Posts Tagged ‘rynek pracy’

Jak pomysłowo szukać pracy?

Tak zwane spowolnienie gospodarcze wyraźnie wpłynęło na rynek pracy zmniejszając zatrudnienie i zmieniając model zarządzania zasobami ludzkimi. Jednakże każdy kryzys niesie ze sobą powiew świeżości i nowych pomysłów. Wygrywają ci, który potrafią w tym zauważyć swoją szansę.

Determinacja młodych ludzi przejawia się coraz częściej w niestandardowych metodach poszukiwania pracy, często wręcz bardzo niestandardowych… Wiadomo, że nie w każdej branży kreatywna aplikacja zaowocuje zatrudnieniem, lecz video CV, prezentacje multimedialne i specjalne strony www nie zaskoczą już nikogo. Dając możliwość lepszej autoprezentacji są coraz częściej wykorzystywane, również w „tradycyjnych” branżach. Tam gdzie liczy się pomysłowość i kreatywność (np. branża reklamowa, media, szeroko pojęty marketing i PR) trzeba przedstawić siebie, jako osobę myślącą „out of the box”, czyli wychodzącą poza ramy standardowych modeli zachowań, działań i schematów. Na szczęście dowodów potwierdzających tezę, iż pomysłowość ludzka nie zna granic nie brakuje. Od zdjęć w obroży, które mają podkreślić wierność i oddanie, (Badania PARP udowadniają, że wciąż są to najbardziej pożądane przez pracodawców w Polsce cechy pracownika) po wystawianie przez kandydatów posiadanych kompetencji na aukcjach internetowych.

Kreatywny Outdoor i odrobina szumu

Naprzeciwko głównego wejścia do siedziby Ogilvy w Cordobie (Argentyna), Laura Holzmann przygotowała niespodziankę – zamówiła u lokalnego artysty grafitti na ścianie, przedstawiające jej autoportret usiłujący wejść przez drzwi do agencji. Obok widniał napis „chcę wejść” oraz adres www. Zdziwienie pracowników Oglivy było tak wielkie, że Laura miała telefon następnego dnia rano. Niestety, po rozmowie kwalifikacyjnej ostatecznie nie otrzymała propozycji pracy.

Radek Gołąb, właściciel Enjoy Group, podsumowuje, iż, „Taka akcja jest dobra żeby zwrócić na siebie uwagę, później na rozmowie kwalifikacyjnej już trzeba polegać na swoim doświadczeniu i wiedzy, bo nikt nie przyjmie do pracy człowieka, który zrobił fajną 1 akcję, ale nie ma wystarczających kompetencji.”

Przykładem z naszego podwórka jest pomysł Łukasza Jakubiaka. Zawiesił on ogromne CV i list motywacyjny przy wejściu do siedziby wymarzonego pracodawcy. Jak sam później komentował; warto było pomarznąć o godzinie piątej rano przy -20 stopniach… „Wielki format” nie wystarczy jednak, aby przekonać pracodawcę. Informacje o szukaniu pracy pojawiają się na billboardach od dawna, nawet plakaty z CV bywają rozlepiane na mieście. Dlatego Łukasz postawił na szum w mediach, dzięki dużemu zainteresowaniu pojawił się m.in. w „Dzień dobry TVN”,a artykuł o nim został opublikowany przez Wirtualną Polskę. To spowodowało, że mógł przebierać w ofertach pracy.

Wykorzystanie portali społecznościowych

Naturalnym miejscem do poszukiwania pracy za pomocą Internetu są portale pracy, jak np. Jobexpress.pl, oraz portale networkingowe jak np. Goldenline i Linkedin a Osób, które szukają wsparcia internautów jest sporo. Prawdopodobnie najbardziej spektakularna próba wykorzystania facebooka w tym celu to odpowiedź na konkurs ogłoszony przez agencję Brainshake.

Szczepan Bentyn, 23-letni absolwent teologii stworzył iście filmowy scenariusz, który wyreżyserował za pomocą social media. Profil na Facebooku „Chcę żeby Szczepan pracował dla Brainshake” zyskał ponad 1237 osób wspierających, które kliknęły „lubię to”, a specjalna strona opisującą jego działania http://www.tajny-plan-zdobycia-posady-w-brainshake.pl/blog/ zawierała szczegółowy plan działań, wypowiedzi i plakaty filmowe ze Szczepanem w roli głównej. Niestety, mimo, że 1237 rekomendacji „dołączonych do CV” robi wrażenie – nie wygrał konkursu,

„Akcje tego typu (angażowanie poparcia społeczności) mogą pomóc w otrzymaniu oferty pracy” – opiniuje Przemysław Komorowski, Community Manager (przemekkomorowski.pl). „Nie sądzę natomiast, aby ktoś otrzymał zatrudnienie tylko dlatego, że poparło go tysiąc osób (chociaż to zależy, jaka praca). Zamiast działań skupiających się na autopromocji, wolałbym zobaczyć akcje, które np. wspierają lokalne inicjatywy, pomagają NGO itp. Bardziej efektywne będzie wykazanie się przez kandydata kreatywnością przy realizacji określonego projektu.”

Linki sponsorowane – proste, tanie i skuteczne

6 dolarów, kilka minut czasu i wymarzona praca na wyciągniecie ręki. Przepis, który zaprezentował Alec Brownstein to praktyczne wykorzystanie narcyzmu. Wykupił linki sponsorowane, targetowane na dyrektorów kreatywnych największych agencji reklamowych. Kiedy więc Gerry Graf (Saatchi&Saatchi), David Droga (Droga5), Tony Granger, Ian Reichenthal i Scott Vitrone (Y&R) wpisywali do wyszukiwarki swoje nazwiska, wyskakiwał im boks z hasłem w stylu: „Hey, Ian Reichenthal. Googling yourself is a lot of fun. Hiring me is fun, too.” i linkiem do strony www.alecbrownstein.com. Po upływie kilku miesięcy został zaproszony na 4 rozmowy, oraz ostatecznie otrzymał 2 oferty pracy. Alec pracuje w Y&R New York a za swój projekt otrzymał już cztery nagrody: Gold Pencil, Silver Pencil, Clio i Young Gun of the Month.

Czy to wystarczy?

W większości przypadków wystarczy dobrze i schludnie zredagowany dokument, ewentualnie wsparty rozmową telefoniczną. Jeżeli obecność w social media kreuje wizerunek kandydata jako osoby aktywnej i posiadającej doświadczenie, również może wpłynąć na decyzje o zatrudnieniu. Headhunterzy przyznają, że wyróżniające się CV przyciąga uwagę i czasem jego właściciel zatrudniany jest od zaraz. Jednak najważniejsza pozostaje rozmowa kwalifikacyjna, gdzie sprawdzona zostaje wiedza i faktyczne umiejętności. Trzeba „odrobić zadanie domowe”, dowiedzieć się możliwie dużo informacji o firmie oraz zaprezentować siebie jako wartościowego pracownika.

więcej na ten temat: http://www.jobexpress.pl/artykul/23/Rozmowa-kwalifikacyjna-porady

Kreatywne CV też powinny być tworzone według reguł

Podstawową zasadą jest niedopuszczenie do przewagi formy nad treścią i zachowanie przejrzystości. „Kreatywność jest jak znajomość języka obcego – pozwala na komunikację, lecz trzeba mieć co komunikować” – należy pokazać, że posiada się kompetencje, które będą przydatne lub wręcz kluczowe dla pracy a dla pracodawcy będą obietnicą zysku. Jeżeli aplikacja jest adresowana np. do wydawcy gier komputerowych – najlepiej wysłać napisaną przez siebie grę, gdy celem jest dział promocji – można zorganizować wydarzenie i zadbać o obecność w mediach. Jeżeli przyszła praca ma dotyczyć obszaru social media – najlepiej „powołać do życia” jakąś ideę, która będzie skupiać wokół siebie społeczność, pozwalając na interakcje umożliwiającą oderwanie się i wywołującą uśmiech.

„Należy dopasować nowatorską formę aplikacji do stanowiska o które się ubiegamy” – komentuje Paweł Książek, Product Manager w znanym wydawnictwie gier komputerowych. „U nas przejdzie aplikacja w formie komiksu lub animacji na pewne stanowiska, ale to specyfika branży, zresztą zbytnie udziwnianie aplikacji też nie za dobrze świadczy o kandydacie”

Ważna jest spójność przekazu i działań, a głównym celem powinno być pokazanie iż posiadamy kluczowe dla pracy umiejętności. Samo zrobienie wrażenia to w takim wypadku za mało, rodzaj i jakość szumu, który wywołają działania kandydata muszą być dopasowanie do profilu pracy, o którą się ubiega.

publikacja za zgodą www.jobexpress.pl

, , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Gdzie można dostać pracę marzeń?

Praca, wysokie zarobki i dobra zabawa – myślisz, że to niemożliwe połączenie? Mylisz się – coraz popularniejsze stają się oferty „pracy marzeń.” Z nimi idzie w parze nie tylko jedno stanowisko więcej, ale także (a może zwłaszcza) ogromna promocja firmy przy stosunkowo niewielkim nakładzie kosztów. Przyjrzyjmy się najciekawszym propozycjom z ostatnich lat.

„Najlepsza praca na świecie” – Rezydent Wyspy

Ta akcja była tak dobrze wypromowana, że nie sądzę, żeby ktokolwiek korzystający z mediów mógł o niej nie wiedzieć. Władze australijskiego stanu Queensland w październiku 2009 r. rozpoczęły rekrutację na stanowisko rezydenta jednej z wysp. W zakres obowiązków wchodziły: opieka nad wyspą, korzystanie ze wszystkich jej atrakcji i relacjonowanie swoich przygód na blogu. W zamian – roczne wakacje i 100.000$. Wiadomość szybko obiegła świat i nie trzeba było długo czekać na odzew zainteresowanych. Finałowe 50 video cv zostało wybrane z ponad 34.000 aplikacji. Zwyciężył Ben Southall a tu można zobaczyć, jak pracuje i pozazdrościć troszkę :)

http://www.islandreefjob.com/

Bez ruszania się z fotela – Telewizyjny odkrywca

Dla osób mniej aktywnych, ale za to równie ciekawych świata pojawiła się propozycja stanowiska Telewizyjnego Odkrywcy. Praca w komfortowych warunkach własnego salonu polegająca na oglądaniu wybranych programów i opisywaniu wrażeń na blogu. W ramach wynagrodzenia, oprócz pensji, roczny abonament Discovery Channel i różne gadżety. Do obejrzenia: „Najniebezpieczniejszym zawodzie świata” i „Brudna robota”, czyli programy z pewnością nieopisujące tego stanowiska. Chyba, że ktoś ma tendencję do spadania z fotela albo plamienia się kawą. :) Zwycięzca: Paweł Oleszczuk – oto jego „dziecko”:

http://www.telewizyjnyodkrywca.pl

Czar par – Tester podróży poślubnych

Kolejna oferta, która przyciągnęła ponad 30.000 zgłoszeń. Irlandzka firma Runaway Bride and Groom zajmująca się organizacją wesel i podróży poślubnych zaproponowała stanowisko testera nocy poślubnych. Obowiązki nie są zbyt męczące – trzeba przez pół roku podróżować po świecie i sprawdzać luksusowe hotele, znajdujące się w ofercie Biura. Relacje oczywiście opisywane w sieci. Warunek – obecność drugiej połówki. Wynagrodzenie – 20.000 EUR. Zwyciężyli Denise i Mark Duffield a ich półroczny miesiąc miodowy, choć pracowity, to – patrząc na relacje – i tak pozostanie niezapomniany.

http://www.thehoneymoontesters.com

„Daj się zepsuć” – coś dla odważnych

Gazeta Wyborcza zaoferowała pracę w swoim katowickim oddziale. Stanowisko: dziennikarz kulturalny. Obowiązki: dogłębne wykorzystanie oferty kulturalnej na Śląsku i pomoc w promowaniu tego regionu i miasta Katowice, starającego się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016r – oczywiście na blogu. W zamian: zapewnione mieszkanie, elektryczny samochód i 4.000 zł. miesięcznej pensji. Perspektywa ciągłej zabawy na koncertach, spektaklach i w klubach okazała się bardzo kusząca dla kandydatów. Z dużego grona chętnych wyłoniono jednego „pechowca” – Jakuba Janika, który „męczy się” teraz podczas różnego rodzaju imprez… Biedny Kuba… :) Poniżej jego relacje.

http://www.dajsiezepsuc.gazeta.pl

Wcale nie nudna praca w muzeum

Ostatnia wspomniana oferta jest aktualna do 11.08.2010, więc szybko trzeba się decydować. :) Muzeum Nauki i Techniki (Museum of Science and Industry) w Chicago szuka odważnej, otwartej i komunikatywnej osoby, która zamieszka od 20.10 do 18.11 w budynku Muzeum. Nie będzie ona żywym eksponatem, ale może swobodnie poruszać się po całym terenie placówki. Pracodawca ze swej strony zapewnia pełne wyżywienie i potrzebny sprzęt: aparat i komputer. Pracownik zobowiązuje się spędzać czas poznając muzealnych gości i eksponaty, dokumentować to oraz opisywać swoje wrażenia na specjalnym blogu. I byłabym zapomniała – wynagrodzenie za miesiąc harówki to bagatela 10.000$. Więcej informacji na stronie Muzeum.

http://www.msichicago.org/matm/the-details

Do dzieła!

Najczęściej przy ubieganiu się o tego typu prace wymagane jest nagranie wideo, uzasadniające, dlaczego jest się najlepszym kandydatem na dane stanowisko. Myślę, że pojawi się jeszcze niejedna tego typu propozycja, dlatego może warto już się zastanowić nad zawartością wideo cv… i ćwiczyć pisanie, żeby w razie czego być w tej dziedzinie ekspertem :)

Powodzenia wszystkim odważnym!

Katarzyna Skowronek

jobexpress.pl

, , , , ,

Brak komentarzy


Klucz do sukcesu, czyli monitoring rynku pracy

Poszukując pracy, nierzadko łapiemy się na tym, że nie do końca rozumiemy, kogo poszukuje się w gąszczu ogłoszeń. Dzieje się tak z dwóch powodów: mamy problemy z językiem angielskim (a to w tym właśnie języku tworzona jest nomenklatura większości stanowisk korporacyjnych), a jeśli domyślamy się nawet o jakiego typu stanowisko chodzi, nie potrafimy sprecyzować obowiązków z nim związanych. Zdarza się jednak i tak, ze mamy do czynienia z zupełnie nowymi zawodami, „szytymi” na miarę XXI wieku.

Pan Hubert, czyli kreatywność na krawędzi legalności

Gdy skandalizująca powieść Michała Witkowskiego „Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej” zagościła na deskach Teatru Śląskiego, udałam się niezwłocznie zobaczyć spektakl w reżyserii Jarosława Tumidajskiego. Główny bohater, a zarazem narrator, pan Hubert znany również jako Barbara Radziwiłłówna, działa na Śląsku na przełomie lat 80. i 90. To po części małomiasteczkowy biznesmen, a po części drobny mafioso. Jeszcze za PRL-u wchodzi na pół legalne ścieżki zarobku: handluje wszystkim, włącznie z kradzionymi chryzantemami, jest też właścicielem kina, oferującego filmy wideo oraz budki z zapiekankami (daleką od zachowywania standardów BHP). Prowadzi ciemne interesy w swoim lombardzie, jest cinkciarzem i egzekutorem długów. To człowiek–instytucja na miarę powikłanych lat transformacji, końca socjalistycznego ustroju w Polsce oraz kształtowania się nowych zasad kapitalizmu. Niepewne czasy wymagały od pana Huberta niezwykłej kreatywności i pomysłu na siebie. Jego pazerność i chęć ustawienia się w życiu, wykorzystania ogólnego bałaganu dla wzbogacenia się, wywołują gorzki uśmiech na twarzy czytelnika lub widza. Rozliczne interesy bohatera doprowadzają go w końcu do bankructwa. Jego pogmatwana osobowość nadaje i dziełu literackiemu, i teatralnemu, znamion groteski i staje się przyczynkiem do rachunku sumienia, mitu oraz przeszłości.

Kryzys, czyli gotowi na wszystko

Piszę o tym wydarzeniu  kulturalnym nie bez powodu. Kryzys stał się ulubionym tematem mediów i mówi się o nim w bodaj każdym kontekście. Zmniejszyła się dynamika rynku pracy i wiele osób kombinuje, aby zatrudnienia nie stracić, w ogóle je zdobyć lub – a jakże!- awansować. Co więcej, sytuacje takie jak ta, naznaczone brakiem stabilności społeczno-gospodarczej, od wieków dawały pole do popisu wszelakim „panom Hubertom”. Niemniej warto podkreślić elastyczność osób pokroju Barbary Radziwiłłówny z Jaworzna Szczakowej. Zmieniające się warunki życia, postępujące technologie, rotacje na politycznym szczycie – to zasadnicze powody znikania, trwania czy rodzenia się pewnych zawodów. Zapotrzebowanie na konkretnych fachowców, specjalistów, kierowników, podlega przewidywalnym w pewnym stopniu, trendom rynku pracy. Bezcenna w każdym czasie jest wszechstronność kandydata lub pracownika oraz ich nieustająca gotowość do podnoszenia kwalifikacji lub do przekwalifikowania się w razie konieczności.

Po angielsku, czyli lepiej?

Niedługo przed wstąpieniem Polski do UE, Rządowe Centrum Studiów Strategicznych wyodrębniło te obszary gospodarki, które rozwijać się będą najdynamiczniej. Zaliczono wówczas do nich: informatykę, telekomunikację, biotechnologię, ochronę środowiska eksploatację morza i dna morskiego, obsługę procesów integracji regionalnej, nowoczesne operacje finansowe, e-banking, e-commerce, domową opiekę zdrowotną nad osobami niepełnosprawnymi, nieuleczalnie chorymi i starszymi, przemysł rozrywkowy, edukację.

Dziedziny te, powiązane w dużej mierze z wejściem międzynarodowych koncernów na polski rynek, wprowadziły anglojęzyczne nazewnictwo większości stanowisk pracy. Jest to wynik zarówno mody, umiędzynaradawiania się marek, obowiązku znajomości tego języka w przypadku pracy w zagranicznej firmie i konieczności porozumiewania się ze współpracownikami oraz kontrahentami. Zagraniczne nazewnictwo, jak wykazują liczne badania socjolingwistyczne, ma też inną funkcję: jako swoisty eufemizm podnosi prestiż stanowiska, nobilitując je, dodając mu ważności i fachowości.

Dochodzi jednak do tego, że osoby poszukujące pracy, miewają wyraźny problem z rozszyfrowaniem nazwy stanowiska, umieszczonego w ogłoszeniu. Jeśli zaś wiedzą, o jakie stanowisko chodzi, to nie do końca są w stanie sprecyzować zakres obowiązków je charakteryzujących. Może być i tak, że mamy do czynienia z zupełnie nowym zawodem, dotąd rzadko spotykanym na rodzimym rynku i potrzebujemy wyraźnego opisu, na czym polega tego typu praca. Nawet jeżeli takie kwestie mogą się wydać pracodawcy błahe, na dłuższą metę okazują się mieć duże znaczenie: na ogłoszenia nie aplikują osoby spełniające kryteria, bo pracodawca zbyt słabo zdefiniował, kogo tak naprawdę poszukuje. Wskazane byłoby zatem podawanie nazwy angielskiej i jej polskiego odpowiednika lub dokładne opisanie stanowiska, np. Business Development Manager – menedżer ds. rozwoju, Business unit manager (BU manager) – kierownik oddziału, Chief Accountant – główny księgowy. Będzie to korzystne dla obydwu stron.. I tak, choćby Chief Knowledge Officer (CKO), czyli dyrektor ds. zarządzania wiedzą, to młoda funkcja wyodrębniona w Stanach dopiero na początku lat 90. CKO ma za zadanie zaplanować i wdrożyć system przekazywania wiedzy w firmie i poza nią. Musi zadbać również o techniczną infrastrukturę informacyjną firmy (internet, ontranet, tematyczne bazy danych). Gdy zaś dane przedsiębiorstwo ma charakter wielokulturowy, CKO ma za zadanie tworzyć platformę porozumienia i współpracy ponad różnicami etnicznymi, a także językowymi.

Nowe zawody, czyli wąskie specjalizacje i rynkowe nisze

Tym bardziej, że nowych (czasem nietuzinkowych) zawodów nie brakuje. Wraz z podnoszeniem standardów życia rozwija się branża usług dla zwierzaków. Hotele dla zwierząt, salony piękności dla pupili, a także zwierzęce usługi pogrzebowe. I tak już nie tylko studenci mogą dorobić jako dog-sitter lub cat-sitter, ale istnieje osobna profesja poświęcona w całości dbaniu o wygląd pupila. Groomer, bo o nim mowa,  jest osobą, która ma dbać o urodę psów. Odpowiada za kompleksową pielęgnację pupili (czesanie, strzyżenie, obcinanie pazurów). W Polsce dopiero raczkuje również zawód tresera psów, a zapotrzebowanie jest spore i warunki finansowe przyzwoite. Co raz popularniejsza staje się także profesja zoopsychologa – behawiorysty. Jest to doradca, który pomaga właścicielowi, opiekunowi zwierzęcia stworzyć dobrą relację pomiędzy nim a zwierzęciem oraz zredukować niepożądane zachowania pupila. Wspomaga wybór zwierzaka, jego wychowanie i socjalizację.

Zestresowane społeczeństwo, oprócz bycia bliżej natury poprzez kontakt ze zwierzętami, coraz częściej relaksuje się u terapeuty oddechowego. Nastawiać się bardziej pozytywnie możemy także u wróżbity, refleksologa, radiestety, astrologa i bioenergoterapeuty, które to zawody zostały juz oficjalnie wpisane na listę profesji. Tym, którzy chcą poprawić własny wizerunek, a maja problem z robieniem zakupów może przydać się rada personal shoppera. Osobom niepełnosprawnym oraz starszym pomagają specjaliści od hipoterapii, dogoterapii czy felinoterapii. W branży edukacyjnej z kolei nie brak teletutorów, organizacje pozarządowe wspierają fundraiserzy, piszący wnioski i pozyskujący fundusze na projekty non-profit. Niewyczerpanym źródłem pomysłów na nowe specjalizacje zawodowe jest niewątpliwie Internet. Branża informatyczna wchłania  testerów gier, infobrokerów, traffic managerów (śledzących ruchy użytkowników sieci na danej  stronie internetowej), screendesignerów (projektujących układy ekranów w programach komputerowych i grach). Pełne ręce roboty, szczególnie w e-bankingu, ma antyhaker.

W nieco większe zdumienie mogą wprawić zwykłego zjadacza chleba (ale nie pracowników portali związanych z aktywnym poszukiwaniem pracy) profesje testera instalacji sanitarnych, łapacza kur, montażysty dzwonków, fileciarza ryb białych, operatora wiertarki horyzontalnej, specjalisty od wytyczania tras przewodów, rozbieracza drabin, czy wreszcie zawijacza kiełbas. Na liście nowych zawodów zagościć mają także juhas i baca. Globalna wioska wytworzyła warunki do pracy dla menedżerów wielokulturowości. Wciąż wiele emocji i kontrowersji wzbudza stanowisko specjalisty ds. klonowania. Koszmarem, szczególnie tych nierzetelnych pracowników różnych firm, są pojawiający się znienacka „tajemniczy klienci”. Badają jakość wykonywanej pracy i zgłaszają do kierownictwa firmy raporty o niedociągnięciach personelu.

Szansa na dobra pracę, czyli ciągły monitoring rynku pracy

W wielu przypadkach zastanowić należałoby się, czy mamy do czynienia z nowymi zawodami, czy tylko z wąskimi specjalizacjami w ramach znanych nam już profesji. Aktualizowanie oficjalnego spisu zawodów ma miejsce w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej średnio raz na dwa lata (w 2007 roku zawierał 1770 pozycji). Zawodów-kandydatów do figurowania w rejestrze nie brakuje, co dowodzi elastyczności społeczeństwa oraz kreatywności w poszukiwaniu zatrudnienia. Przy tym trzeba zaznaczyć, że angielska nomenklatura towarzyszy zarówno zawodom powstającym w odpowiedzi na rzeczywiste zapotrzebowanie społeczno-ekonomiczne, jak i tym, dla których ciężko jest sprecyzować rodzimy ekwiwalent.

Kryzys skłonił już ponad milion Polaków do pracy na dwa etaty. Z reguły takie rozwiązanie wybierają pielęgniarki, lekarze oraz nauczyciele. Konkurencyjność na rynku pracy sprowadza się dziś do wszechstronności, wycelowaniu w niszową profesję lub gotowości do podnoszenia kwalifikacji lub ewentualnej zmiany branży.

Rozwój technologii, wzrost migracji, starzenie się społeczeństw, wzrost poziomu edukacji obywateli, trendy biznesowe i konsumenckie obligują współczesne społeczeństwa do ciągłego monitorowania ruchów w obszarze rynku pracy oraz niezwłocznej reakcji na nie. Minęły bowiem złote czasy zasady „czy stoi, czy leży – tysiąc złotych się należy”, a kreatywność na kształt działań pana Huberta ostatecznie doprowadzi nie gdzie indziej, jak tylko do smutnego finału.

Anna Ciepiel

Źródła:

Pełen wykaz „zawodów przyszłości”:

http://www.pollub.pl/0pliki/nowe_zawody_CRC-5758479A.pdf

http://www.wup.lublin.pl/wup/foty/fckeditor/File/ciz/poradnictwo/kluby/nowe_zawody.html

www.kig.pl/doc_pdf/renowator/e-mentor.doc

http://www.doradztwozawodowe.pdg.pl/sz/Nowe%20zawody%20przyszloscia%20rynku%20pracy.pdf

http://praca.wp.pl/kat,18459,title,Nowe-rokujace-zanikajace-czyli-o-zmianach-jakim-podlegaja-zawody,wid,1659168,wiadomosc.html

http://www.spis.pl/s/id,4064,Nowe-zawody-na-rynku-pracy

http://anianowezawodyy.bloog.pl/

, , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Pakiet pogrzebowy, implanty i słodka zemsta

Kryzys wyzwala w pracodawcach i pracownikach niezwykle intensywne zachowania twórcze. Zaś w tych zwolnionych- chęć zemsty, nawet w najbardziej niekonwencjonalny sposób.

Kryzys obejmie kolejne 6 do 8 lat

Niezaprzeczalnie trwa kryzys zatrudnienia. Jak informuje Juan Somavia, dyrektor generalny Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP), taka sytuacja może się utrzymać przez najbliższe 6 do 8 lat. Zwracając się do przedstawicieli rządów, pracodawców oraz związków zawodowych, obradujących w Genewie, postulował przyjęcie Ogólnoświatowego Paktu Zatrudnienia (powstałego w wyniku konsultacji trójstronnych). Zdaniem Somavii, jest to jedyna realna szansa ratowania miejsc pracy.
– Przywódcy polityczni nie poświęcili wystarczającej uwagi ludzkim i socjalnym skutkom tego przesunięcia w czasie. Dominująca polityka gospodarcza generalnie nie uwzględniała wartości, którymi kieruje się MOP. Przeceniano samoregulacyjne zdolności rynku i nie doceniano roli państwa. Szacunek dla pracy i usług socjalnych uległ dewaluacji – podkreślił Somavia (podaję za portalem Gazeta.pl).

Derekrutacja, żal i chęć zemsty

Zwolnienia w pierwszej kolejności dotknęły pracowników czasowych, słabo wykwalifikowanych, mało „strategicznych” w działalności firmy. Nawet duże koncerny zmuszone były do częściowych redukcji etatów lub propozycji wcześniejszych zwolnień pracowników w wieku przedemerytalnym. Wielu z nich, określanych dziś mianem „grupy 50+”, ma problemy z odnalezieniem się na rynku pracy. Co prawda, ruszają akcje polityki społecznej zorientowane na pomoc zwolnionym i długotrwale bezrobotnym. Dotyczą one głównie poradnictwa zawodowego oraz darmowych szkoleń podnoszących kwalifikacje. I nawet jeśli firmy oferują derekrutowanym działania outplacementowe, a psycholodzy społeczni twierdzą, że zwolnienie to nie koniec świata, pracownik tracący płynność finansową i dotychczasowy rytm życia, czuje zagrożenie i wyobcowanie. Jeżeli dodatkowo zwolnienia przebiegały w atmosferze żalu, gniewu, kłótni, odzyskiwania zaległych grantów drogą sadową, nie będzie nikogo dziwiło pragnienie zemsty zwalnianego na przełożonym.

Wendetta poprzez donos i inne „haczyki” na byłego szefa

W tej materii byli pracownicy wykazują nie lada inwencję. Najpopularniejszą formą szkodzenia byłemu pracodawcy jest bez wątpienia rozpowszechnianie mało pochlebnych opinii o firmie. Eks-pracownicy czynią to bezpośrednio, w kontakcie z klientami pracodawcy lub anonimowo – w Sieci. W Internecie nie brak bowiem miejsc, w których rozwścieczony niesprawiedliwością eks-pracownik, może ocenić byłego szefa (oczywiście wysoce nieprzychylnie), odradzić szukającym pracy ubieganie się o posadę w dotychczasowej firmie zwolnionego, wypowiedzieć się negatywnie o działaniach firmy. Anonimowość Sieci sprzyja wyładowaniu emocjonalnemu pracowników (np. serwis od8do16.pl).

Równie powszechna jest wendetta poprzez donos. Rok 2008 zaowocował wpłynięciem do Państwowej Inspekcji Pracy niemal 34 tysięcy skarg na pracodawców! Najwięcej zażaleń zgłaszali zwolnieni pracownicy. Przekazywane przez nich informacje o nieprawidłowościach zwykle odwoływały się do nieprzestrzegania zasad BHP lub kłopotów z wyegzekwowaniem należnych wynagrodzeń. Dobrym „haczykiem” na byłą firmę jest też donos o nielegalnym oprogramowaniu w przedsiębiorstwie.

Najboleśniejszy cios może zadać firmie zwalniany specjalista

Niejeden bez wahania usuwa z systemu ważne (stworzone lub zgromadzone przez siebie) informacje. Niektórzy bezpardonowo wynoszą z pracy strategiczne bazy danych i kontaktów. W związku tym, w kolejnym miejscu zatrudnienia, nie mają problemu z przejmowaniem klientów poprzedniego pracodawcy. Zdecydowanie większej „kreatywności” wymaga wpisanie nazwiska szefa na listę mailingową lub listę uczestników forum serwisów pornograficznych. Podkradanie firmowego mienia oraz eksploatacja służbowych urządzeń do celów prywatnych również nie należą do rzadkości.

Wydaje się, że ilu zwolnionych w aurze konfliktu i pretensji, tyle pomysłów na zemstę. I choć tak naprawdę nikomu nie przynosi ona wymiernych korzyści, jest stara jak świat, zapisana w kulturze i chyba niemożliwa do wyplenienia.

Kryzys rozbudza kreatywnie?

Pomysłowość może mieć jednak także bardziej pozytywny aspekt. Bezrobotni wykazują skłonność do ciekawych i twórczych rozwiązań w ramach aktywnego poszukiwania pracy. Na pewno uwagę pracodawcy zwróci CV wypisane na ubraniu albo doświadczenie zawodowe i motywacje do podjęcia pracy wyśpiewane w klipie umieszczonym w You Tube. Osobiście słyszałam o pracodawcach, którzy od ręki odrzucają klasyczne, standardowo sporządzone dokumenty aplikacyjne. Wymagają od kandydatów zaskoczenia, informacji i atrakcyjności przekazu oraz nietuzinkowego sprzedania siebie. Jest to jednocześnie pierwszy sprawdzian umiejętności i kreatywności potencjalnego pracownika.

Pracować! Nie siadać!

W dobie kryzysu wielu pracodawców szuka niezawodnej metody mobilizacji pracowników do większej wydajności. W związku ze zmniejszeniem załóg na skutek redukcji oraz konieczności zwiększenia produkcji, a także sprzedaży towarów i usług, oczekuje się od podwładnego przysłowiowej „pracy za dwóch”. I tak na przykład w fabryce Canona pracuje się… na stojąco (wieść podał serwis Gizmodo.com). Prezes Canon Electronics, Hisashi Sakamaki, widzi w usunięciu z firmy miejsc siedzących przyczynek do wzrostu efektywności pracy. Co więcej, twierdzi, że takie posunięcie wytworzy głębsze relacje między pracownikami oraz zacieśni te już powstałe [sic!]. Pracownicy nie mogą więc usiąść i odpocząć, a do tego powinni poruszać się w czasie pracy nie wolniej niż 5 metrów na 3,6 sekundy. Jeżeli nie zachowają tego tempa, włączy się alarm oraz sygnał świetlny informujący wszystkich o niesubordynacji danych osób. Pracowniczą mobilizację wspierają hasła umieszczone na podłodze: „Pośpiesz się! Bez tego firma i świat zginą”. Na razie nie wiadomo, na ile powzięte działania, zachęcające do większej wydajności, sprawdzają się w praktyce. Tajemnicę Poliszynela stanowi fakt, że przykład w firmie Canon nie idzie z góry – prezes z krzesła wszak nie zrezygnował.

Petent = Klient?

Zdecydowanie lepszych metod imają się stołeczne urzędy w Polsce. Cyklicznie organizują konkursy na najlepszy Wydział Obsługi Mieszkańców. Zachętą, mobilizującą urzędników do stawania w szranki, jest nagroda w wysokości 3,5 tysiąca złotych dla każdego pracownika zwycięskiego ośrodka. Ocena pracy powstanie na podstawie specjalnych kontroli przeprowadzonych w wydziałach. Ponadto, warszawiacy będą mogli wyrazić swoje opinie w ankietach. Do konkursu stanęło szesnaście warszawskich urzędów dzielnicowych – podała Gazeta. pl.

Konkurs ma wyplenić nieprofesjonalne zachowania pracowników urzędów w kontakcie z petentami (np. żucie gumy, picie kawy, bagatelizowanie sprawy interesanta podczas rozmowy). Sami urzędnicy zdają sobie sprawę, że instytucje publiczne co prawda nie muszą walczyć o klientów, ale także powinny dbać o swój wizerunek. Z kolei zadowoleni, szybko i skutecznie obsłużeni klienci, nie tworzą kilometrowych kolejek. Dobrą inicjatywą jest nie tylko likwidacja barier architektonicznych budynków urzędów, ale i dokształcanie urzędników tak, aby byli w stanie pomóc każdemu interesantowi. Dlatego też, niektórzy stołeczni urzędnicy znają język migowy, a inni wykazują wiele zrozumienia dla nietypowych potrzeb klientów, szukając dla nich choćby… egzorcysty.

CSR i EB bez granic: Viagra za darmo

Nie tylko urzędnicy zwiększają dozę życzliwości dla klienta w czasie kryzysu. „The New Scientist” donosi, że amerykański koncern farmaceutyczny Pfizer zaoferował zwolnionym po 1 stycznia 2009 roku… darmowy środek na erekcję. Pobudki, które rzekomo kierują Pfizerem, są dość szlachetne – zakładają bowiem chęć niesienia pomocy bezrobotnym w ciężkich czasach. Jednak, kiedy przyjrzeć się bliżej „ofercie”, dowiemy się, że jest ona skierowana tylko do tych osób, które już wcześniej zażywały leki tej firmy, a po 1 stycznia bieżącego roku zostały zwolnione z pracy. W rezultacie straciły ubezpieczenie zdrowotne i możliwość kontynuacji terapii medykamentami Pfizera. I kiedy już wydawać by się mogło, że oto klasyczny przypadek wdrażania społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR), okazuje się, że darmowa Viagra, jest niczym przysłowiowy kij, który zawsze ma dwa końce. Za dobroczynnością stoi bowiem chęć utrzymania klientów.

Działania Pfizera mają na celu głównie utrzymanie przy sobie klientów, którzy w ramach oszczędności mogą kupować tańsze leki konkurencji. Analitycy rynkowi uważają, że rozdawanie leków za darmo może wzmocnić lojalność klientów do marki Pfizera w czasach kryzysu gospodarczego – komentuje za amerykańską prasą internetowa Gazeta.pl. Troska o sprawność seksualną zderekrutowanych to jedno, a haczyk na klienta – drugie. Swoją drogą, ciekawa to sprawa, gdzie krzyżuje się instynkt samozachowawczy z rynkowym, a na działalności charytatywnej buduje się wieloletnią strategię lojalnościową marki.

Silikonowe bonusy

Pozostając w kręgu medycyny, warto wspomnieć o problemie czeskiej służby zdrowia i jego nietypowym rozwiązaniu. Kłopot tyczy się deficytów kadrowych, szczególnie wśród pielęgniarek. Toteż do umowy o pracę i należnego wynagrodzenia, proponuje się każdej pielęgniarce, darmową operację plastyczną piersi (według informacji portalu RynekZdrowia.pl). Warunkiem koniecznym do uzyskania nietypowego grantu jest podpisane i wypracowanie przez daną pracownicę trzyletniego kontraktu. Praskie media donoszą, że „przynęta” okazała się nadzwyczaj skuteczna: wszystkie stanowiska pielęgniarskie zostały niezwłocznie obsadzone. Bonus jest atrakcyjny ze względu na swą elastyczność. Każda pani może go spożytkować na dowolny zabieg plastyki biustu. Operacjom korekty piersi (kosztującym niemal 2000 euro) poddało się dotychczas dziewięć czeskich pielęgniarek. Dziennik „Lidove Noviny” podał, że kliniki nie ograniczają się jednak do finansowania zabiegów plastycznych, ale również zapewniają pielęgniarkom dopłaty do czynszu i żłobków dla dzieci.

Pogrzeb gratis?

Można by sądzić, że kuszenie klienta środkami usprawniającymi erekcję lub gwarantowanie pracownicom opłaty zabiegów korygujących biust to stosunkowo kontrowersyjne posunięcia biznesowe. Okazuje się jednak, iż propozycje idące o wiele dalej, bo zahaczające wręcz o makabrę, mogą zyskać uznanie… związków zawodowych. Stało się tak we Włoszech, gdzie 829 pracowników firmy Costan, otrzymało tzw. pakiet pogrzebowy. Dziennik „Il Giornale” podał, że suma określająca pakiet „może zostać przekazana rodzinie zmarłego pracownika lub na cel dobroczynny poświęcony jego pamięci”. Szczególnie interesujące jest to, że zapis z nietypowym „bonem pracowniczym” został przez związkowców okrzykniętym jednym z „najlepszych pakietów socjalnych” we Włoszech. Gwaranty socjalne zawierają także dodatki za nadgodziny i pracę w systemie nocnym oraz wsparcie finansowe na rzecz niepełnosprawnych. Costan nie jest jednak pierwszą firmą, która wzięła w swoje ręce problem pracowniczych pochówków.

Jedno z przedsiębiorstw spod Werony już wcześniej zawarło porozumienie z firmą pogrzebową, zapewniające swoim pracownikom oraz członkom ich rodzin pochówek w „okazyjnej” cenie (2449 euro). Koszty obejmują trumnę z modrzewia, druk i rozlepienie klepsydr, kwiaty, zaproszenia na pogrzeb oraz pochówek – uzupełnia Gazeta.pl. Włoska prasa do takich nowin pomocy socjalnej podchodzi dość sarkastycznie. I nie ma się czemu dziwić. Nie są to przecież działania profilaktyczne pracodawców na rzecz zdrowia. Wzbudzają też podejrzenia o „handel” zgonami, co nastręcza nie lada rozterek natury moralnej.

Jak widać, zarówno u pracodawców, jak i u pracowników, poziom kreatywności w kryzysie wzrasta. Nie zawsze jednak w tym najlepszym wydaniu.

Anna Ciepiel

Inspiracji dostarczyły mi artykuły z portalu Gazeta.pl:

Mimo zwolnień, pensje rosną; Jeśli idzie o pensję, rozmiar ma znaczenie
Firmy wolą szczupłych pracowników
Kliniki nęcą pielęgniarki darmowymi operacjami kosmetycznymi
Kuszą pielęgniarki implantami
Prezent od fabryki – bon dla pracownika na własny pogrzeb
Urzędnicy pomogą znaleźć nawet egzorcystę
W Canonie pracują na stojąco
Bezrobotni dostaną viagrę

oraz artykuł z portalu Rynekzdrowia.pl – Czym w Czechach kuszą pielęgniarki? i portal Od8do16.pl.

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

1 komentarz


10 złotych rad, jak znaleźć pracę

Przystępując do poszukiwania zatrudnienia, należy nastawić się na długą i ciężką pracę. Tylko nielicznym szczęściarzom udaje się znaleźć je w krótkim czasie. Aby sprostać temu zadaniu, musisz się do tego odpowiednio przygotować.

Znalezienie dobrej pracy na pewno łatwiej przychodzi osobom, wykazującym aktywność jeszcze w trakcie studiów i zdobywającym doświadczenie. Łatwiej także tym, którzy mieszkają w większych aglomeracjach lub są mobilni i elastyczni – gotowi w razie potrzeby zmienić miejsce zatrudnienia. Jednakże wszyscy potencjalni pracobiorcy muszą wykazać zaangażowanie, poszukując pracy.

Gdzie szukać?

Znajomi i rodzina

Najlepiej powiedzieć wszystkim dookoła, że szukasz pracy. Świat jest mały – nigdy nie wiadomo, czy koleżanka mamy nie prowadzi firmy i szuka pracownika, kuzyn nie otwiera własnej działalności – potrzebuje wspólnika; lub po prostu ktoś poleci Cię „koledze kolegi”. Poza tym często pracodawcy wybierają zaufane i zarekomendowane osoby.

Prasa, radio

Na rynku istnieje wiele wydawnictw zajmujących się ogłoszeniami o pracę lub wydających specjalny dodatek z ofertami. Z nich najłatwiej uzyskać informacje o lokalnym rynku zatrudnienia. Zawierają one również informacje o pojawiających się inwestycjach czy rozwijających się branżach. W radiu i telewizji pojawia się coraz więcej programów i audycji poświęconych rynkowi pracy (np. radiowe giełdy pracy).

Internet

Wraz z rozwojem technologii informacyjnych stał się on ogólnodostępną i bardzo popularną metodą poszukiwania zatrudnienia. Bardzo cenne są specjalne internetowe serwisy pracy. Można znaleźć w nich informacje o tendencjach na rynku pracy, metodach szukania, oferty praktyk, staży, szkoleń w kraju i za granicą, jak również różnorodne poradniki. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę wyraz „praca„, a wyświetlą nam się dziesiątki stron o tej tematyce.

Urzędy Pracy

Coraz mniej popularne, ale w pewnych branżach nadal wykazują sporą skuteczność. Poza tym, dzięki zarejestrowaniu się, masz możliwość uczestniczenia w bezpłatnych kursach czy szkoleniach podnoszących Twoje kwalifikacje. Dodatkowo istnieje możliwość, że zostaniesz wysłany na staż do jakiejś firmy; zarobki tam nie są może szczytem marzeń, ale to kolejne doświadczenie i wpis do Twojego CV oraz duża możliwość, że po stażu firma zatrudni Cię na stałe.

Agencje doradztwa personalnego

Takie firmy prowadzą własną bazę danych, do której można przesłać swoją aplikację. Pomogą także w napisaniu dobrego CV lub listu motywacyjnego, lub doradzą właściwy kierunek poszukiwania pracy.

Bezpośredni kontakt z pracodawcą

Coraz popularniejsza forma szukania pracy w Polsce (za granicą praktykowana od dawna). Tu sytuacja jest trochę odwrotna – Ty wybierasz firmę, która Cie interesuje, w której chciałbyś pracować i zanosisz lub przesyłasz swoją aplikację. Jeśli firma będzie prowadziła nabór na odpowiadające Ci stanowisko, masz duża szansę powodzenia.

Własna działalność gospodarcza

Jedną z możliwości jest założenie własnej firmy. Rozwiązanie takie ma swoje korzyści: zysk należy do nas, mamy dużą swobodę w organizacji czasu pracy, korzystny system rozliczeń podatkowych i brak bezpośredniego przełożonego :). Jednak podstawą jest tu dobry pomysł (znalezienie niszy rynkowej) i świetna organizacja – trzeba dbać o swój biznes, odpowiadać za klientów, mieć na względzie duża odpowiedzialność finansową i prawną.

Wiemy już mniej więcej, jakie mamy możliwości poszukiwania pracy. Każdy może wybrać sposób najbardziej odpowiadający jego wewnętrznym predyspozycjom i branży, w której szuka zatrudnienia. Przejdźmy teraz do najważniejszej kwestii.

Jak szukać?

    >

  • Określ interesujące Cię branże i firmy, a także swoje słabe i mocne strony. Ponadto zastanów się, jakie stanowisko by Ci odpowiadało i co jest dla Ciebie ważne w pracy. Według tych kryteriów będziesz selekcjonował oferty.
  • Wybierz odpowiadający Ci sposób poszukiwania pracy. Jak pisaliśmy wyżej, najprostszym sposobem, bez potrzeby ruszania się z domu, jest Internet. Co tutaj ważne – załóż osobną skrzynkę mailową (najlepiej z pełnym imieniem i nazwiskiem), pomoże utrzymać Ci to porządek wśród wysłanych aplikacji, poza tym pracodawca nie będzie traktował poważnie osoby posługującej się nickiem „bond007″ czy adresem „ania@buziaczek.pl”.
  • Miej przygotowane CV i LM, lecz nie trzymaj się jednej wersji – staraj się je dostosować do konkretnego ogłoszenia. W Internecie można znaleźć wiele ich wzorów i przykładów; nie kopiuj ich jednak, a dopasuj do własnych potrzeb, podkreślając umiejętności i doświadczenie, odpowiadające wymaganiom opisanym w ofercie pracy.
  • Bądź na bieżąco – zainstaluj sobie powiadomienie. Dzięki temu będziesz otrzymywać interesujące Cię oferty i zaoszczędzisz czas.
  • Interesuj się gospodarką, nowymi inwestycjami – sprawdzaj, jak rozwija się rynek, zmienia kodeks pracy; jeśli rozważasz wyjazd za granicę dowiedz się, jakie dokumenty będą Ci potrzebne.
  • Czytaj fora. Sprawdzaj jakie doświadczenia w poszukiwaniu pracy mają inni, jak negocjują swoje wynagrodzenie, co sadzą o danych pracodawcach. Na takich forach często można uzyskać informacje o nieuczciwych pracodawcach i prawdziwych warunkach niektórych „cudownych ofert”. Inni ludzie są najlepszym źródłem informacji.
  • Wysyłaj CV do wszystkich możliwych interesujących Cie pracodawców. Jak najwięcej ludzi musi wiedzieć, że szukasz pracy, czasem trzeba wysłać 20, 50 czy nawet 100 aplikacji, by w końcu trafić na dobra ofertę.
  • Nie odrzucaj ofert „poniżej godności”. Jest to bardzo częsty błąd. O ile ignorowanie ofert dotyczących akwizycji lub proponujących jedynie płatność w systemie prowizyjnym jest czymś całkowicie zrozumiałym, nagminne odrzucanie ofert, tylko z powodu ich „niedostateczności” jest błędem. Spójrzmy prawdzie w oczy – szansa na to, że od razu zostaniemy zatrudnieni przez dobrą firmę na świetnie płatnym stanowisku, jest raczej niewielka. Lepiej zacząć pracować, zdobywać doświadczenie i szukać lepszego zatrudnienia już jako pracujący. Bezrobocie jest najgorszym stanem dla szukających pracy.
  • Nie zniechęcaj się! Niepozorne drobne ogłoszenie może kryć za sobą ciekawą ofertę. Nie odbieraj sobie szansy otrzymania jej. Bądź wytrwały i konsekwentny. Po wysłaniu oferty możesz zadzwonić do firmy, by upewnić się, że dokumenty dotarły lub do kiedy możesz spodziewać się odpowiedzi. Postaraj się jednak nie przekroczyć cienkiej granicy pomiędzy zaangażowaniem a namolnością.
  • Jeżeli wiesz już gdzie chcesz pracować i co chcesz  robić, spróbuj zorientować się, jaka w przyszłej pracy panuje atmosfera i warunki. Możesz o to zapytać kogoś kto pracuje w firmie (oczywiście o ile nie jest to Twój przyszły szef lub pracodawca), nie chcesz przecież po podpisaniu umowy dowiedzieć się, że „u nas dzień pracy trwa 12 godzin”!

Powszechna jest opinia, że dla szukających pracy nastały ciężkie czasy. To prawda, że minęła epoka, w której pracę miał każdy, niezależnie od wykształcenia i kwalifikacji. To prawda, że dziś pracodawcy przebierają w kandydaturach i chcą najlepszych. Szukanie pracy nie jest proste. Lecz podstawą sukcesu w szukaniu dobrej pracy, jest konsekwencja w działaniu i optymizm. Bez względu na wszystko :).

Katarzyna Jaroczyńska

, , , , , , , , , , ,

10 komentarzy



SetPageWidth