Posts Tagged ‘rekrutacja’
Nie klnij na rozmowie o pracę
Napisane przez: ragana w dziale Work express dnia 12 sierpień , 2010
Czerwienią się i milczą jak grób albo przeciwnie: płaczą lub klną przed rekruterem. Rozmowa kwalifikacyjna to dla wielu kandydatów spory stres. Jak mu nie ulegać?
Jak ci się k… nie podoba to wypie…! – takie i kilka innych, równie „soczystych“ zdań, popartych uderzeniem pięścią w stół, usłyszała Natalia Tomasiewicz, ekspert ds. rekrutacji agencji pracy tymczasowej Work Express od jednego z kandydatów na stanowisko kierownika budowy. Pytała o… jego styl zarządzania zespołem.
- To był jedyny raz kiedy bałam się podczas rozmowy rekrutacyjnej – przyznaje Natalia Tomasiewicz. Sytuacja była dość specyficzna, bo rekruterka, na prośbę zapracowanego kandydata, przyszła do firmy wcześnie rano i przez godzinę była z nim w biurze sam na sam.
– Wiedziałam, że budowlańcy mają swój specyficzny język, ale nie zdecydowałam się zarekomendować tego kandydata. Miał odpowiednie kwalifikacje, ale nie wiedziałam jak się zachowa podczas rozmowy z pracodawcą – wspomina ekspertka Work Express. Krewki kandydat nie zdobył zaufania rekruterki także dlatego, że wyraźnie pachniał jeszcze alkoholem, który prawdopodobnie nie wyparował z niego jeszcze od poprzedzającego rozmowę wieczora.
Rekruter to nie policjant
Wyrazy na „k“ z ust kandydata padły w karierze Natalii Tomasiewicz kilka razy. Zazwyczaj były to rekrutacje na stanowiska z branży budowlanej. Sytuacja, w której to rekruter przeżywa stres podczas rozmowy z kandydatem jest raczej nietypowa, jednak taka, w której stresuje się kandydat, to codzienność. Na drugim końcu skali „wylewności“ są technolodzy, z których najczęściej trudno wydusić jakąkolwiek odpowiedź poza „tak“ lub „nie“.
Z doświadczeń ekspertów Work Express wynika, że najbardziej stresują się starsi kandydaci, którzy mają za sobą duże doświadczenie zawodowe, ale przez całe życie związani byli z jedną firmą. Nie są przyzwyczajeni do roli kandydata na rozmowie rekrutacyjnej, reagują więc na nią stresem.
Jedną z typowych form „obrony“ w takiej sytuacji jest „granie“ osoby urażonej: – Jestem zdziwiony że zaproszono mnie na rozmowę z państwem, a nie z zarządem firmy, w której chcę pracować. Do tej pory to ja prowadziłem rekrutacje – mówi kandydat, próbując w ten sposób postawić się ponad osobą prowadzącą rekrutację. Zadaniem rekrutera w takiej sytuacji jest nie tylko przeprowadzenie rozmowy, ale też uspokojenie kandydata i przekonanie go, że rozmowa nie jest egzaminem, ani przesłuchaniem.
- Kandydatom, którzy boją się rozmowy kwalifikacyjnej, radzę, żeby odbyli ich jak najwięcej. Dzięki temu zyskają „obycie“ i dystans, który pomaga w takiej sytuacji. Radzę też, by przygotowali dobre, szczere CV, które może być podstawą do rozmowy. Rekruter nie oczekuje, że kandydat będzie wiedział wszystko na temat, w którym się specjalizuje, ale że to, co napisał w CV jest zgodne z faktami – mówi Natalia Tomasiewicz. Celem rozmowy jest przecież sprawdzenie doświadczenia zawodowego, rozmowa o sukcesach, ale i porażkach zawodowych. Tymczasem w Polsce kandydaci wciąż mówienie np. o stresujących sytuacjach w swojej pracy, traktują jak temat tabu.
M.in. dlatego czasem rekruterzy sami muszą – celowo – wywołać stres w kandydacie. – Jeśli wymaga tego stanowisko stosujemy tzw „stress interview“. Np. rekruter nie odzywa się przez 10 minut i obserwuje reakcję kandydata – opowiada ekspertka Work Express.
Kandydatka w leginsach
Zupełnie inaczej do rozmowy rekrutacyjnej podchodzą młodzi Polacy. Do biura agencji przychodzą swobodnie ubrani i czują się panami sytuacji, używając kolokwializmów i zachowując się często na granicy arogancji. – Luźna poza, panie obwieszone biżuterią, z tipsami, w leginsach, z tuniką ledwie zakrywającą pupę, w bluzeczce o rażącym kolorze. Panowie w dżinsach i swetrze, czasem nawet bluzie z kapturem – Natalia Tomasiewicz podaje skrajne przykłady, zaobserwowane podczas rozmów o pracę.
Powodem takiego podejścia do sprawy może być fakt, że młodzi ludzie chodzą często na wiele rozmów rekrutacyjnych w jednym czasie i niektórych z nich najwyraźniej nie traktują poważnie.
W karierze pani Natalii zdarzyła się też kandydatka, która przyszła na rozmowę o pracę nietrzeźwa. W czasie wywiadu osuwała się z krzesła.
Czasem osoby zainteresowane pracą traktują agencję rekrutacyjną jak telefon zaufania. Ekspertka Work Express wspomina pana, który zadzwonił do niej z Amsterdamu z pytaniem, czy w Polsce można już zarabiać 15 tys. zł. miesięcznie, bo zastanawia się nad powrotem do kraju. Kiedy usłyszał, że to zależy od kwalifikacji i stanowiska, zaczął użalać się na Polskę.
Niezbyt dobre wrażenie robią też na rekruterach osoby, które wysyłają swoje aplikacje bezmyślnie. Kiedy od jednej osoby nadsyłane jest CV na każde stanowisko, na które jest nabór,to wyraźny sygnał, że kandydat liczy po prostu na łut szczęścia, że tym razem „może się uda“, świadczy to raczej o desperacji niż przemyślanym i zmotywowanym działaniu .
Jak przekonać do siebie rekrutera?
- Przygotuj dobre i szczere CV: pamiętaj, że CV to dokument. To, co w nim napiszesz jest punktem wyjścia do rozmowy rekrutacyjnej. Unikaj ogólników np.: jestem punktualny, kreatywny itp., nie pisz o temacie swojej pracy dyplomowej – rekruterzy rzadko o to pytają, opisz swoje hobby, bo może ono stać się punktem wyjścia do ciekawej rozmowy, ale niech ono nie zajmuje 1/3 CV.
- Bądź pewien swoich kompetencji: nie musisz znać odpowiedzi na wszystkie pytania, związane z pracą na stanowisku, na które aplikujesz, ale jeśli piszesz w CV o swoich kompetencjach, spodziewaj się, że rekruter zapyta Cię o nie.
- Nie wchodź „za biurko rekrutera”: proces rekrutacji odbywa się według prostych i jasnych zasad. Pokazując rekruterowi, że jesteś ważniejszy od niego, nie wpływasz pozytywnie na jego ocenę.
- Zadbaj o swój wygląd: rekruterzy nie przywiązują aż tak dużej wagi do wyglądu kandydata, ale często robią to pracodawcy. Niedbały wygląd może „spalić“ Twoją kandydaturę w oczach pracodawcy.
- Nie klnij: wulgarne słownictwo może czasem nawet przydać się w zarządzaniu, jednak w czasie rozmowy o pracę świadczy raczej o Twoim braku wyczucia sytuacji, niż silnym charakterze.
Mamo znajdź mi pracę!
Napisane przez: ragana w dziale Work express dnia 31 maj , 2010
Zapytaj o pensję… – słychać gardłowy szept w tle rozmowy, którą rekruterka prowadzi z… mamą kandydata. Nadopiekuńcze mamy bardzo chcą pomóc, ale często przeszkadzają swoim dzieciom w znalezieniu pracy
Operator wózka widłowego po jednym dniu pracy w nowym miejscu już się tam nie pojawia. Rekruterka, która przyjmowała go na to stanowisko dzwoni, żeby dowiedzieć się, co było powodem rezygnacji. Telefon odbiera mama pana operatora i… zaczyna krzyczeć na rekruterkę: To ma być praca?! To jest jakiś obóz pracy! Syn tam musiał nosić ciężkie rzeczy!
- Nadopiekuńcze mamy, choć zdarzają się też tatusiowie, to problem, z którym mamy do czynienia coraz częściej. Rodzice często nie zdają sobie sprawy z tego, że zamiast pomagać, szkodzą w ten sposób swoim, często już dorosłym, dzieciom – mówi Aneta Nowak, specjalista do spraw rekrutacji.
Operatorze ubierz czapkę!
Joanna Grosiak pracuje w Work Express na stanowisku rekrutera od trzech lat. Wciąż bulwersuje ją, choć jednocześnie coraz mniej dziwi sytuacja, w której mama wyręcza syna w poszukiwaniu pracy.
- Mama dzwoni do nas, a synek siedzi na kanapie i ogląda mecz. Wiem to, bo w tle rozmowy słychać telewizor, a od czasu do czasu także gardłowy szept kandydata do pracy, np.: „mamo zapytaj o pensję!“. Kiedy pytam, czy syn może podejść do telefonu, mama odpowiada, że jest bardzo zajęty, albo „pracuje“ – opowiada.
Podobne sytuacje to dla rekruterów niemal codzienność. 23-letni mężczyzna, starający się o posadę operatora wózka widłowego po rozmowie kwalifikacyjnej został skierowany na badania lekarskie. Po powrocie z badań okazało się, że musi poczekać na pracę jeszcze trzy dni. Pokiwał głową i wyszedł z biura. – Po dziesięciu minutach wrócił z mamą i tatą, którzy nakrzyczeli na mnie, że każę synowi tak długo czekać na podjęcie pracy – opowiada Aneta Nowak.
Wspomina też inną rekrutację osób do inwentaryzacji w sklepie. Do tej prostej pracy zgłosił się chłopak, któremu brakowało kilka miesięcy do wieku 18 lat, więc potrzebował zgody rodziców na jej podjęcie. Na rekrutację przyszedł więc z rodzicami. Tata zachowywał się OK, ale mama zarzuciła rekruterkę tysiącem pytań o pracę syna. Jej nadopiekuńczość nie zdyskwalifikowała na szczęście kandydata. Chłopak do dziś pracuje przy inwentaryzacjach.
Zdarza się też, że mama walcząc o pracę dla swojej pociechy, chce „na siłę“ zrobić z niej ideał. – Pamiętam jedną taką paradoksalną sytuację. Młody kandydat przyszedł do nas z kolczykiem w uchu i wiatrem we włosach i nie był wcale zainteresowany ofertą. Na pierwszy rzut oka widać było, że to mama postanowiła go „zresocjalizować“, czyli znaleźć mu pracę. W dodatku bardziej dla spokoju własnego sumienia, niż dla niego – opowiada Joanna Grosiak.
Skrajnym przykładem nadopiekuńczości rodziców są sytuacje, w których strofują oni swoje dzieci i w obecności rekrutera mówią np.: „Ubierz się“, “Załóż czapkę“, czy: „Słuchaj! Pani do Ciebie mówi!“.
Kto komu pomaga?
Zdarza się też, że rodzic pojawia się z dzieckiem w agencji rekrutacyjnej w charakterze zarówno szukającego pracy, jak i rekomendującego.
Niedawno, w odpowiedzi na ogłoszenie o pracę w charakterze montera, w biurze Work Express pojawiło się dwóch panów. Z początku rekruterka myślała, że to koledzy, ale szybko okazało się, że to ojciec z synem. Obaj z kwalifikacjami, tyle że syn dopiero zaczynał w branży. Panowie uparli się, żeby zostać na rozmowie razem. Problem w tym, że na pytania kierowane do syna odpowiadał tata. „No przecież to robiłeś“, wspierał kandydaturę swojego syna.
Ostatecznie senior dostał inną propozycję lepszej pracy, a junior tę, po którą zgłosili się obaj panowie. – Syn z pewnością poradziłby sobie i – gdyby nie tata – zrobiłby lepsze wrażenie jako kandydat do pracy – mówi Aneta Nowak.
Innym razem do biura przyszła mama z córką. W czasie rozmowy to córka zaczęła rekomendować mamę, która była już starszą osobą i nie do końca przekonywała rekruterki, co do tego, że nadaje się na stanowisko, o które zabiega.
Córka zaczęła szczerze zachwalać mamę: że świetnie sobie radzi w nowych sytuacjach, obsługuje komputer, pracuje sprawnie pod presją czasu i stresu. – Takie szczere i otwarte polecenie jest oczywiście czynnikiem, który bardzo pozytywnie wpływa na ocenę kandydata – mówi Aneta Nowak.
Osobnym problemem związanym z brakiem samodzielności rekrutowanych młodych ludzi jest brak dbałości o poziom dokumentów aplikacyjnych. – Często spotykamy się z sytuacją, że ktoś nie wie, co dokładnie jest napisane w jego własnym liście motywacyjnym, czy CV. Pamiętam rozmowę z parą, w której chłopak przyznał się ze śmiechem: nie wiem, bo to ona to pisała. Takie podejście do sprawy może nie dyskwalifikuje kandydata, ale z pewnością działa na jego niekorzyść, bo podważa jego wiarygodność.
Rodzice wierzcie w dzieci, dzieci wierzcie w siebie!
Rekruterki Work Express radzą:
- Wiarygodność kandydata to jeden z najważniejszych faktorów, który biorą pod uwagę pracodawcy. Zastanów się, czy na pewno obecność członka rodziny na rozmowie rekrutacyjnej pomoże ci w zdobyciu pracy.
- “Musisz chcieć“ – motywacja, to jedna z podstawowych cech, którymi powinien kierować się kandydat. W przeciwnym wypadku, jeśli nie zweryfikuje go rekruter, to zweryfikuje go rynek.
- Decyzja o tym, czy chce wejść na rozmowę rekrutacyjną sam, czy z kimś, zawsze należy do kandydata. Jeśli chcesz się wykazać, lepiej zostaw rodziców w poczekalni. Powiedz rodzicowi: możesz mnie podwieźć, ale na rozmowie dam sobie radę sam.
- Zabierz ze sobą mamę, która pracuje, będzie dla ciebie dobrą wizytówką.
- Chwal się swoimi doświadczeniami zawodowymi, nawet jeśli było to tylko kilka miesięcy w restauracji za granicą, można ten fakt przedstawić jako cenne doświadczenie zawodowe, związane z pracą z klientem, polepszeniem znajomości języka obcego.
Rada dla rodziców:
- Wierzcie w swoje dzieci! Szukanie pracy, to często pierwszy moment na drodze do samodzielności. Pozwólcie im się wykazać. Oczywiście możecie ich wspierać i doradzać im, ale nie możecie podejmować decyzji za nich.
Dawanie wszystkiego, to nie wychowanie!
Agnieszka Szwejkowska, trener rozwoju osobistego, psychoterapeuta:
“Nadopiekuńczość rodziców nie jest jakimś masowym zjawiskiem w Polsce, z pewnością jednak taki trend jest widoczny. Wielu rodziców zbyt dużo rzeczy załatwia za swoje dzieci i tym samym za mało je uczy. Tak zwane „wychowanie bezstresowe“, które jest dziś bardzo modne, może wynikać z faktu, że pokolenie dzisiejszych rodziców to ludzie, którzy bardzo dużo pracowali i teraz próbują wynagrodzić dzieciom swój brak obecności przy nich.
Dodatkowo, sami byli wychowywani bardzo rygorystycznie (ich rodzice to ludzie, którzy pamiętali jeszcze wojnę) i chcą, żeby ich dzieci miały „łatwiej“. Problem w tym, że wyłącznie zaspokajanie potrzeb dziecka i dawanie mu wszystkiego czego chce, to nie jest wychowywanie. Rodzice, którzy mają mało czasu dla dzieci, po prostu idą w ten sposób na łatwiznę.
Kiedy rodzic nie stawia granic i nic nie wymaga, dziecko nie umie stawiać sobie celów osobistych i ich realizować. Takie dzieci mogą być nadpobudliwe, agresywne (np. wobec nauczycieli) mieć problemy w szkole, a potem w pracy. Kluczem do wychowania samodzielnego człowieka jest znalezienie złotego środka między dawaniem nagród, a stawianiem zadań i karaniem, kiedy to jest konieczne.”
Jak zaplanować szukanie pracy?
Napisane przez: ragana w dziale Work express dnia 30 październik , 2009
Szukanie pracy trzeba podzielić na kilka etapów. Najpierw należy znaleźć odpowiednią ofertę pracy, wysłać do odpowiedniej osoby CV, oraz zgodnie ze stanowiskiem skomponować list motywacyjny. Druga część to rozmowa kwalifikacyjna , na której kandydat musi zaprezentować własną osobę i przekonać pracodawcę, że jest najlepszą osobą do zatrudnienia, bo przecież nie jest jedyny na stanowisko.
Od autoprezentacji i umiejętności zdobytych podczas stażu zawodowego będzie zależeć, czy kandydat podpisze umowę z pracodawcą. Śmiało więc można stwierdzić, że rekrutacja to sztuka, której trzeba się nauczyć, bo najmniejszy błąd może zaważyć na utracie szansy zatrudnienia.
Spośród setek aplikacji rekruterzy wybiorą około piętnastu najlepszych i już tutaj warto zwrócić uwagę na to, ile może pomóc dobrze napisane CV i list motywacyjny. To od niego przecież zależy, czy kandydat zostanie zaproszony na rozmowę rekrutacyjną. Żeby przejść tą trudną drogę, trzeba się trochę napracować. Każdy krok musi być przemyślany i do każdej rozmowy kwalifikacyjnej trzeba się dobrze przygotować.
Trzeba mieć na uwadze, że rekrutacja to selekcja najlepszych, więc warto zastanowić się nad zdobytym doświadczeniem i umiejętnościami. Trzeba dobrze przemyśleć, o jakich cechach należy powiedzieć podczas rozmowy kwalifikacyjnej, żeby zostać zauważonym. Prócz merytorycznego przygotowania do rekrutacji, warto zadbać też o wiedzę praktyczną. Coraz częściej na rozmowach kwalifikacyjnych przeprowadzane są testy z różnych dziedzin, a także rozmowa w języku obcym.
Rekrutacja nie musi być stresującym przeżyciem, jeśli tylko dobrze kandydat się do niej przygotuje. Odpowiednie techniki relaksacyjne i dobre przygotowanie, powinny uczynić rozmowę kwalifikacyjną formalną rozmową, a nie stresującym przeżyciem.
Doradztwo personalne – komisja równych szans
Napisane przez: ragana w dziale Work express dnia 30 październik , 2009
W każdej większej firmie są już zatrudniani specjaliści do spraw rekrutacji lub firma korzysta z doradztwa personalnego. Zazwyczaj są to osoby po skończonych studiach na kierunku psychologia z odpowiednimi predyspozycjami do rekrutowania pracowników. Ich zadaniem jest wyłapanie „perełek”, bądź tego jednego, najlepszego spośród dziesiątek kandydatów.
Dzięki specjalistom zajmującym się rekrutacjami, firmy poszukujące pracowników mają pewność, że osoba przyjęta na nowe stanowisko będzie kompetentnym i odpowiedzialnym pracownikiem. Taka usługa nie jest droga, a przynosi wymierne korzyści. Pracodawca płaci za usługę – zyskuje pracownika, który okazuje się być najlepszym w swoim fachu. Jeśli jest najlepszy to znaczy, że firma na nim zarabia.
Z istnienia takiej usługi, jak doradztwo personalne, szczególnie powinni cieszyć się kandydaci starający się o pracę, bowiem nie tylko od doświadczenia, ale też od rozmowy kwalifikacyjnej zależy, czy obejmie dane stanowisko. Dlatego rozmowę kwalifikacyjną powinno się traktować jak egzamin. Tu trzeba przygotować się nie tylko z dziedziny, która kojarzy się z przyszłym stanowiskiem, ale trzeba być również przygotowanym na pytania psychologiczne, nie raz odbiegające od rzeczywistych spraw związanych z przyszłą pracą.
Doradztwo personalne to swoista “komisja równych szans”, tutaj mierzą się najlepsi, i wygrywa ten, który najlepiej zaprezentuje swoje umiejętności. Doradztwo personalne ma za zadanie pomóc obu stronom – zarówno firmom, jak i kandydatom. Pracodawca ma ułatwione zadanie, by przebrnąć przez żmudny proces rekrutacji, gdzie kandydatów zdarza się nawet kilkaset. Kandydaci mogą być pewni, że mają z szansę z innymi, a to czy dostanś pracę zależy tylko od ich autoprezentacji i zdobytych umiejętności.
Po czym poznasz rzetelną agencję pracy?
Napisane przez: ragana w dziale Work express dnia 28 sierpień , 2009
Jakie cechy powinna spełniać rzetelna agencja pośrednictwa pracy z perspektywy zatrudniającego i zatrudnianego? Poniżej treściwe zestawienie najważniejszych informacji, które pomogą dokonać właściwego wyboru.
Zatrudniający powinien wiedzieć, że dobra agencja:
- przeprowadza głębokie badanie potrzeb przyszłego pracodawcy,
- informuje o zasadach współpracy aby realizacja projektu nie była uciążliwa dla klienta,
- utrzymuje stały kontakt z klientem i informuje go o przebiegu projektu,
- preferuje współpracę na zasadzie wyłączności (tylko jedna agencja szuka kandydatów na dane stanowisko),
- oferuje dwie opcje płatności do wyboru: success fee i standardową płatność w ratach,
- specjalizuje się w danej branży/branżach lub współpracuje z konsultantami specjalizującymi się w realizacji projektów w danej branży,
- aktywnie szuka kandydatów (executive search),
- jest dyskretna,
- daje gwarancję (tu trzeba jeszcze sprawdzić, na jak długo a także, czy obejmuje replacement, jeśli podczas okresu gwarancji kandydat zrezygnuje z pracy),
- ma obszerną własną bazę kandydatów,
- posiada oddziały w kluczowych miastach w Polsce.
Zatrudniany powinien wiedzieć, że dobra agencja:
- realizuje projekty dla rzetelnych, renomowanych firm,
- daje dostęp do wielu ciekawych ofert pracy,
- dba o styl i klasę kontaktu oraz prowadzenia rozmów kwalifikacyjnych, profesjonalny wizerunek konsultantów,
- dotrzymuje terminów,
- informuje kandydata na bieżąco o jego statusie w procesie rekrutacji,
- jest dyskretna.
Czego najczęściej szuka potencjalny pracodawca zlecający wyszukanie pracowników agencji?
- szybkości działania,
- niskich kosztów realizacji projektu,
- dużego wyboru kandydatów rekomendowanych na dane stanowisko,
- wysokiej jakość kandydatów o niskich oczekiwaniach finansowych,
- umowy na success fee.
Co jest najważniejsze dla kandydatów, którzy szukają pracy poprzez agencje?
- dostęp do wielu ofert (“jeśli nie uda się w jednym projekcie, to może w innym?”),
- doradztwo ze strony konsultanta – wsparcie w poszukiwaniu pracy,
- profesjonalizm konsultanta – sposób prowadzenia rozmowy, terminowość, informowanie o statusie kandydata, udzielanie informacji zwrotnych, wiedza na temat obszaru kompetencji, który poddajemy weryfikacji, wiedza na temat rynku pracy, wiedza na temat danej branży.
Aleksandra Wierbiłowicz-Bielecka
Skąd się biorą rekrutacje
Napisane przez: Agnieszkaw w dziale Work express dnia 5 luty , 2009
Po co są rozmowy kwalifikacyjne? Dlaczego niektóre składają się z jednego, inne z dwóch, a jeszcze inne z kilku etapów? Czego możemy się na nich spodziewać?
Tak naprawdę podjęcie przez menedżera decyzji o zatrudnieniu pracownika jest bardzo trudne i wymaga dobrego przygotowania. Okazuje się bowiem, że błędne decyzje personalne to jedno z najpoważniejszych źródeł strat dla przedsiębiorstwa.
Zatrudnienie powinno być zaplanowane. Zarządzający organizacją dokonują stałych ocen poziomu sprzedaży i produkcji, inwestycji oraz finansów. Planują działania w tym zakresie i właśnie na tym tle dokonują decyzji personalnych. Decyzje te dotyczą wynagrodzeń, kosztów pracy, warunków, rekrutacji i redukcji personelu, wynagrodzeń i rozwoju.
Prawidłowo wykonana analiza jest skomplikowaną procedurą z zakresu ekonomii i nie będziemy jej tutaj przedstawiać szerzej. Wystarczy wiedzieć, że profesjonaliści zdają sobie sprawę z potrzeb personalnych na kilka lat przed ich faktycznym wystąpieniem. Dzięki temu, organizacja może dobrze przygotować się na przyjęcie nowego pracownika, jego pojawienie się jest sensowne i uzasadnione, wpisuje się w ogół planów rozwojowych.
Unika się sytuacji szukania kogoś bardzo szybko, a więc zatrudniania pochopnego, zatrudniania kogokolwiek. Z drugiej strony nie grozi nam też zwolnienie po dwóch tygodniach tylko z powodu nagłej refleksji przełożonych, że w zasadzie to nie jesteśmy tu wcale potrzebni.
Podstawą sformułowania konkretnych potrzeb jest odpowiedni opis stanowiska – zawiera on wyszczególnienie oczekiwanych kompetencji wraz z ich operacjonalizacją, czyli konkretnymi wyznacznikami zachowania potwierdzającymi, że cechy takie rzeczywiście dana osoba posiada. Kompetencje mają zaś zapewnić osiąganie jak najlepszych wyników na konkretnym stanowisku pracy. Powinny być sformułowane jednolicie dla wszystkich stanowisk w przedsiębiorstwie, a rozróżnienie między stanowiskami będzie dotyczyło wymaganego ich poziomu.
Kiedy odpowiednio sformułuje się opis oczekiwanych kompetencji oraz ich poziomu, łatwo będzie wybrać odpowiednie zachowania, w których mają się wyrazić i – co za tym idzie – przygotować proces rekrutacyjny tak, aby rzeczywiście dawał możliwość wybrania kandydata najodpowiedniejszego na dane stanowisko. Ważne jest również aby pamiętać – co niestety zdarza się jeszcze dosyć rzadko – że łatwiej podnieść czyjeś kwalifikacje, niż zmienić charakter.
Wynika z tego, że często wiele lepszym rozwiązaniem jest zatrudnienie kogoś o nieco niższych kwalifikacjach, ale dobrze pasującego do zespołu niż eksperta, który ma wyjątkowo trudny sposób bycia.
Kiedy pracodawca oszacuje, że w jego firmie zwiększa się liczba zadań i/lub obecnie zatrudnione osoby nie radzą sobie z nawałem obowiązków, ma do wyboru różne rozwiązania.
- Może przede wszystkim podjąć decyzję wewnątrz firmy, np. zwiększyć liczbę zadań niektórym bądź wszystkim pracownikom, dokonać korekt czasu pracy, przesunąć urlopy z czasu największego nawału pracy na okres „martwy” (a więc przeważnie z czerwca i lipca na listopad bądź marzec).
- Może też zorganizować swoim pracownikom specjalne szkolenia tak, aby podnieść ich kwalifikacje i/lub zwiększyć wydajność.
- Innym sposobem będzie przesunięcie (poziome lub pionowe) osób już zatrudnionych, na stanowiska wymagające wzmocnienia lub nowo tworzone. W tym celu warto zajrzeć do złożonych przez pracowników wniosków lub ogłosić wewnętrzny konkurs. Być może są już w planach odpowiednie szkolenia (czyli te, które wynikają z długofalowych planów rozwoju personelu, a nie z nagłej potrzeby).
Szczególnie trudnym do dobrego zrealizowania pomysłem jest tu zdecydowanie o przesunięciach pracowników. Mogą one mieć dwa kierunki: poziomy lub pionowy. W przypadku kierunku poziomego mamy do czynienia np. z przeniesieniami między działami, dotyczącymi tych samych bądź analogicznych stanowisk. Kierunek pionowy zakłada na ogół awans, choć czasem można pracownikowi zaproponować degradację, obiecując mu inne profity albo stawiając jasny komunikat: albo zwolnienie, albo….
Rekrutacja wewnętrzna ma swoje dobre i złe strony: na pewno otwiera ścieżki awansu. Pracownicy widzą, że firma stwarza perspektywy i daje możliwości. Dzięki temu zacieśniają się związki pracowników z firmą i poprawia atmosfera. Pracodawca unika wielu kosztów – dawania ogłoszeń, zatrudniania agencji rekrutacyjnej. Często też osobie awansowanej można zapłacić mniej niż tej zatrudnionej z zewnątrz. Pracownik zna dobrze firmę, więc zdaje sobie sprawę z konsekwencji wzięcia na siebie odpowiedzialności, zna też nieformalne siatki powiązań między pracownikami, co jest wiedzą bezcenną, jeśli trzeba coś załatwić. Pracodawca zna pracownika, któremu powierza nowe obowiązki, prawdopodobnie zdaje sobie sprawę z jego mocnych stron i ograniczeń. Ponadto nikt nikogo nie musi obserwować i śledzić podczas trwania okresu próbnego. Wdrożenie osoby awansowanej nie trwa zwykle zbyt długo.
Może się jednak okazać, że menedżer ma mały, a czasem wręcz żaden wybór – nie znajduje wśród pracowników nikogo odpowiedniego do objęcia wakatu. Czasem też można przy wyborze popełnić błąd, wynikający z niewłaściwych kryteriów oceny, nadmiaru lub braku sympatii do pracownika itp. Kolejny minus rekrutacji wewnętrznej może być związany z wysokimi kosztami doskonalenia osoby awansowanej.
Inną kategorią trudności są te związane z relacjami międzyludzkimi. Często o awansie marzy kilka osób, stąd rywalizacja i napięcia. Być może zespół widział na tym stanowisku inną osobę, więc ta awansowana ma mały prestiż, spada kreatywność pracowników.
Jeśli menedżer dojdzie do wniosku, że tego wszystkiego nie chce ryzykować, może zdecydować się na rekrutację zewnętrzną.
Działanie takie zapewnia dopływ świeżej krwi do firmy, a więc nowych pomysłów, idei, praktyk, kontaktów. Potencjalnie można liczyć na zainteresowanie wielu kandydatów, a więc duży wybór. Unikamy konfliktów związanych z niezadowoleniem pracowników z czyjegoś awansu i rywalizacją. Nowy pracownik, zwłaszcza na stanowisku menedżerskim, nie ma żadnych zobowiązań wobec już pracujących, nie jest związany niepisanymi zależnościami. Jest za to często bardzo lojalny wobec pracodawcy, zwłaszcza w okresie próbnym, kiedy będzie się decydowało jego ewentualne dalsze zatrudnienie.
Można również traktować rekrutację zewnętrzną jako reklamę – otoczenie dowiaduje się, że w firmie dobrze się dzieje, skoro może pozwolić sobie na zatrudnianie nowych osób. Dodatkowo, jeśli np. treść ogłoszenia jest wyszukana i ozdobna, zawiera informacje o wysokich wymaganiach wobec kandydatów, czytelnicy są skłonni wierzyć, że poszukiwani są najlepsi fachowcy. Osoba zatrudniana z zewnątrz zwykle łatwiej zdobywa autorytet u współpracowników (nikt do końca nie wie, kto to jest i co ma w zanadrzu), czasem ma też mniejsze oczekiwania finansowe niż ktoś już pracujący i na przykład zdający sobie sprawę z trudnej sytuacji firmy.
Minusem rekrutacji zewnętrznej są jej wysokie koszty – trzeba umieścić ogłoszenia lub zapłacić firmie specjalizującej się w poszukiwaniu i weryfikacji kandydatów. Proces taki zajmuje sporo czasu, wymaga dużego nakładu pracy. Na niektóre stanowiska trudno po prostu znaleźć kogoś odpowiedniego – czy to ze względu na unikalność kwalifikacji, specyfikę zespołu czy niemożność zaoferowania odpowiednio wysokiego wynagrodzenia.
Jeśli wprowadza się nowego pracownika do bardzo zgranego zespołu, bez konsultacji z jego członkami, może się zdarzyć, że nie zostanie on zaakceptowany, z tej tylko przyczyny, że “został przyniesiony w walizce”, co oczywiście skutkuje pogorszeniem klimatu. W rekrutacjach zewnętrznych – praktycznie na każde stanowisko – możemy natknąć się również na tzw. kandydatów pozorantów – osoby, które świetnie prezentują się podczas spotkań, natomiast tak naprawdę nie sprawdzą się później w pracy. Wcześniejsze ich zidentyfikowanie jest bardzo trudne, czasem wręcz niemożliwe.
Widzimy więc, że coraz częściej rekrutacja nie jest tylko widzimisię pracodawcy – wpisuje się w całościową wizję i strategię firmy. Nam, jako pracownikom, daje to poczucie uczestnictwa z rozwoju firmy i możliwość wpływu na własną karierę.
Katarzyna Krawczyk-Szczepanek