ciała – środkowy palec u ręki nie może sięgać poza brzeg spódnicy.

  • nadmiar biżuterii i innych dodatków,
  • chodzenie w odkrytych butach; nie jest to mile widziane nawet w lecie, ale też nie przesadzajmy – jeśli jest gorąco, a stopy są zadbane, buty dobrze dobrane, nie zmuszajmy kobiet do chodzenia w botkach i rajstopach przy 40-stopniowym upale,
  • nie zakładanie rajstop, szczególnie do butów pełnych, gdzie wręcz jest to wymagane (przecież rajstopy w sandałkach nie prezentują się dobrze, szczególnie zaciemnienie i szew na palcach).
Zasady dla panów

U panów nie ma żadnych rewelacji – powinni zakładać garnitur o klasycznym i dopasowanym kroju (powinien być najciemniejszym elementem stroju), koszulę (najjaśniejszy element) i krawat. Chodzenie w samej koszuli do spodni na kant jest dobrze widziane wśród współpracowników, jednak na spotkania biznesowe należy zawsze zakładać marynarkę, którą można rozpiąć lub – gdy charakter spotkania nabierze swobodnego charakteru – nawet zdjąć i przewiesić przez oparcie krzesła. W takiej sytuacji jednak należy powstrzymać się od podwinięcia rękawów koszuli, na to możemy sobie pozwolić tylko „wśród swoich”.

Krawat nie powinien być w krzykliwych kolorach czy o odważnych wzorach. Nie wolno zakładać prezentu od kolegów, w postaci krawatu z obscenicznymi i wulgarnymi obrazkami lub na przykład postaciami z kreskówek. Krawat musi idealnie komponować się z całością – może być zgrany kolorystycznie albo być kontrastem dla całego stroju (np. niebieska koszula plus czerwony krawat).

Panowie powinni unikać białych klasycznych koszul, nadają się one bowiem na takie specjalne okazje, jak ślub, chrzciny, bankiet czy uroczysta kolacja.

Błędy:

  • zakładanie znoszonych lub potarganych podkoszulków (w bliskich kontaktach naprawdę widać, gdy ktoś ma pod koszulą wyświechtany czy dziurawy podkoszulek),
  • chodzenie w sandałach, a już szczególnie zakładanie do nich skarpet, jakichkolwiek (nie tylko białych)!,
  • rozpinanie koszul, gdy sytuacja do tego “nie dorosła”,
  • nieodpowiednio dobrana koszula,

Wskazówka: Pojedynczy mankiet powinien wystawać spod rękawa na 1 cm, podwójny – na 2 cm.

  • luzowanie krawatów, podwijanie rękawów (jak wyżej).
Rada dla wszystkich

Prostota i minimalizm zawsze zwyciężają. Najkorzystniejszymi strojami są te najprostsze, a dodatkami – te w najmniejszej ilości i nie oślepiające rozmówcę.

Ważną kwestią jest również dopasowanie kroju pod figurę, np. paniom z obfitym biustem zaleca się zakładanie bluzek z dekoltem w serek, a duży brzuszek zakryje żakiet na jeden guzik z okrągłymi połami na dole. Osoby o pełniejszej budowie powinny unikać dwurzędowych marynarek.

Budowanie wizerunku związane jest nie tylko z wiedzą na temat doboru stroju, ale także ze świadomością własnej figury.

Pamiętajmy, że to, co nosimy do firmy czy na spotkanie biznesowe, musi podkreślać nie tylko naszą osobowość. Strój powinien współgrać z wizerunkiem firmy. Można to nazwać pewnego rodzaju “mundurkiem do pracy”, który zakładamy, rezygnując z codziennego stroju, nawet jeśli jest dla nas najwygodniejszy na świecie.

Celina Dawidson

Źródła:
www.stylowamoda.pl (PDF)
savoir-vivre.wieszjak.pl

, , , , , ,

Brak komentarzy


Kompetencje miękkie w cenie

Czy nachodzi Cię czasem pytanie, dlaczego pomimo bogatego CV i posiadanej wiedzy, i doświadczenia nie udało Ci się zdobyć wymarzonej pracy? Być może zabrakło Ci umiejętności w zakresie tzw. kompetencji miękkich. Często zapominamy o ich znaczeniu, mimo że są wymieniane jako jedne z najczęstszych wymogów kwalifikacyjnych.

W odróżnieniu od kompetencji twardych, takich jak wiedza merytoryczna, wykształcenie i doświadczenie zawodowe, kompetencje miękkie są związane z naszą osobowością, generalnie: to nasze umiejętności psychospołeczne.

Kreatywne myślenie, samodzielność, aktywność, chęć uczenia się, sprawne zarządzanie czasem, czy odporność na stres są charakterystyczne dla osobistych kompetencji miękkich. Wśród społecznych (interpersonalnych) umiejętności możemy wyróżnić: sprawne komunikowanie, budowanie relacji z innymi, umiejętność pracy w zespole, identyfikację z firmą, umiejętności negocjacyjne i rozwiązywania konfliktów.

Niedostateczne umiejętności miękkie mogą prowadzić do mniejszej efektywności wykonywanych zadań, a nawet ograniczać skuteczne wywiązywanie się z zawodowych obowiązków. Dlatego pracodawcy tak znaczącą rolę przypisują właśnie cechom naszej osobowości.

Kompetencje przenośne, bo do takich należą kompetencje miękkie, są również użyteczne w nowej sytuacji zawodowej. Dzięki nim łatwiej jest nam dostosować się do zmieniających się warunków, przekwalifikować się, zmienić pracę i zaadaptować się w nowym miejscu pracy. Przez to stają się one niezbędne w efektywnym rozwoju naszej kariery.

Warto pamiętać, że podczas rozmów kwalifikacyjnych rekruterzy nie tylko weryfikują doświadczenie zawodowe kandydata, ale również sprawdzają umiejętności miękkie. Ogromną rolę odgrywa więc kontakt bezpośredni i możliwość obserwacji zachowania osoby rekrutowanej, ale do weryfikacji tych umiejętności stosowane są również specjalne testy osobowościowe i sytuacyjne.

Ze względu na rozwój Twojej kariery zawodowej i większą konkurencyjność na rynku pracy warto trenować indywidualne umiejętności w tym zakresie. Możesz skorzystać ze specjalistycznych szkoleń organizowanych przez firmy i instytucje. Przydatny w tym względzie okazuje się też self-coaching, czyli samodzielne ich doskonalenie poprzez systematyczną refleksję nad własnymi zachowaniami w tym kontekście.

Magda Topolewska

, , , , ,

Brak komentarzy


Aktywny student poszukiwany!

Jesteś studentem i nadal obce są Ci obowiązki zawodowe? Nie zapominaj, że studia powinny być czasem Twoich pierwszych kroków na rynku pracy. Jeśli chcesz być konkurencyjny, musisz szukać sposobów na zdobywanie doświadczenia jeszcze w trakcie studiów. Jednym zdaniem: żeby zaistnieć na rynku pracy trzeba się wyróżniać. A jak to zrobić? Mamy kilka pomysłów.

Praktyki

Działalność dodatkowa umożliwia poznanie rynku pracy i konfrontację swojej wiedzy i umiejętności z jego potrzebami. Po pierwsze – pozwoli Ci na zapoznanie się z dziedziną, którą znasz tylko z teorii. Dzięki niej możesz sprawdzić, czy wybrana przez Ciebie specjalizacja jest rzeczywiście tym, co chcesz robić w przyszłości. Ponadto masz szansę zapoznać się ze wszystkimi etapami rekrutacji. Napisanie CV, profesjonalna rozmowa kwalifikacyjna czy assessment center pozwalają na oswojenie się z procesem rekrutacji i uniknięcie zaskoczenia w przyszłości.

Ten rodzaj aktywności pozwala także na rozwój tzw. „kompetencji miękkich”, czyli m.in. komunikatywności, umiejętności pracy w zespole czy radzenia sobie ze stresem. To także świetny sposób na nawiązanie kontaktów z doświadczonymi pracownikami.

Warto pamiętać, że każda praktyka to także wpis do CV. Pracodawcy na pewno docenią Twoją inicjatywę i aktywność. Co ważne – praktyki często dają szansę na podjęcie pracy w firmie!

Wolontariat

Niezbędne doświadczenie można też zdobyć, zgłaszając się do wolontariatu. To szansa szczególnie dla młodszych studentów, którzy mają ograniczone możliwości pracy i praktyk. Wolontariat pozwala rozwijać umiejętności, przyczynia się do samorealizacji, umożliwia zdobycie doświadczenia. Przyszli pracodawcy na pewno docenią aktywność, bezinteresowność i zaangażowanie wolontariuszy. Jeśli jesteś zainteresowany, zajrzyj na www.wolontariat.org.pl – tam znajdziesz przydatne informacje.

Organizacje studenckie

To szansa nie tylko na pogłębianie swoich zainteresowań czy poznawanie ciekawych ludzi, ale również możliwość rozwoju umiejętności, które będziesz mógł wykorzystać w przyszłej pracy. Koła studenckie, wbrew powszechnym opiniom, nie koncentrują się tylko na działalności naukowej. Często członkowie kół organizują konferencje, warsztaty, szkolenia, panele dyskusyjne, spotkania z ekspertami czy wyjazdy naukowe. Dzięki czynnemu udziałowi w takiej organizacji, oprócz zdobywania wiedzy i pogłębiania pasji, bierzesz udział w organizowaniu różnych przedsięwzięć, które rozwijają umiejętności perswazji, pracy w zespole, zarządzania ludźmi i czasem, uczą walki ze stresem. Działalność w kole naukowym pozwala również na zdobywanie cenionych na rynku pracy doświadczeń.

Stypendia zagraniczne

Poszerzanie wiedzy z danej dziedziny, ale przede wszystkim nabycie umiejętności praktycznych to z kolei główne zalety wyjazdów na stypendia zagraniczne. Co najważniejsze: pobyt i studiowanie w innym kraju umożliwia perfekcyjne opanowanie języka obcego. Liczy się także umiejętność poradzenia sobie w nowej, nieznanej sytuacji – krótko mówiąc, to nieoceniona lekcja dla samego siebie. Studiując za granicą, poszerzysz swoje horyzonty, poznasz inną kulturę i nawiążesz nowe znajomości. A jak to się ma do Twojego potencjalnego pracodawcy? Wiadomo, że na stypendia wyjeżdżają osoby ambitne, zdolne i nie obawiające się wyzwań. A przecież takich pracowników ceni się najwyżej.

Magda Topolewska

, , , , , , , ,

Brak komentarzy


Nie rozpaczaj! Pomożemy Ci znaleźć pracę!

W dobie kryzysu (nie okłamujmy się – nagłośnionego przez media) wielu z nas staje w obliczu bezrobocia. Jedni tracą pracę, inni dopiero jej szukają. Zastanawiamy się, co tak naprawdę się liczy przy rekrutacji. Umiejętności czy wizerunek? A może znajomości?

Wysyłamy setki e-maili i zostawiamy mnóstwo CV. Cieszymy się, że spełniamy wszystkie wymagania. Myślimy, że to właśnie czy wreszcie to. A tymczasem nasze wysiłki pozostają bez odzewu. Skutek jest taki, że bijemy się z myślami, sądząc, że nikt nas nie chce. Że jesteśmy do niczego. Ręce nam opadają z bezsilności. Próbujemy usprawiedliwić tę ciszę w eterze albo tym, że pewnie ktoś lepszy dostał posadę, albo też posada była przeznaczona tylko dla znajomych.

Nie mylimy się. Specjaliści HR zgodnie przyznają, że wykształcenie i kompetencje są najmniej punktowanymi pozycjami przez pracodawcę. Dodają, że mimo ciągłego nacisku, że „dobrze napisane CV to pewna praca”, CV nie jest aż takie ważne. Poniżej prezentujemy zestawienie procentowe tego, na co najbardziej zwraca się uwagę przy ocenie przyszłego pracownika.

Co liczy się przy szukaniu pracy:

  • dobrze napisane CV – 2%
  • wykształcenie i kompetencje – 5%
  • operatywność i wytrwałość w szukaniu – 5%
  • atrakcyjny wygląd – 7%
  • doświadczenie – 12%
  • znajomości – 68%

Jak zatem znaleźć pracę, skoro nie mamy znajomości?

Na pewno nie trzeba poprzestać na kilku wysłanych CV. Wręcz powinniśmy nimi „bombardować”, odpowiadając na oferty, które nie są zgodne z naszymi preferencjami. Warto też, jeśli znaleźliśmy pracodawcę, który nas specjalnie zainteresował, szukać ofert na jego stronie internetowej czy też wysłać CV nawet wtedy, gdy nie otrzymaliśmy satysfakcjonujących wyników poszukiwań.

Jeśli zaś chodzi o list motywacyjny, warto nie wysyłać jednego szablonu. Przy ofertach pracy podawane są wymagania konkretnego stanowiska. Jeśli więc jest napisane, że poszukiwana jest osoba systematyczna, rzetelna, warto te słowa-klucze umieścić we własnym liście motywacyjnym.

Dobrą metodą jest też aktywne uczestniczenie w życiu internetowym. W Internecie mnóstwo jest portali społecznościowych oraz forów dyskusyjnych. Jest potęgą, o czym przekonują się codziennie pracodawcy, sprawdzając w nim swoich przyszłych pracowników. Zatem – udzielaj się na forach, załóż profil w portalu społecznościowym. Podkreślaj swoje umiejętności, preferencje, odbyte kursy i szkolenia.

Pamiętaj tylko o tym, że wszystko, co raz zostało „powiedziane” w Internecie, zostaje tam na zawsze. Ciekawy pracodawca może zatem od razu Cię zdyskwalifikować, trafiając w Necie na Twoją – dajmy na to – prymitywną kłótnię, na temat co było pierwsze – kura czy jajko? Codziennie dbaj o swój internetowy wizerunek, wypowiadaj się na poziomie, dbaj o czystość wypowiedzi (ortografię, składnię, styl). (Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, gdy w Internecie ukrywasz się pod nickiem, loginem, o którym potencjalny pracodawca nie ma zielonego pojęcia).

Na szkoleniach organizowanych przez Urzędy Pracy radzą, aby sporządzić listę osób, które mogą nam pomóc. Czasem wydaje nam się, że nie mamy „silnych pleców”, a tymczasem możemy się bardzo zdziwić, że pani Zosia, sprzątaczka, ma również koleżankę, która zna pana X, u którego byśmy chcieli pracować. Mało tego – może zasłyszała gdzieś, że kogoś potrzebują. Nie warto skreślać swoich znajomości, warto pytać, zagadywać i dawać do zrozumienia, że poszukujemy pracy. Prędzej czy później usłyszymy co nieco – jak nie o pracy, to ciekawe informacje o potencjalnie przyszłym pracodawcy. Nie okłamujmy się – przy rozmowie kwalifikacyjnej nie liczymy się tylko my i nasze atuty, ale również nasza wiedza na temat pracodawcy, firmy. Dlatego też zanim na nią wyruszymy, warto zapoznać się z broszurkami, informacjami (w Internecie, w gazecie). Warto wiedzieć, czym się firma zajmuje, jakie są jej produkty, jak długo istnieje na rynku.

Czy mamy pozostać bierni, gdy nie spotykamy się z odzewem na nasze CV?

Nie! Jeśli złożyliśmy CV, wysłaliśmy e-maila, po cichu dajmy kilka dni na odpowiedź. Chyba że w ofercie jest wyraźnie napisane, że odpowiadają tylko na wybrane odpowiedzi, wtedy od razu dajmy sobie spokój. W innej sytuacji przejmijmy inicjatywę: napiszmy e-maila czy też zadzwońmy, dopytując się o naszą aplikację. To drugie jest lepiej punktowane, bo możemy uzyskać więcej informacji.

Celina Dawidson

, , , , ,

Brak komentarzy


Praca dla gadułów

“Dzieńdobrypanudzwonięwsprawie…” – to najczęściej wypowiadane słowo w zawodzie telemarketera. Choć nie jest to praca trudna, to żeby sprawnie ją wykonywać, potrzeba odpowiednich predyspozycji.

Charakter klienta

Reklamowanie produktów lub usług drogą telefoniczną, zwane potocznie telemarketingiem, nie jest proste z jednej, ważnej przyczyny: każdy z rozmówców posiada inne cechy charakteru. Aby nakłonić kogokolwiek do zapoznania się z ofertą firmy, należy rozpoznać te unikalne, osobiste cechy i natychmiast się do nich dostosować. Ze sceptykami powinno się rozmawiać jak sceptyk, a mając do czynienia z osobami niecierpliwymi, nie należy tracić czasu na powolne “urabianie” klienta. Niewielu zaś potrafi streścić najważniejsze cechy produktu, jednocześnie sprawiając, że taka forma opisu będzie zachęcała do kupna. Manewrowanie między osobowościami wymaga dużego wyczucia i empatii. Czy nadajesz się do tej pracy?

Charakter telemarketera

Telemarketer powinien być osobą ambitną, a zarazem taką, którą trudno zniechęcić. Zarobki w jego zawodzie często zależą od sukcesów osiąganych w pracy, a zatem może zdarzyć się, że w gorszym miesiącu zapłata będzie znacznie niższa niż zazwyczaj. Należy wówczas pokonać zniechęcenie i nieustannie dążyć do samodoskonalenia się, pamiętając iż lepsze okresy odpłacą z nawiązką za trud.

W telemarketingu wykształcenie ma mniejsze znaczenie, niż w przypadku innych zawodów, które wykonuje się siedząc za biurkiem. Telemarketer musi przede wszystkim posiadać rzadką umiejętność przekonywania. Jeśli kiedykolwiek próbowaliście wynegocjować choćby pięcioprocentową obniżkę w sklepie z ubraniami, wiecie, że zwycięstwo w potyczce na argumenty nie przychodzi łatwo.

Osoba odbywająca codziennie dziesiątki rozmów telefonicznych musi wreszcie cechować się miłym usposobieniem. Sztuczna, wymuszona uprzejmość jest łatwa do wychwycenia i potrafi szybko zniechęcić odbiorcę. Poza tym upewnij się, że lubisz poznawać ludzi; najlepiej, jeśli jesteś gadułą. Wykonywanie pracy sprzecznej z charakterem i przekonaniami nigdy nie jest dla nikogo przyjemne, a człowiek, który nie lubi swojego zajęcia, szybko złoży rezygnację. Ostatnią, ale wcale nie najmniej ważną cechą telemarketera, jest miły głos oraz nienaganna dykcja – o ile tę drugą cechę można wyćwiczyć, na pierwszą nie ma się wpływu.

To jak, spróbujesz?

Na rynku pojawia się coraz więcej ogłoszeń o pracy w telemarketingu. W dobie kryzysu stanowią one doskonałą ofertę dla osób, które nie mają wyższego wykształcenia, ale za to potrafią z łatwością nawiązywać kontakty. Jeśli twierdzisz, że nadajesz się do tej pracy… prawdopodobnie masz rację. Jeżeli twierdzisz inaczej, a nie masz aktualnie innych perspektyw… też warto spróbować. Nie możesz nic stracić, za to zyskać – bardzo wiele.

, , ,

1 Komentarz


Po co nam agencje doradztwa personalnego?

Nie jest dziś łatwo o dobrego i zaufanego pracownika. Obecnie, jeśli firma kogoś poszukuje, to wymaga od niego wieloletniego stażu, doświadczenia w różnych sektorach, elastyczności w wykonywaniu swoich obowiązków.

Najczęściej pracę dostają ci, którzy przez cięcia stracili pracę lub chcą ją zmienić i na rynku są już od wielu lat obecni. W takiej sytuacji całkiem w tyle pozostają absolwenci i studenci ostatnich lat, którzy pomimo wyższego wykształcenia, ale z niewielkim doświadczeniem, nie są atrakcyjni zawodowo dla pracodawców.

To na nich właśnie odbija się kryzys. Czy warto dać pracę niedoświadczonemu absolwentowi szkoły wyższej? Jak sprawdzić jego umiejętności i wiedzę zdobytą podczas studiów? Samemu trudno podjąć decyzję o przyjęciu pracownika spośród dziesiątek aplikacji. Absolwenci, mimo nikłego doświadczenia, też chcą mieć szansę na dobrą pracę.

Jak dobrać tego odpowiedniego pracownika? Warto zasięgnąć rady specjalistów, którzy określą najważniejsze cechy kandydata i jego kwalifikacje. Jako pracodawca staramy się dobrać takiego pracownika, dzięki któremu nasza firma będzie przynosiła zyski. Tutaj nie tylko wiedza i doświadczenie może być jedynym czynnikiem warunkującym zyski, ale też zaangażowanie, kreatywność i inne cechy pracownika. Tę perełkę wśród innych aplikacji pomoże nam znaleźć agencja zapewniająca doradztwo personalne.

Najłatwiej wyszukać taką agencję w swoim regionie. Wpisując na przykład w oknie wyszukiwarki “Doradztwo Personalne Katowice” uzyskamy spis takich firm w naszej okolicy. Warto sprawdzić wszystkie usługi doradztwa, aby wybrać tą najlepszą. Niektóre agencje zajmują się konkretnymi branżami, można więc szukać pod frazą “doradztwo personalne Katowice budownictwo” agencję, dla której branża budownicza jest specjalnością. Wówczas mamy pewność, że naszymi interesami zajmą się specjaliści znający się na branży naszej firmy.

, , , , ,

Brak komentarzy



SetPageWidth